Archive for the ‘Galerie’ Category

Wystawa prac Hanny Zawy Cywińskiej, które od kilku lat powstają w duecie z Worpusem (Wiesławem Budziejewskim), zaprezentowana zostanie w Kordegardzie już 23 lutego (czwartek) 2017 r.

img_9778

Na wystawie w warszawskiej galerii artyści przedstawią „płaskorzeźby złożone z 40 słów, poleceń komputerowych oraz tablic, a także prace złożone z modułów zmieniających swe układy. A to wszystko zestawione z monochromatycznymi barwami tła, ograniczonymi do czerni i bieli oraz odcieni złota”. Dzieła zamykają się w ramach cyklu „Skrypty”, osnutego na idei alfabetu Władysława Strzemińskiego. Inspiracją do działań duetu były teorie mistrza awangardy, ale i przemyślenia na temat zmieniającego się świata i obowiązującego języka.

Język komputera narzucił nowe, skrótowe formy porozumienia. Myślę, że ten język wywarł również głębszy wpływ na nasze współczesne zachowania. Przez używanie nowych środków komunikacji kształtujemy się inaczej. Wyrażając się skrótami zapewne też nasze emocje i nasza wrażliwość przechodzą podobne transformacje. […] Nam natomiast wydało się ważne zasygnalizowanie zmiany językiem sztuki. Jest to nasza artystyczna interwencja w świat nowych zachowań. Hasła takie jak „remove”, „transform”, „optimize” umieściliśmy w jednym, monotonnym, niekończącym się wierszu. Linia ta w bieli i czerni m a symbolizować nasze podporządkowanie się technologii. Nie ma tu miejsca na kolor – wszystko jest tylko białe albo czarne” – wspomina na temat jednej z prac Hanna Zawa Cywińska.

Informacje o artystach:

img_9784Hanna Zawa Cywińska – zajmuje się malarstwem, grafiką i rzeźbą. Studiowała reklamę i grafikę w State University of New York. W 1981 roku otrzymała dyplom w dziedzinie reklamy. W latach 1994-2004 mieszkała i pracowała w Szwajcarii. Aktywnie działa w Szwajcarskim Stowarzyszeniu Sztuki Wizualnej VISARTE. Od 2004 roku mieszka w Warszawie. Jest członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Sztuki (UNESCO). Brała udział w ponad 150 wystawach na całym świecie.

Worpus Wiesław Budziejewski – zajmuje się malarstwem, grafiką, rzeźbą i grafiką projektową. Ukończył Wydział Grafiki Użytkowej w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi (obecnie Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego). Od 1989 r. był pedagogiem w Studium Technik Teatralnych i Filmowych przy Zespole Szkół Plastycznych w Łodzi, w którym obecnie kontynuuje działalność pedagogiczną.

Skrypty. Zawa&Worpus  

23 lutego – 19 marca 2017 r.

Wernisaż 23 lutego (czwartek), g. 18:00

Galeria Kordegarda / Warszawa

www.kordegarda.org

W Paryżu trwa wystawa prac na papierze Jana Lebensteina. Do niej wydano katalog z moim tekstem, zatytułowanym „Po drugiej stronie lustra. Lebenstein”.

Obrazek

A tam m. in.: „Jan Lebenstein był malarzem i grafikiem. Światowe triumfy święcił od początku po kres swojej kariery artystycznej. Niemniej wówczas, jak i obecnie, jego postać stoi gdzieś na uboczu historii. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele.
We wszystkich cechach (formalnych, jak i nieformalnych) jego sztuki znajdują się zupełne przeciwieństwa, stojące obok siebie jak równy z równym. Patrząc na piękno nie sposób pominąć brzydoty, a delikatność przebija się przez brutalność i tak dalej, dalej. Twórczość Lebensteina wykluła się z barwnego umysłu i życiowych doświadczeń. Wszystko to, co ukształtowało jego osobowość w niezwykły sposób odbija się i w dziełach.
Jako klucznik własnej sztuki artysta pozostawił widzowi cały pęk narzędzi, które pozwalają otwierać przeróżne drzwi. W jednym z wywiadów wypowiedział znamienną opinię: „pytanie jest koncepcją dzieła”…”.

Ekspozycja „JAN LEBENSTEIN. IN MEMORIAM” zorganizowana została z okazji 15. rocznicy śmierci artysty ( w 1999 r.) oraz 55. rocznicy przyjazdu do Francji (w 1959 r.). Trwa do 31 lipca 2014 r. w Galerie Roi Dore w Paryżu.

Więcej na stronie Galerie Roi Dore.

 

Życiorys artysty przesiąknięty jest wygnaniem. Wojna. Koniec szczęśliwego domu, gdzie na gitarze grywał ojciec, a rodzeństwo bawiło się w bohaterów czytanych książek. Komunizm. Studia, wystawy, nagrody, a jednak aresztowanie i decyzja o emigracji. Paryż. Miasto pełne wolności i możliwości, ale i samotności istnienia na marginesie dziejów.

Paryski świt
Pani domu, litografia, 1966Choć artysta bardzo związany był z Polską, to historyczne burze skierowały jego statek ku wychodźstwu. Nieomal całe życie spędził w niełatwym państwie, jakim była Francja. Pomimo doświadczania wielkiej samotności oraz braku wymiernych efektów swego międzynarodowego sukcesu, ukochał Paryż. Miasto dawało mu namiastkę wolności, a przede wszystkim wachlarz rozmaitych przeżyć i krajobrazów. Motywy twórczości podnosił wprost z paryskiego bruku. Wszystkie te fascynacje odczytać można w jego dziełach patrząc przez pryzmat wiedzy, ale – co ważniejsze – wyobraźni. „Wiem na pewno, że najciekawsze okresy twórczości zdarzają mi się właśnie wtedy, gdy w intensywny sposób przezywam kontakty ze światem zewnętrznym, gdy uczestniczę w nim” – przyznawał w wywiadzie z Jerzym Stajudą.

