Sztuka winylu. Stanisław Zagórski

Posted: 31/07/2014 in Artykuły prasowe, Artyści polscy w Ameryce, Vector Polonii

Jego emigracja zaczęła się od rodzinnej wizyty. W Stanach Zjednoczonych został, aby udowodnić sobie, że nie jest gorszy od Amerykanów. Obecnie jego nazwisko wpisuje się w poczet najważniejszych grafików na świecie. Artysta na swojej liście odnotowuje liczne, ważne zlecenia, głównie związane ze światem muzycznym.

Obiady w towarzystwie

_DSC9023

Foto. Galeria Kordegrda, Warszawa

Stanisław Zagórski należał do młodego środowiska warszawskich grafików lat 50 i 60. Był jednym z przedstawicieli tzw. „polskiej szkoły plakatu”.

Uczęszczał na warszawską Akademię Sztuk Pięknych, na Wydział Grafiki. Jak wspominał, w wywiadzie udzielonym do filmu „Przyjaciele na 33 obroty”, w czasach kiedy studiował, Akademia była ośrodkiem znajdującym się pod silną presją polityczną. Wydział grafiki natomiast, wydawał mu się wolny i pozbawiony zabarwień systemowych. „Mieliśmy wspaniałych profesorów: Henryka Tomaszewskiego, Wojciecha Fangora. Nasze późniejsze sukcesy wynikały z tego, że oni pomogli nam zrozumieć, co jest najistotniejsze w grafice i plakacie” – podsumowywał efekty edukacji Zagórski.

Czasy warszawskie, to dla artysty okres zabawy w towarzystwie śmietanki miejskiej bohemy, najsłynniejsze lokale (PIW, Kameralna, Bristol), oraz wielkie przyjaźnie i dająca kreatywne efekty współpraca m. in. z Rosławem Szaybo. „Byliśmy młodzi, mieliśmy energie i to, dla mnie, był najlepszy okres mojego życia” – podsumowywał grafik.

Na amerykańskim gruncie

Foto. Galeria Kordegarda

Foto. Galeria Kordegarda, Warszawa

W Stanach Zjednoczonych przebywała siostra bliźniaczka artysty. To na jej zaproszenie przyjechał on do Nowego Jorku z wizytą. Była wiosna. Krótkie odwiedziny trwają nadal. Ciągną się już ponad 50 lat.

Najpierw artysta przeciągnął pobyt w związku z organizowaną przez Polish Institut of Art & Science wystawą jego prac. Potem powziął decyzję o zawojowaniu Ameryki. „Narysowałem kilka prac i nikt ich nie chciał – wspominał – Tę porażkę potraktowałem ambicjonalnie i postanowiłem nie wracać do Polski, zanim nie udowodnię sobie, że nie jestem gorszy od Amerykanów”.

Zaczął od projektowania okładek książek dla Harpers & Row. Dalej, dzięki kontaktom z kraju, udało mu się umówić na spotkanie w sprawie pracy w wydawnictwie płytowym Atlantic Records. Tam otrzymał zlecenie i szansę, którą wykorzystał w pełni. Jako pierwsza, powstała okładka do albumu „The Sheriff” formacji The Modern Jazz Quartet. Za tym ruszyła cała lawina projektów. „Ogólnoświatowy rozgłos zyskał przede wszystkim jako twórca okładek płyt gramofonowych największych gwiazd współczesnej muzyki rozrywkowej i jazzu. Wystarczy wymienić takich gigantów…, jak: Miles Davis, Aretha Franklin, Otis Redding, Duke Ellington, Roland Kirk, Cher czy zespoły Cream, The Modern Jazz Quartet i Velvet Underground” – wyliczał Grzegorz Brzozowicz.

Zagórski pracował dla takich firm fonograficznych, jak: CBS Records, Columbia Records, Polydor. Wśród zleceniodawców były też znane na całym świecie czasopisma – „Time”, „Life”, „New York Magazine” – oraz wydawnictwa: McGraw Hill, Holt, Putnam i inne. „Szczególnie owocna była jego praca nad okładkami do płyt… – podkreślał historyk sztuki Szymon Bojko – tu jego fantazja, umiejętność widzenia szczegółów i kadrowania obrazu znalazły pole do popisu. Projektował okładki do wysoko nakładowych czasopism, …co umacniało jego pozycję w nowym środowisku”.

Zagórski, jako artysta o ugruntowanej pozycji, był również pedagogiem, uczącym w Tyler School of Art w Filadelfii, gdzie prowadził słynną katedrę projektowania graficznego.

Sztuka w pryzmacie

Foto. Galeria Kordegarda, Warszawa

Foto. Galeria Kordegarda, Warszawa

Na działania Zagórskiego, mimo jego polskiego pochodzenia, patrzeć należy z amerykańskiego punktu widzenia. Twórca, uważany za jednego z najlepszych artystów grafików, dzięki dwóm kulturom, w jakich przyszło mu żyć i wzrastać, stworzył własną markę, budującą niemałe sukcesy.

Wielkie znacznie miało miejsce jego działań, jakim stała się Ameryka. Praca na tamtejszym, niezwykle ugruntowanym i ważnym, rynku graficznym dała mu niezwykłe możliwości. To specyficzne środowisko, choć nie jest łatwym do zdobycia, ofiarowuje szczęśliwym zdobywcom szanse i długotrwałe sukcesy. „Zagórski zmuszony był do szybkiego przestawienia się na zupełnie inny tor działania – pisał Szymon Bojko – jako że grafika użytkowa, choćby najbardziej ambitna, należy w Stanach Zjednoczonych do gatunku commercial art i ten fakt wyznacza inny status artysty i inną hierarchię artystyczną”.

Zagórski, choć zajęło mu to trochę czasu, odnalazł się w tych realiach doskonale. Tworzył dzieła osadzone na polskich inspiracjach, jednak doskonale wpisane w kulturę i realia amerykańskie. Dzięki niekwestionowanemu talentowi i bogatej wyobraźni, a także dobremu warsztatowi i wytrwałości stał się, i pozostaje, znaczącą postacią wielkiego rynku sztuki komercyjnej, będącego jednym z filarów sztuki światowej.

 

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii” – Sztuka winylu: Stanisław Zagórski, „VP”, nr 26 (89), 29 czerwca 2014.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s