Ciekawość wiedzie człowieka do podejmowania najróżniejszych działań. Wśród nich znajdują się sekcje zwłok. Odrażające, budzące grozę, czasem też agresję. Prowadzone mimo częstych zakazów i kar. Doprowadziły do rozwoju nauki i pozytywnych zmian w ludzkim życiu.

Serce i kości

Przekrój architektoniczny przedstawiający schemat budowy „Teatro Anatomico”. Foto. ARS.

Przekrój architektoniczny przedstawiający schemat budowy „Teatro Anatomico”. Foto. ARS.

Dawni medycy poznawali budowę ciała człowieka wyłącznie teoretycznie. Wiedza wkraczała bardziej w świat opowieści fantastycznych, niż empirycznej znajomości anatomii. Ta zaś opierała się wyłącznie na budowie zwierząt, którą poznawano, jak podje w relacji, pochodzącą z 1564 r., Marcin Siennik pisząc: „Przyglądało się, skoro bito wieprze na Wielkanoc i na Gody, po której stronie leży serce, gdzie się najdują dziorki prowadzące od nosa do mózgu. […] A skoro […] ćwiartowano złoczyńcę, wówczas […] szli, ażeby się przekonać, czy człowiek tak samo zbudowany jest jak wieprz”. Tak było na ziemiach Polskich. W Europie natomiast sekcje zwłok dokonywane na ludziach, znane były już w XV w. Przewodziły w tym względzie ośrodki akademickie jak: Paryż, Bolonia, czy Padwa. Zabiegi prowadzono w różnych miejscach, w tym w prywatnych mieszkaniach, czy aptekach. Od końca XV w. budowano już teatry anatomiczne. Najpierw przenośnie, potem stałe. W teatro anatomico sekcje, dostępne dla różnorodnej publiczności, prowadzono w okresie karnawału. Powodem była przerwa w zajęciach uczelnianych, a także warunki atmosferyczne – zimno sprzyjało przechowywaniu zwłok. Wybierano na nie męskie ciała skazańców, zważając na proporcję i odpowiednią budowę. Dodatkowo pilnowano, aby nie pochodzili oni z miasta, w którym odbywa się zabieg. Pokaz opierał się na stałym scenariuszu i składał z kilku części. Zaczynano od sekcji kości na wysuszonym szkielecie, potem pokazywano jamę brzuszną i klatkę piersiową, a na koniec głowę i jej zawartość oraz nogi.

Pod bykiem

Wnętrze padewskiego teatru w Palazzo del Bo. Foto. ARS.

Wnętrze padewskiego teatru w Palazzo del Bo. Foto. ARS.

Najstarszy z teatrów anatomicznych mieści się we włoskim mieście Padwa. Zajmuje dwa piętra Pallazo del Bo. W wolnym tłumaczeniu nazwa oznacza byka, w przeciwieństwie do przeznaczenia miejsca, w którym mieści się najstarsza siedziba tutejszego uniwersytetu. Padewski „Teatro anatomico” polecił stworzyć Girolamo Fabrizio. Włoski chirurg, anatom i fizjolog, którego pełne nazwisko brzmiało Girolamo Fabrici d’Acquapendente. Struktura architektoniczna teatru złożona była z sześciu okręgów stanowiących trybuny. Rozszerzały się one ku górze. Każdym z nich składała się z wąskiej, ułożonej w elipsę, drewnianej deski-podłogi, którą ograniczała dekoracyjnie wycięta barierka. Naukowcy zajmowali miejsce na samym dole konstrukcji, gdzie było miejsce jedynie na stół i fotel. Natomiast biorący udział w pokazie widzowie, cisnęli się jeden przy drugim, na opisywany trybunach. Od dołu teatr wydawał się być niewielkim, niemniej było to jedynie złudzenie optyczne. Konstrukcja zajmuje dwie kondygnacje budynku. Przed wejście do sali, w której króluje drewniana konstrukcja widnieje łacińska sentencja: „Mors ubi gaudet succurrere Vitae”.

Kanał i kupcy

Wyobrażenie śmierci na jednym z nagrobków w Bazylice św. Antoniego w Padwie. Foto. ARS.

Wyobrażenie śmierci na jednym z nagrobków w Bazylice św. Antoniego w Padwie. Foto. ARS.

Z teatrem anatomiczny w Padwie wiąże się wiele ciekawych historii. Jedną z nich jest ta nawiązująca do obowiązującego niegdyś zakazu prowadzenia sekcji zwłok ludzkich. Wówczas stworzono obracający się stół do sekcji, gdzie po jednej stronie położone były zwłoki wybranego zwierzęcia, a po drugiej martwy człowiek. Ludzkie ciała transportowano do sali specjalnym, podziemnym kanałem i bezpośrednio wyciągano na przygotowany blat. W oknach stawiano strażników, którzy informowali o nadchodzącej straży. Wówczas stół odwracano i stróże prawa wizytujący sale widzieli jedynie operowane zwierze. Od momentu, kiedy teatr udostępniono widowni wiadomo, że w pokazach brali udział nie tylko studenci, ale i wszyscy chętni, których stać było na opłacenie biletu wstępu. „Zdążało tam całe niemal mieszczaństwo […] ławki obsiedli Żydzi, nauczyciele, krawcy, szewcy, producenci sandałów, rzeźnicy, sprzedawcy wędzonych ryb, a także tragarze i roznosiciele” – cytował opis widowni R. Grześkowiak.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, nr 16-17 (79-80), 20-27 kwietnia 2014, http://www.vectorpolonii.com/.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s