1982 - Plakat przeciwko stanowi wojennemuWiadomo, że Lebenstein podziwiał Paryż i wszystko co z nim związane. Jego zakamarki, zakazane rewiry, podwórza, prywatne mieszkania, sofy i codzienności ich właścicieli z różnych stron świata stały się krajobrazem towarzyszącym duszy. Jego siostrzenica – Joanna Żamojdo – wspomina niezwykłą ciekawość wuja, który potrafił snuć opowieści o nieomal każdej paryskiej kamienicy. Chadzał na różnorodne ekspozycje, interesował się nieomal wszystkim. Wielokrotnie przesiadywał w Luwrze, studiując kolekcję i prowadząc zapiski z tych posiedzeń. Był również piewcą nocnego życie miasta.

O codzienności Lebensteina opowiadał Gustaw Herling-Grudziński. Przyjaciel artysty, po kończących się wizytach w siedzibie paryskiej „Kultury”, udawał się zazwyczaj do pracowni artysty, aby tam „posiedzieć w milczeniu przed jego nowymi płótnami, gwaszami, rysunkami”. Panowie bywali również w galeriach i muzeach kontemplując wspólnie różne ekspozycje. Niemniej, jak wspomina Herling-Grudziński, ich paryskie życie nawiązywało również do tradycji bohemy. „Nie gardziliśmy wódką, która ma (a raczej miała) właściwości rozwiązywania języka temu malarskiemu milczkowi, lub co ważniejsze mrukowi” – ujawniał pisarz.

Płótno, tektura, papier
1966 - litografia no 11Na studia artystyczne Lebenstein uczęszczał na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Nauki pobierał m. in. u Artura Nachta-Samborskiego. Debiutował na wystawie zorganizowanej przez Związek Polskich Artystów Plastyków, w 1954 roku. Od tamtej pory stał się jednym z najlepszym artystów młodego pokolenia. Otrzymał Grand Prix na I Biennale Młodych w Paryżu. W ramach nagrody mógł pojechać na stypendium do Francji, gdzie organizowano mu również wystawę. Artysta skorzystał z okazji. W efekcie, od lat 60., pozostawał na emigracji. Zmarł w Krakowie, w maju 1999 roku.

Dzieła Lebensteina nie są dosłowne. Pełne emocji i wyrafinowania przekazują światu najdziwniejsze, najokrutniejsze i niezwykle fascynujące treści. Estetyczna i wyrafinowana twórczość artysty jest sztuką niełatwego odbioru, sztuką literatów i poetów, sztuką intelektu i uczuć. „Na własny użytek dzielę więc sobie malarstwo inaczej: na dosłowne i zmetaforyzowane. Moje obrazy są metaforami emocjonalnymi. Ich zadaniem jest narzucić widzowi, dobitnie, ale bez taniego wrzasku, przeżycie jakiegoś dramatu emocjonalnego, który staram się pokazać za pomocą spontanicznej przenośni” – mówił w wywiadzie z Zdzisławem Jurkiewiczem.

Tablice pamięci
1966 - Litografia no 9W tym (2014 r.), przypada piętnasta rocznica śmierci Lebensteina. Obecnie jego twórczość można podziwiać na dwóch wystawach w Polsce i we Francji.

Pierwsza, trwająca już od 2 kwietnia, ekspozycja ma miejsce w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Placówka ta posiada jedną z największych kolekcji dzieł artysty. „Na wystawie zobaczymy aż 126 prac – obrazów olejnych, rysunków, litografii i gwaszy. Kolekcję budował konsekwentnie Mariusz Hermansdorfer, dawny dyrektor Muzeum Narodowego. Był zaprzyjaźniony z Janem Lebensteinem, odwiedzał go w Paryżu, a niektóre prace ofiarowane przez artystę, przemycał w bagażu podręcznym” – wspominają organizatorzy. Pokaz, w zamyśle kuratorów będący retrospektywą twórczości artysty, oglądać można do 10 sierpnia.

Druga z wspominanych ekspozycji trwać będzie od 22 maja w Galerie Roi Dore. W ramach „Jan Lebenstein. In Memoriam” – jak głosi tytuł wystawy – zobaczyć będzie można prace na papierze. M. in. pokazanych zostanie 15 litografii z Galerii Lambert, które prezentowane były w tym słynnym miejscu w 1973 r. Celem wystawy jest przypomnienie, ale także zapoznanie światowej publiczności z tym wybitnym, polskim artystą. A ponadto, jak wspominają organizatorzy „zamierzeniem wystawy jest zaprezentowanie Jana Lebensteina jako artysty i człowieka, żyjącego i tworzącego na emigracji. Szczególnie interesujące są dla nas trwałe ślady, które zostawiła jego sztuka na terenie Paryża oraz w świecie ilustratorskim”.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, Nr 21 (84), 25.05.2014, www.vectorpolonii.com.

