Dopiero świt oznacza koniec – karnawał

Posted: 10/01/2014 in Artykuły prasowe, Vector Polonii
1

W. T. Benda, maska. Foto. ARS

Występuje nieomal w każdym zakątku świata. Choć różni się nazwą, czy towarzyszącymi mu tradycjami, zawsze i wszędzie wiąże się z zabawą. Karnawał – czas na bezkarne swawole i zapowiedź nawału kar, jaki nadchodzi wraz z postem.

Wariat z okrętu

„W pewnej porze roku chrześcijanie dostają wariacji i dopiero jakiś proch sypany im w kościele na głowy leczy takową” – pisał poseł Sulejmana II Wspaniałego po pobycie w Polsce, w XVI w. Obserwacje te wiązały się z hucznymi zabawami, obchodzonymi przez Słowian w okresie zimowym. Słowem z karnawałem.

Źródła tej tradycyjnej „wariacji” sięgały jednak głębiej. Zabawy nierozerwalnie związane były z kultem agrarnym i czczeniem płodności. Źródłosłów prowadzi do starożytnych, greckich i rzymskich, tradycji. Z łaciny „carne vale” oznaczało kolejno „mięso” i jego „pożegnanie” lub też „carne avaler” tłumaczone jako „połykać mięso”. Inna teoria wskazywała na nazwę wozu-okrętu, który wykorzystywano w procesjach organizowanych na cześć Dionizosa, boga wina i zabawy.

2

W. T. Benda, maska. Foto. ARS

W postaci owego bóstwa upatruje się również korzeni karnawałowych swawoli. Wiąże się je z zimowo-wiosennymi świętami odprawianymi w Grecji, gdzie organizowano np. Antesterie. Było to trzydniowe święto, które żywi dzielili z umarłymi. Wiązało się ono nierozerwalnie z tradycją spożywania wina (ofiarowanego ludziom przez Dionizosa właśnie).

Zapełnić pusty czas

Staropolskim zwyczajem wraz z końcem dnia Trzech Króli kończyły się polskie „święte wieczory”, a rozpoczynały Zapusty. Zwano tak okres zabaw i radości trwający do Wielkiego Postu, czyli karnawał właśnie.

Świętowanie wiązało się nieodłącznie z rolniczym charakterem kultury słowiańskiej. Tam, wraz z zimą ilość pracy była dosyć ograniczona, a ilość czasu wolnego nieco większa. W celu wypełnienia chwil bezczynnych organizowano pijackie zabawy, rozpoczynające się od objazdu okolicznych majątków przez Pusta na saniach.

3

W. T. Benda, maska. Foto. ARS

Wesołe wyprawy, zwane powszechnie kuligami, były i nadal pozostają, jedną z najważniejszych rozrywek karnawałowych. Wywodziły się one z tradycji odwiedzin u szlachty i magnaterii. Jak wspomina Oscar Kolberg kolejność odwiedzanych domów oraz plan zabawy był ustalany odpowiednio wcześniej gdyż, powiększające się z minuty na minutę towarzystwo, biesiadowało i nocowało u danego gospodarza. „Otwartością i miłością sąsiedzką stało dawne nasze życie” – pisał etnograf.

Biedniejsze warstwy społeczne również nie pozostawały dłużne, jak chodzi o karnawałowe dokazywanie. Tam z kolei, odbywało się ono w karczmach lub też koncentrowało na pochodach przebierańców w maskach. Turonie, diabły, wilki nawiedzały kolejne domostwa i wesoło grasowały po ośnieżonych drogach.

Ukryta twarz

Ważnym elementem bali karnawałowych były maski. Używane jako zasłona twarzy, sposób na zmianę tożsamości, pomagały i urozmaicały zabawę.

1

W. T. Benda, maska. Foto. ARS

Maska nieomal od powstania świata towarzyszy człowiekowi w każdym zakątku ziemskiego globu. Wywodziła się ona i przeznaczana była do różnego rodzaju ceremonii i rytuałów religijnych. Była traktowana z niezwykłym szacunkiem i czcią, jako przedmiot magiczny. Zapewniała pomyślność, zdrowie, pogodę itp. W  Japonii, Tybecie, na Jawie czy w starożytnej Grecji i Rzymie, maska używana była również jako specjalny rekwizyt sceniczny.

Wraz ze zmianami cywilizacyjnymi i religijnymi reformami maska straciła magiczne moce. Pojawiła się jako dodatek lub element stroju podczas maskarad i występów tanecznych czy teatralnych. Służyła wyłącznie do zmiany tożsamości i urozmaicenia zabawy. Ten rodzaj maski powstał i został rozpowszechniony w Wenecji. Do Polski maska, wraz z maskaradą, przybyła prawdopodobnie za sprawą królowej Bony.

Jedzą, piją…

Nieodłącznym elementem zabaw karnawałowych na całym świecie było biesiadowanie. U Słowian z trunków podawano piwa, miody i krupniki. W potrawach królowało różnorodne mięso przyrządzane na wszelakie sposoby. Dodatkowo takie specjały jak bigos czy barszcz. A wszystko w doborowym towarzystwie, do białego rana…

Tekst opublikowany został: Dopiero świt oznacza koniec, „Vector Polonii”, Nr 2 (65), 12. 01.2014. Zobacz gazetę: http://www.vectorpolonii.com/ 

Advertisements
Komentarze
  1. sirpamononen pisze:

    wonderful images! it’s a great pity i can’t understand your language.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s