Wieszcz cieśla: Norwid

Posted: 16/06/2014 in Artyści polscy w Ameryce

Nowy Jork przyjmował na swoich nadbrzeżach wiele różnych osobowości. Niczym szkiełka kalejdoskopu ich historie składają się na niezwykle kolorową mozaikę. W układance miejsce zajmuje jeden z polskich wieszczów narodowych. Zostawił on ślad swych kroków na Manhattanie i Brooklynie. A działo się to w latach 1852–1854.

Niespokojny duch

01

Józef Łoskoczyński, Cypryan Norwid, drzeworyt, ok. 1883. Foto: polona.pl, Biblioteka Narodowa.

Studiował malarstwo w Warszawie. W wieku 21 lat rozpoczął swą emigracyjną tułaczkę. Przebywał: w Niemczech, Włoszech, Francji i Ameryce Północnej. Najczęstsze i najdłuższe pobyty odnotowywał w Paryżu, z którym związał się i po śmierci.

Tam to, próbował znaleźć swoje miejsce w społeczeństwie i historii. Bywał w towarzystwie Adama Czartoryskiego, Fryderyka Chopina, Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego. Należał do paryskiego Société des Artistes. Cierpiał na pogłębiającą się głuchotę. Choroba, prawdopodobnie, przyczyniła się do połączenia Wieszcza z etykietką „dziwaka”. Niezbyt szczęśliwą historię życia, zakończył w paryskim przytułku dla sierot i weteranów. Jego zwłoki z cmentarza w Ivry, przeniesiono na Mortmorency. Tam, pochowany został w zbiorowym grobie.

Przeżywał zawody nie tylko miłosne, ale i na polach działalności artystycznej. Pisywał różnorodne teksty, które nie spotykały się z popularnością czy polemiką. Jako poeta (jak dzisiaj się ocenia) przekraczał swoją epokę. Podejmował próby tworzenia rzeźb, rysunków i grafiki, z których chciał się utrzymywać, lecz bez powodzenia. Twórczość jego odkryto i doceniono dopiero w okresie Młodej Polski, dzięki działalności Zenona „Miriam” Przesmyckiego. Obecnie należy do plejady polskich wieszczów epoki Romantyzmu, choć nadal nie stoi na równi z innymi. Cyprian Kamil Norwid poeta niezwykłej, lecz trudnej, klasy.

Czarne fale

02

Cyprian Kamil Norwid, Na oceanie okręt Margueritta (lub Pod pokładem żaglowca „Margaret Evans”), tusz-pióro, akwarela, 1853, Foto: polona.pl, Biblioteka Narodowa.

Z Paryża wyruszył do Londynu, a tam w podróż do Ameryki. Był grudzień. Statek, którym płynął, nosił imię „Margaret Evans”. Na liście pasażerów (odnalezionej przez Zbigniewa Sudolskiego) poeta wpisany został 164 podróżnym, a widniał jako „artysta z Polski” – Cyprian Horowich.

O oceanicznej podróży pisał Norwid w Białych kwiatach, nakreślając trudy długiego rejsu – „…twarda to i prawie głodna podróż dwumiesięczna przeszło była i uprozaiczniała dobrze… pomnę, iż obejrzawszy się wkoło ani modlić się nawet słów nie miałem – i   zapłakałem tylko…  że może być tak wielka cichość…  A przecież tyle mórz pierw innych znałem…”. Wspominał o chłodzie, kuchniach rozbijanych przez wielkie fale, zniszczonych statkach, strachu i śmierci. W czasie podróży szkicował i pisał. Nowy Świat miał stać się dla niego lepszą przystanią, choć od początku uważał do za swój grób.

„Tęskno mi Panie”

Gdy statek przybył do celu, Norwid wyposażony został w dwa funty i wyruszył na podbój Nowego Jorku. Nie znalazł tam jednak ukojenia i radości. W Ameryce przebywał dwa lata. Najpierw pracował jako drwal. Potem zyskał zlecenia bardziej „artystyczne”. Jak podaje Zbigniew Sudolski, malował kajutę kapitańską na statku Black Warrior, który pływał do Hawany. Pracował również jako rzeźbiarz.

03

Cyprian Kamil Norwid, Na oceanie, 1853. Foto: polona.pl, Biblioteka Narodowa.

Ciekawym epizodem w amerykańskim życiorysie wieszcza, było spotkanie i współpraca z Karolem Emilem Doeplerem. On to należał do grupy osób organizujących nowojorską wystawę światową. Tworzył album ekspozycji, w którym zachowały się kolejne niepowtarzalne ślady pobytu Norwida w Stanach Zjednoczonych. Katalog The World of Science, Art. And Industry Illustrated from Examples In the New York Exhibition, 1853–1854 zawierał trzy drzeworyty oznaczone monogramem „CN”. Powstały one w pracowni zorganizowanej przez wspomnianego Doeplera, z którym Norwid pracował jako rytownik i doradca artystyczny.

Kolejny ślad zostawił poeta na Brooklynie, przy 384 Pacific Street. Zamieszkał tam w towarzystwie barwnej postaci, jaką był Marceli Lubomirski. „Książę pewny – wspominał sam Norwid – z zacnego a wielmożnie historycznego szczepu (bo hetmanów rycerskich między swymi dziady mający), był też od niejakiego czasu w Ameryce, obywatelem Rzeczypospolitej zostawszy, i na pięknym przedmieściu miasta New-York, które to przedmieście zowie się Brooklyn, zamieszkiwał. Wiele mu winienem chwil przyjemnych i przyjacielskich usług, a usługi mówię dlatego, bo jest rzadkiej uprzejmości serca człowiek”.

Z tym to towarzyszem wyruszył poeta w podróż powrotną do Europy. Tym razem płynął statkiem „Pacific”. Było lato, a podróż trwała niecałe dwa tygodnie.

Tekst opublikowany został na łamach „Vectora Polonii”, nr 23 (86), 8.06.2014, http://www.vectorpolonii.com/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s