O paryskiej wystawie – www.roidore.com

 

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

Wszystkie prace opierają się na wspólnym mianowniku – „refleksjach”. Tytuł zainspirowany został myślami o podsumowaniach, o czasie na przemyślenia. Dlatego też wybrane na wystawę dzieła to przekrój twórczości Piotra Betleja. Zarówno prace stare, jak i nowe. Z twarzami obcych i autoportrety. Bardzo kolorowe i monochromatyczne. Pełne ekspresji i bardziej statyczne. Zbliżenia i nieco oddalone wizje całości. Wśród płócien olejnych i rysunki.

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

„Moje obrazy są po prostu kontemplacją codziennego życia. Dopiero gdy gotowa jest już koncepcja podejmuję decyzję, której użyć techniki, aby dodać więcej dramatu i piękna do moich obrazów czy rysunków” – mówi artysta. Wizje świata codziennego, zapisywane w różnych formach, zaprezentowane zostały na wystawie w Galerie Roi Dore w pełnej krasie. „Chcieliśmy, aby widz mógł zapoznać się z artystą, nie tylko przez jego prace, ale też przez niejako niego samego w obrazach czy rysunkach. Piotr Betlej to artysta autoportretu, który nabiera formy nie tylko w twarzy, ale i tematyce prac” – mówi Alicja Polap, przedstawicielka Galerii Roi Dore.

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej urodził się w Polsce w 1972 r. Tam też ukończył edukację plastyczną i rozpoczynał swoje działania jako artysta. Około 2005 r. przeniósł się do Paryża, gdzie pozostał na stałe. W stolicy Francji mieszka i pracuje. Od 2007 r. należy do grupy artystycznej „Emocjonaliści”, którą z USA przewodzi Prof. Lubomir Tomaszewski. Artysta brał udział w wielu wystawach zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Były to pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, a także w Polsce, np. w Muzeum im. K. Pułaskiego w Warce.

 

 

„Refleksje”, wystawa prac Piotra Betleja

Wystawa 11 kwietnia – 17 maja 2014 r.
Galerie Roi Dore
6, Rue Sainte Anastase
75003 Paris – France
+33 1 42 78 54 42
galerie@roidore.com

Paryska Galeria Roi Doré prezentuje drugą odsłonę wystawy noszącej tytuł „Wygnani z raju”. Pierwsza miała miejsce w 2011 r. i prezentowała twórczość różnych artystów. Podobnie jest i tym razem. Wybitne nazwiska twórców o polskim rodowodzie roztaczają wizję wygnania, której interpretacje znaleźć można w dziełach, życiorysach, a czasem jedynie w przemykającej umysł myśli.

Invitation - CHASSÉS DU PARADIS

CHASSÉS DU PARADIS, zaproszenie z 2011 r.

W tym roku autorami prezentowanych prac są: Michał Batory, Józef Bury, Stasys Eidrigevicius, Joanna Flatau, Yarek Godfrey, Halinka Jakubowska, Paweł Jocz, Marian Kasperczyk, Aliska Lahusen, Arika Madeyska, Artur Majka, Ludwika Ogorzelec, Piotr Strelnik, Joanna Wierusz-Kowalska, Hanna Zawa-Cywińska, Witold Zandfos i inni…

To plejada jednych z najlepszych, współczesnych artystów polskich. Najróżniejsze inspiracje, formy artystycznej wypowiedzi, źródła, życiorysy. Wszystko spaja idea wystawy, jaką jest próba znalezienia rajskiego elementu i udokumentowanie momentu jego straty. W założeniu twórców wystawy jest to kraj ojczysty, który zamieniony został na inne miejsce w świecie. Odczytywany w kontekście emigracji – czy to przymusowej, czy dobrowolnej – miał stać się symbolem „raju utraconego”. Niemniej patrząc na osoby artystów dla wielu z nich „wygnanie” stało się impulsem do lepszego życia i rozwinięcia swoich artystycznych umiejętności. Tak więc negatywny wydźwięk wyrazu „wygnanie” w połączeniu z „rajem” poszerza możliwości interpretacyjne dzieł wybitnych polskich artystów prezentowanych w przestrzeniach Galerii Roi Dore. Może to nieśmiałe myśli o odchodzącym czasie młodości lub ważnych osobach, a może zmiany form twórczych czy filozofii przyświecających artystycznym wizjom… „Wygnani z raju” stają się samodzielnym aktem, którego zrozumienie zapisane zostanie w subiektywnym odczuciu widza.

logo Roi DoréNa zakończenie dodać należy, że wystawa to niejako prezent dla Galerii, która świętuje czwarte urodziny. Powstała ona z inicjatywy marszanda i kolekcjonera sztuki Józefa Rudka w paryskiej dzielnicy Le Marais, w marcu 2010 r. Od samego początku promuje twórczość polskich artystów, którzy zapisali w swoim życiorysie epizod emigracyjny lub na stałe zdecydowali się związać z krajem innym niż ojczysty. Dotychczas w galerii zorganizowanych zostało ponad 30 wystaw znanych i mniej znanych twórców, a także wiele spotkań i kulturalnych inicjatyw. Galeria na stałe wpisała się w obraz dzielnicy i paryskiego galeryjnego rynku. Więcej o galerii na stronie http://www.roidore.com

Wystawa „Wygnani z raju”
18 marca do 5 kwietnia 2014 r.
Wernisaż: sobota 15 marca, godz. 18:00

Galeria Roi Doré
6, Rue Sainte Anastase
75003 Paris – France
+33 1 42 78 54 42
galerie@roidore.com
http://www.roidore.com

Powyższy tekst to informacja prasowa dot. wystawy w Galerie Roi Dore.

Uliczki dzielnicy Le Marais przecinające się pod różnym kątem, kręcące się w różnym kierunku prowadzą w głąb kolejnych bram i drzwi. Za nimi otwiera się ukryty świat sztuki.

Claire Morgan_Opening_2013_CM_S58 1 HD

Claire Morgan, Galeria Karsten Greve, Paryż. Foto. dzięki uprzejmości galerii.

Przystanek Galerie Thaddaeus Ropac
Paryski oddział galerii powstał w latach 90. Wcześniej, w Salzburgu, Austriak Thaddaeus Ropac założył jedno z najbardziej znanych miejsc wystawiających sztukę współczesną z Europy i Ameryki Północnej. Obecnie, w paryskich przestrzeniach, podziwiać można wystawę prac anglika Jasona Martina. Ekspozycja nosi tytuł „Gestural Ubiquity”, co w wolnym tłumaczeniu można rozumieć jako „wszechobecność gestów”. W ulotce dla publiczności, kuratorzy wyjaśniają, że „starannie wyreżyserowany ruch pędzla i kontrolowanego stosowania farby, zawsze powierza jego dzieło niezwykłe rzeźbiarskiej jakości… To, co może wyglądać jak kompozycja hojnie nakładanych wirów, zgrabianych z kremowej farby jest w rzeczywistości drobiazgowo zbudowaną, rzeźbioną teksturą”. Zaprezentowane w przestrzennych, białych salach sporej wielkości prace delikatnie wpisują się w otoczenie. Przesycone niesamowitymi kolorami dzieła o grubej fakturze, niczym futurystyczne wizje wciągają widza w wymyślony przez artystę świat.

03

Prace Ivana Argote prezentowane na wystawie „Strengthlessness”, Galeria Perrotin, Paryż. Foto. materiały prasowe, dzięki uprzejmości galerii.

Przystanek Galerie Karsten Greve
Nazwa galerii pochodzi od nazwiska jej właściciela, który działania na polu sztuki rozpoczynał od bycia handlarzem. Obecnie posiada trzy galerie w Kolonii, St. Moritz i Paryżu. W tym ostatnim z miast, wchodząc od ulicy przez niewielkie szklane drzwi zobaczyć można przegląd różnych artystów reprezentowanych przez Greve. A wśród nich niezwykle ciekawą Claire Morgan i jedną z jej instalacji. Artystka prezentuje delikatne, drobiazgowo skonstruowane twory przestrzenne zbudowane z elementów natury (ptaki, muchy, rośliny) połączonej z materiałami sztucznie wytworzonymi przez człowieka. Niesamowite wrażenie ulotności i niestabilności prac artystki, towarzyszy nieodpartemu odczuciu niemożności stworzenia takiego dzieła. „Czuję ścisły związek ze światem przyrody…, ale nasz niezdarny, często destrukcyjny związek z naturą, i <sztuczny> świat, który wymyśliliśmy dla siebie są równie ważne. W końcu odnalazłam siebie skupioną na obszarach, gdzie granice nie mogą być jasno określone” – przyznaje artystka. W tej samej galerii, tyle że od podwórza, zobaczyć można instalacje włoskiego artysty – Fausto Melottiego. To zupełnie inny, twardszy świat. Twórca ten „należy do tej kategorii duchów historii sztuki i myśli, które wymykają się określonym definicjom, klasyfikujących w takich kategoriach jak <rzeźbiarz> lub <poeta>” – wspomina informacja o wystawie. Melotti z wykształcenia jest inżynierem, jest także muzykiem i z umiłowania artystą plastykiem. Wszystkie wspomniane drogi jego umysłu spotykają się w dziełach jakie tworzy. W Paryskich salach galerii Karsten Greve prezentuje piękne, niezwykle wysmakowane dzieła. Łącząc, za pomocą podstawowych kształtów geometrycznych, materiały jak metal czy ceramika wydobywa z nich harmonijny ład. Z pomocą przychodzą mu proste figury, doskonałe kule i jakość materiału.

04

Ivan Argote, „Hangover and Extasy”, 2014, Galeria Perrotin, Paryż. Foto. materiały prasowe, dzięki uprzejmości galerii.

Przystanek Galerie Perrotin
Galeria założona została przez Emmanuel Perrotin w latach 90. Jako pierwsza zaprezentowała prace Takashi Murakami czy Maurizio Cattelan. Teraz, dopracowane przestrzenie otoczone białymi ścianami, zamknęły w swych okowach prace kolumbijskiego artysty Ivana Argote. Wystawa „Strengthlessness” prezentuje różne formy jego działania. Od obelisku, poprzez rzeźby i instalacje, po wydruki i filmy. „Argote – pisze Julie Portier – podróżuje po świecie szukając szczątkowych objawów upadłej mocy, studiując pośrednie przejawy kontroli, obserwując konwencje przestrzegania jednej słusznej (oficjalnej) wizji historii”. Wśród prac artysty zobaczyć można film, na którym bawią się dwa lwy. Symbole siły mocarstw zeszły z piedestałów, aby pobiegać za kuleczką. Ryczą, głośno stukają łapami podbiegając i przewracając się radośnie na podłoże w niewinnej zabawie. Ślepe lwy władzy… Tuż obok woskowe dłonie zdobywające świat na różne sposoby, przemyślane instalacje pozamykane w szklanych gablotach układające się w cykl „Cheese Head”, a fotografie nauczają widza poprzez wypalane przesłania. Wśród niech „Sad Paris, Spooky London”, gdzie mapa Paryża zmienia się w smutną twarz, a Londyn w upiora…

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, nr 73, 2014. http://www.vectorpolonii.com/

01

Waldemar Świerzy, „Nocny kowboj”, plakat, 1973.
foto. dzięki uprzejmości Muzeum Śląskiego, Katowice

Nadchodzący Nowy Rok to świetny czas na rewolucję. Niech w kalendarzu znajdzie się miejsce, a w planach czas na pocieszenie oka dokonaniami artystów. W prezencie ofiarujmy sobie bilet na wystawę, do kina czy teatru. Udajmy się tam, gdzie się dzieje!

Kreska w Katowicach

Na ścianach Muzeum Śląskiego zaprezentowano 100 plakatów. Wszystkie podpisane przez wybitnego, polskiego artystę Waldemara Świerzego. Urodzony w Katowicach twórca poświęcił swoje życia pracom graficznym. Należał do najwybitniejszych przedstawicieli „Polskiej Szkoły Plakatu”. Stworzył ponad 1800 projektów plakatów, a także okładki płyt i książek. Był autorem cyklu „Wielcy ludzie jazzu”, czy kultowego wizerunku Jimmiego Hendrixa i wielu innych, znanych dzieł. Jego prace charakteryzowała specyficzna kreska, tendencje do wykorzystywania malarstwa, wrażliwość na kolor. Korzystał ze zdobyczy pop-artu, secesji czy sztuki ludowej. „…W swej twórczości niczego nie fałszował. Co najwyżej dodawał trochę osobistego ciepła, którego miał tyle w sobie dla innych” – napisał o twórcy Jacek Marczyński. Na katowickiej ekspozycji zobaczyć można m. in.: plakat z 1955 r., stworzony do filmu „Czerwona oberża”, czy ten z 1957 r. do „Bulwaru zachodzącego słońca” oraz kilka portretów wybitnych przedstawicieli polskiej śmietanki artystycznej, w tym: Sławomira Mrożka i Tadeusza Grabowskiego i wiele innych. Pokaz trwać będzie do 2 lutego 2014 r.

Pokojowe rozwiązania

02

Waldemar Świerzy, „Przełomy Missouri”, plakat, 1978.
foto. dzięki uprzejmości Muzeum Śląskiego, Katowice

W Museum of Contemporary Art w Sydney pokazywana jest wystawa prac Yoko Ono. Nosi ona tytuł „Wojna się skończyła! (jeśli chcesz): Yoko Ono”, który jest cytatem z kampanii, przeprowadzonej przez artystkę wraz z Johnem Lennonem w 1969 r. Na samej ekspozycji można zobaczyć przekrój twórczości Yoko Ono (od lat 60 po współczesność), w tym: rzeźby, instalacje, filmy, spektakle i teksty. Wystawa ciekawa, a hasło niestety wciąż aktualne.

 Brązowy Dziki Zachód

Kim był Kit Carson, można dowiedzieć się na trwającej w nowojorskim Metropolitan Museum ekspozycji, zatytułowanej „The American West in Bronze, 1850-1925”. Pokazany  na niej obraz Dzikiego Zachodu zamknięty został w 65 rzeźbach, autorstwa 28 artystów. „Jest to pierwsza pełnowymiarowa wystawa poświęcona temu zagadnieniu” – podkreślają organizatorzy. Ekspozycja obejmuje okres od połowy XIX w. do lat 20 XX wieku, a więc czas kiedy legenda była wciąż żywa. Wśród nazwisk na ekspozycji pojawią się flagowi artyści amerykańscy, jak: Frederic Remington i Charles M. Russell, ale także James Earle Fraser, czy Paul Manship. Prezentacji towarzyszy katalog oraz wiele ciekawych wydarzeń edukacyjnych, filmowych oraz wykłady i kursy. Sama wystawa to niezwykła wędrówka w nieistniejący już świat, jakże bajeczny i legendarny. To również okazja do odkrycia w odmętach pamięci obrazów rodem z westernów czy książek.

Miś z Katalonii

03

Eksponaty z Muzeum Zabawek w Figueres. foto. ARS

W Katalonii, jakieś 40 km od Barcelony, znajduje się miejscowość Figueres. Tam, oprócz popularnego muzeum Salvadora Dali znajduje się ciekawe Muzeum Zabawek (Museu del Juget de Catalunya). Krążąc po salach, można podróżować w czasie dziecięcych zabaw począwszy od antyku, poprzez czasy reprezentowane przez przedmioty należące do Salvadora Dalí czy Joana Miró, po współczesne roboty i komiksy. Zobaczyć można niezwykłe samochody i domki dla lalek, a także kościoły z figurkami księży i wiernych, czy całe procesje. Ciekawą jest również sama strona internetowa placówki.

Krakowskie Szopki

IMG_6562

Eksponaty z Muzeum Zabawek w Figueres. foto. ARS

Świąteczny nastrój podtrzymać można udając się na wystawę Szopek Krakowskich prezentowanych w Pałacu Krzysztofory, do lutego 2014 r. Zwyczaj budowania przenośnych szopek ma genezę w jasełkach i organizowanych, głównie przy kościołach, replikach stajenki betlejemskiej. Najstarsze krakowskie szopki pochodzą z połowy XIX w., a ich autorami byli murarze i cieśle. Obecnie tworzyć może je każdy, a wystawiać ten, kto zdobędzie uznanie w corocznym konkursie odbywającym się w grudniu, na Rynku w Krakowie.

Artykuł ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, styczeń 2014. Strona gazety: http://www.vectorpolonii.com/

Oko na Warszawę, „Vector Polonii”, nr 46 (57), 17/11/2013.

Dywany liści rozścielone na chodnikach, szumią. Alejki, chodniki, przejścia podziemne i „zebry” prowadzą wprost w rozpostarte ramiona Kultury. Warszawa kusi jesienną ofertą, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Wystarczy opuścić dom,… 

…a wtedy wpada się „w budowę”. Stolica Polski kipi od zmian w przestrzeni, które nie pozostają niezauważone. Działania, raz bardziej raz mniej udane, rejestruje i analizuje Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Placówka już po raz piąty organizuje festiwal „Warszawa w budowie”. Tegoroczna edycja, powstała we współpracy z Muzeum Historycznym m.st. Warszawy i nosi tytuł „Zawód: Architekt”. „Bohaterami […] są architekci, a tematem ich role społeczne oraz wpływ na wygląd i funkcjonalność współczesnego miasta” – tłumaczą organizatorzy. Wydarzenie trwa od 13 października do 8 grudnia, a przygotowane zostało przez kuratorów: Tomasza Fudala i Stefanie Peter. W ramach festiwalu odbywają się: sesje naukowe, pokazy filmowe, warsztaty, wycieczki, gry miejskie i wiele innych inicjatyw. Organizatorzy wprowadzają widza do świata architektów nie tylko poprzez dyskusję, czy przygotowane ekspozycje. Wpuszczają prosto do wnętrza warsztatów, dzięki inicjatywie „Otwarte pracownie”, udostępniając miejsca pracy warszawskich architektów. Festiwal kontynuuje również „pracę u podstaw” – w ramach zajęć „Archidzieciaki” przewidziano wiele działań skierowane do najmłodszych. Celem samego przeglądu jest wspólne tworzenie „instrukcji obsługi stolicy” tak, aby mieszkańcy zdali sobie sprawę, że ich otoczenie zależy także od nich. Festiwal ma zmuszać do aktywnego działania i zabierania głosu również w sprawach przestrzeni miejskiej. Piąta edycja skoncentrowana na twórcach – architektach odbywa się w specyficznym miejscu – Warszawie. Nowoczesna stolica kraju, a zarazem najbardziej doświadczona przez historię przestrzeń, rodzi szczególne warunki do rozwoju architektury. Dodaje do tego wiele problemów i specyficzny sposób odbioru istniejącej już rzeczywistości. „Warszawa ma za sobą dramatyczną przeszłość, pełną architektonicznych zerwań i zapaści. W jej budowaniu często zawodziła logika, a nowe rozwiązania okazywały się nietrafione lub niefunkcjonalne. Porwana, miejscami nielogiczna tkanka miejska rodzi liczne wyzwania – musimy się nauczyć, jak się w niej odnaleźć i poczuć dobrze” – piszą organizatorzy Festiwalu.

W galerii przy ul. Mazowieckiej 11a, klasyczną wystawę prezentuje Związek Polskich Artystów Plastyków. Zorganizowana ekspozycja nosi tytuł „Ambasadorowie sztuki”. W ramach projektu zaprezentowano dzieła aż 84 artystów z 10 krajów, w tym: Mariana Kasperczyka, Leszka Żegalskiego, Witolda Pazera, Jana Tutaja. Hasłem przewodnim przyświecającym wystawie jest rola artysty, będący przedstawicielem, tytułowym „ambasadorem” sztuki. Jego działania powinny świadczyć i potwierdzać wielkość prezentowanej przez jego dzieła Muzy. „Wierzę w triumf wyobraźni. A wystawa, którą mam zaszczyt zaprezentować, jest tego dobitnym przykładem” –  podkreśla Prezes ZPAPu Jacek Kucaba. Obrazy i rzeźby prezentowane w galerii przy ul. Mazowieckiej oglądać można do 25 listopada.

Idąc dalej przez „kulturalną” Warszawę, otwierają się drzwi Królikarni. Tamtejsze muzeum, staje się niczym wnętrze futurystycznego statku, a wszystko za sprawą zdania zapisanego przez Stanisława Lema. „Nie minął czas okrutnych cudów” kończące powieść „Solaris” stało się inspiracją do artystycznych interpretacji Zuzanny Janin. Artystka uważa wspominaną książkę za bliźniaczą siostrę” i tworzy na jej podstawie, a także innych dzieł literackich, swoje nowe prace, które oglądać można do 27 listopada.

Jesienna Warszawa wypełniona jest po brzegi wydarzeniami kulturalnymi. Wystawy, spektakle, koncerty, spotkania, promocje… W listopadzie warto wyjść z domu, nie tylko do pracy, szkoły, czy na basen.

Kup sobie sztukę, „Vector Polonii”, nr 43 (54), 27/10/2013.

DSC_0055Sklepienia z cegły, rozpościerające się nad przestrzeniami Arkad Kubickiego, osłaniały 11. Warszawskie Tagi Sztuki. Organizowane nie po raz pierwszy, w tym roku dały szczególne powody do zadowolenia zarówno organizatorom, jak i uczestnikom. Trwały trzy dni, od 11 do 13 października 2013 roku.

DSC_0050

Marian Kasperczyk, foto ARS.

Inicjatywa organizowania polskich, profesjonalnych targów sztuki podjęta została przez spółkę Rempex, już w 2003 roku. Z biegiem czasu pomysł zmieniał się, nabierał kształtów i renomy. W tym roku, jak zgodnie przyznawała większość uczestników, wydarzenie odbyło się na najwyższym z dotychczasowych poziomów. Choć nie brakowało głosów niezadowolenia i niewielkich potknięć organizacyjnych, zarówno zwiedzający, jak i wystawiający mogli uczestniczyć w niezwykle smacznym, nie mającym konkurencji w Polsce, wydarzenia kulturalnym.

Maciej Nawrot, foto. ARS

Maciej Nawrot, foto. ARS

Organizatorzy Warszawskich Targów Sztuki, wpisując się w światowy trend, zaprosili do zaprezentowania kolekcji marszandów zajmujących się sztuką współczesną i najnowszą. Wystawiono również sztukę dawną. Prawie kilometr kwadratowy powierzchni pokryty został dziełami sztuki, pochodzącymi ze zbiorów 50 galerii, antykwariatów i domów aukcyjnych.

DSC_0056

Bogdan Konopka, foto. ARS

Wśród prezentujących byli głównie przedstawiciele z Krakowa i Warszawy, ale również z Gdańska, Poznania, Łodzi, Lublina czy Katowic. Swoje możliwości prezentowały również galerie polskie działające poza granicami kraju. W tym: Roi Dore z Paryża, która pokazała m. in. jedyne na świecie prace Michała Batorego i wielkoformatowe dzieła Mariana Kasperczyka, czy Rickshaw House Gallery z instalacją stworzoną z elementów rikszy i abstrakcjami uroczej właścicieli galerii.

DSC_0054„Targi to jedno z wielu działań jakie powinny być podejmowane w celu propagowania sztuk plastycznych wśród zalewającej nas tandetnej kultury – podkreślał Piotr Lengiewicz, Prezes Zarządu Rempexu – Wieloletnie zaniedbania należy pokonywać. Warto namawiać ludzi aby w wolnej chwili wstępowali do galerii, do muzeum…”. Ten edukacyjny aspekt, mocno podkreślany w tegorocznej edycji Targów, miał swoje odbicie w działaniach. Na terenie Arkad Kubickiego zainicjowano profesjonalne warsztaty artystyczne dla najmłodszych. Tam, energiczna właścicielka Pracowni Grafiki Artystycznej Kwadrat prowadziła zajęcia plastyczne, a w działaniach brali udział również artyści: Leszek Jampolski, Julita Malinowska, Józef Wilkoń, Michał Zaborowski, Agnieszka Żak-Biełowa.

DSC_0072W czasie Targów odbyły się wykłady. Jeden z nich dotyczył niezwykle palącej kwestii, a mianowicie problemu ekonomicznych aspektów „konsumpcji sztuki”. Podczas spotkania, z historykiem sztuki i ekonomistką Kają Retkiewicz-Wijtiwiak, noszącego tytuł „Czy warto inwestować w dzieła sztuki w Polsce? Pierwszy indeks polskiego rynku sztuki”, poruszono m. in. ciekawą kwestię braku narzędzi i możliwości oceny zachowań konsumentów na rynku sztuki i porównania ich z rynkiem innych towarów. Dodatkowo, w pierwszym dniu trwania Targów, przedstawiciele Stowarzyszenia Antykwariuszy Polskich oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski podpisali porozumienie o współpracy w zakresie wymiany informacji na temat polskich strat wojennych związanych ze sztuką.

VP„Chcemy propagować dobrą sztukę w naszym społeczeństwie” – mówił inicjator wydarzenia Piotr Lengiewicz. Z pewnością pierwsze kroki w tym kierunku już zostały uczynione. Targi, choć schowane w podziemiach Zamku Królewskiego, przyciągnęły sporą liczbę zainteresowanych. Byli i oglądający i kupujący, a co najważniejsze była dobra, polska sztuka na światowym poziomie.

Vector Polonii

Vector Polonii

Człowiek multimedialny, “Vector Polonii”, nr 41 (52), 13/10/2013.

Duże okno w studiu pełnym stołów. Za jednym z nich siedzi uzbrojony w okulary i pędzel wybitny polski wszechartysta – Jan Sawka. Ilustrator, malarz, scenograf, eseista, ale i twórca wielkich aranżacji multimedialnych… Rozpoznawany na całym nieomal świecie. Zmarł rok temu. Jesienno-zimową porą w Newark w USA, zorganizowane zostały: wystawa oraz dodatkowe inicjatywy poświęcone twórczości i osobie artysty.

Człowiek niezwykły

Jan Sawka, ze względu na liczne umiejętności i zainteresowania, nazywany był „artystą renesansowym”. Lista dokonań jakie miał na koncie jest niezwykle długa. Nie ogranicza się ona jedynie do indywidualnych wystaw, pokazów w ważnych miejscach, czy światowych kolekcji. Można również znaleźć na niej wiele symboli uznania, w postaci nagród i wyróżnień.

Artysta ukończył architekturę na Politechnice Wrocławskiej oraz malarstwo i grafikę na Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Tworzył: plakaty, okładki płyt, książki, obrazy, scenografie, projekty architektoniczne, pokazy multimedialne, happeningi, sztuki teatralne, pisał eseje.

Pomijając szczegóły biograficzne, pochylić się należy nad kilkoma subiektywnie ciekawymi osiągnięciami artysty. Jan Sawka, jako jeden z pierwszych, korzystał ze stypendium Centrum Pompidou w Paryżu. Przez wiele lat ilustrował „The New York Times”. Pod koniec lat 80 zaprojektował i zrealizował monumentalną scenografię używaną na koncertach, popularnego wówczas, zespołu The Grateful Dead. Był również twórcą pokazu multimedialnego związanego z 40-leciem NASA w Houston w Teksasie. Stworzył wówczas „Skypower”. Z wykorzystaniem: światła laserów i pirotechniki oraz nieba i przecinających go wieżowców, powstały – jak sam opisywał – „kinetyczne  obrazy spektaklu, skupiającego się na sukcesach NASA w eksploracji kosmosu”. W Museum of Modern Art w Nowym Jorku jego plakat „Exodus” pokazywany był jako jeden z reprezentujących Polską Szkołę Plakatu. Niezwykłym był także projekt „Pomnika Pokoju w Jerozolimie”. Choć nie został zrealizowany, zdobył m. in. nagrodę American Institute of Architects (AIA). Makieta i szkice przygotowane przez artystę ukazywały „las cienkich białych prętów, każdy mający w górze symbol judaizmu, chrześcijaństwa i islamu”, które wyrastały „z tej przesiąkniętej krwią ziemi”, jak pisał o wizji artysta.

Człowiek kolorowy

Jan Sawka tworzył według własnych zasad. Jego dzieła, to czysty strumień wypływający z wnętrza. „Jestem pewien, że wiem, dlaczego i co maluję. To coś jakby uczucie ciepła w głowie, na wpół gotowa odpowiedź czeka. Lecz kiedy przychodzi do jej wyciągnięcia, Mój Boże, to nie jest takie łatwe” – przyznawał artysta.

Elena Millie nazwała go „wizjonerem naszych czasów”, a Jack Garfein  człowiekiem z „bombą pełną energii”. Tadeusz Nyczek pisał o plakatach Jana Sawki, iż były „fajerwerkami dowcipu, znakomitymi pomysłami o wielu nieraz podtekstach, anegdotami nie tylko do oglądania, ale i czytania, niekoniecznie w sensie dosłownym”.

Sam artysta upatrywał w środkach wykorzystywanych w swojej twórczości, możliwości komunikacji i współdziałania z różnymi ludźmi w celu rozwoju i rozbudowy kultury. „Widzę, projektowanie, architekturę i sztukę jako jedną, silną mieszaninę idei, zasad i wyzwań. Nie tylko, aby móc tworzyć nową przestrzeń, kolor i obrazy przeznaczone dla ludzi, ale także po to aby używać tego magicznego zestawu do pracy z: muzykami, aktorami, pisarzami, tancerzami i wszystkimi kreatywnymi typami budującymi KULTURĘ, niezależnie od religii, granic, systemów…” – pisał o swojej sztuce.

Był artystą wielobarwnym. Zafascynowanym kolorem i światłem, które grają w jego dziełach niezwykle ważną rolę. To z ich pomocą wydobywał z ciemności kształty. Najczęściej były to postaci i twarze ludzkie, ale też wytwory człowieczej ręki, jak: krzesła, książki, otwarty karton mleka… Eklektycznie połączone płaszczyzny pasów, tęczowych barw, przestrzenie i wertykalne formy tworzyły najróżniejsze działa sygnowane przez artystę. Był mistrzem zwielokrotnienia, dzięki któremu dodawał poruszanym problemom znaczenia.

„Postać siedząca, obserwuje projekcję swojego życia”, to jeden z cytatów opisujących stworzone przez Jana Sawkę, dla japońskiego teatru Art Tower Mito, dzieła do sztuki „Eyes” z 1993 roku. Ta postać człowieka, to wierny towarzysz twórczości artysty. Obecnie można z nią obcować w Newark w Gallery Aferro.

Człowiek zwykły

Wystawa nosząca tytuł „Reflections on Everyman: The Work of Jan Sawka” to retrospektywa przygotowana przez  Evonne M. Davis i Hannę M. Sawkę. Ekspozycja odbywa się w Gallery Aferro w Newark, od 12 września do 14 grudnia 2013 roku.

Na ekspozycji zaprezentowane zostały zarówno obrazy, jak i plakaty oraz rzeźby wykonane przez artystę. Kuratorki wystawy tłumaczą jej tytuł i koncepcję słabością artysty do przedstawiania człowieka zwykłego – „Everymana”. Upatrują jej źródeł zarówno w biografii artysty – jego ojciec był więźniem politycznym, a sam artysta został zmuszony do emigracji – jak również w umiłowaniu Jana Sawki do wolności i braku podziałów. To symbol poetyckiej wrażliwości twórcy na drugiego człowieka.

Oprócz katalogu towarzyszącego wystawie, organizatorzy zadbali o popularyzację osoby artysty poprzez zaaranżowanie kilku dodatkowych wydarzeń. Dwukrotnie (19 listopada i 9 grudnia) w galerii, odbędą się pokazy ostatniego z projektów artysty „The Voyage”. Jest to multimedialny spektakl, którego pilot w 2003 roku nagrodzony został Złotym Medalem na 4. Międzynarodowym Biennale Sztuki Współczesnej we Florencji. Ponadto, 16 grudnia, na terenie Paul Robeson Galleries na Rutgers University w Newark, odbędzie się sympozjum na temat twórczości Jana Sawki.

Wspominana wystawa, to niezwykła okazja do zapoznania się z tak różnorodną i barwną twórczością wybitnego polskiego artysty. Niech stanie się obowiązkowym punktem na szlaku wszystkich podróżników wyruszających w tegoroczną jesień.

Reflections on Everyman: The Work of Jan Sawka”
12 września –14 grudnia, 2013
Gallery Aferro
73 Market St, Newark, NJ
http://www.aferro.org