Archive for the ‘Paryż’ Category

3 dni obrad. 40 referatów. 7-9 października 2015.  Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu”. Toruń. A tam – VI Konferencja Sztuki Nowoczesnej, której temat brzmiał jakże interesująco – „Paryż i artyści polscy / Paris et les artistes polonais / Paris and the Polish Artists 1945-1989”.zaproszenie Torun 2015

Wiele ciekawych śladów w stolicy Francji. M.in. Michał BATORY i jego „grypsy o dniu dzisiejszym” w moim referacie, gdzie mówiłam –  „Michał Batory już na studiach wybrał specjalność: plakat. Pytany w wywiadach o powody swojego zauroczenia tym typem działalności twórczej, odpowiada – „Nie chciałem być artystą, który widzi ludzi tylko na wernisażu. Zależało mi na komunikacji, żeby to, co robię, funkcjonowało na ulicy, w mieście” („Duży Format” 2015). Patrząc na warsztat artysty trudno jednak ostatecznie włożyć jego postać w jedną szufladkę. Michał Batory jest plakacistą, ale i rzeźbiarzem (czy raczej plastykiem), fotografem, grafikiem”.

Poza tym Cieślewicz, Polska emigracja architektoniczna, Jerzy Brodnicki  – Van Haardt, Polskie rzeźbiarki w Paryżu po 45’, czy Paryskie za(o)patrzenie szkoły sopockiej i wiele, wiele innych.

W podsumowaniu konferencji, biorący w niej czynny udział Piotr Majewski, napisał m.in. „Bilans spotkania można określić jako bogaty i wielowątkowy. Konferencja, która zgromadziła specjalistów z różnych ośrodków uniwersyteckich oraz muzeów, a także reprezentujących Polski Instytut Studiów nad Sztuką Świata, stała się pretekstem nie tylko do prezentacji rezultatów badań poświęconych zagadnieniom szczegółowym, ale zarysowała kierunki dalszych prac badawczych. Spotkanie okazało się pod tym względem inspirujące, nie zamknęło prac badawczych nad tytułowym zagadnieniem, ale przeciwnie – dopiero go otworzyło” (więcej: http://www.world-art.pl/).

Pozostaje teraz czekać co będzie dalej…

Reklamy

Paryż kryje w sobie wiele ciekawych miejsc. Zachwycają nie tylko poszczególne dzielnice, małe uliczki, piękna architektura czy wielkie, światowej klasy kolekcje. Proponuje również wachlarz, rozproszonych po mieście małych muzeów, w których skrywane są niezwykłości.

Czternaście szkiełek

IMG_2731W stolicy Francji znajduje się czternaście muzeów, które (zrzeszone, jako instytucje miejskie) zwane są „Paris Musées”, czyli muzeami miejskimi. Wstęp do nich jest darmowy. Czasem odpłatne bywają organizowane tam wystawy czasowe. Zakładane często w miejscach zamieszkania danej postaci, której są poświęcone lub budynkach związanych bezpośrednio z jakimś wydarzeniem, ewentualnie obejmują swym obszarem rejony archeologicznych odkryć.

Wśród nich są placówki, w których odnaleźć można ślady życia i twórczości konkretnych artystów i literatów (Maison de Balzac, Maison de Victor Hugo, Musée Zadkine, Musée Bourdelle). Różne przykłady sztuk plastycznych zobaczyć można zaś w muzeum sztuki azjatyckiej prezentowanej przez Musée Cernuschi, czy Petit Palais będącego siedzibą muzeum sztuk pięknych oraz Musée d’art moderne de la ville de Paris, gdzie prezentowana jest sztuka XX i XXI w.

IMG_0829W ofercie znajdują się także przekrojowo prezentowane obrazy życia z konkretnych okresów historycznych, czy samego miasta. Musée Cognacq-Jay w Hôtel Donon prezentuje zdobycze XVIII w., w tym : biżuterię, ceramikę i meble. Musée Carnavalet, czyli muzeum historii miasta Paryża (będące najstarszą miejską placówką) pokazuje dzieje miasta od czasów najdawniejszych po dzień dzisiejszy. Wśród innych są też: Musée de la vie romantique i Musée du général Leclerc de Hauteclocque et de la Libération de Paris – Musée Jean Moulin. Ponadto – Musée Galliera, pokazujące znaczące dla miasta zajęcie czyli modę. Są również placówki związane  z archeologią, czyli: Katakumby i mieszczące się przy Notre-Dame krypty prezentujące archeologiczne odkrycia zabudowy miasta od czasów antycznych.

Strzeliste kolumny

IMG_0823Międzynarodowa Wystawa Sztuki i Techniki odbywała się w Paryżu w 1937 r.. W budynku powstałym na jej potrzeby obecnie mieści się Musée d’art moderne de la ville de Paris. Jego historia zaczyna się jednak dopiero w latach pięćdziesiątych XX w., kiedy to sale Petit Palais przestały starczać na, coraz liczniejszą, kolekcję nowej sztuki. Wówczas to przekonano władze miasta do stworzenia specjalnego miejsca w Palais de Tokyo. I tak, w 1961 r. otwarto mieszczące się tam do dnia dzisiejszego Muzeum.

Podstawą kolekcji stały się zbiory pozyskane w Petit Palais, a także od kolekcjonerów, takich jak: Emanuele Sarmiento, Mathilde Amos oraz Ambroise Vollard. Pokazywano m. in.: prace Matissea, Bonnarda, Deraina, Légera; meble Chareaua, Arbusa, Ruhlmanna, czy murale Villona. Z biegiem lat kolekcja ulega reorganizacji. Narodowe muzeum sztuki nowoczesnej powstaje w Centrum Georges Pompidou.

IMG_0834Obecnie w Palais de Tokyo oglądać zaś można prace twórców skupionych wokół grupy „Fluxus”, w tym Jean Dupuy. Ponadto: Wełna, Richter, Riley, Morellet. W tzw. „sekcji historycznej” odkrywać można: Fowizm, Kubizmu, Surrealizm, figuracje, Nowy Realizm. Jest tam wiele innych ruchów i twórców, którzy wywarli znaczący wpływ na obraz światowej sztuki ubiegłego wieku i czasów współczesnych.

Wysokie ogrodzenie

Aby znaleźć ten uroczy, biały budynek, trzeba zboczyć z głównej ulicy i przekroczyć bramę. Musée Zadkine mieści się w prywatnym domu i studio rzeźbiarza, niedaleko Ogrodu Luksemburskiego.

IMG_2726Ossip Zadkine pochodził z Witebska (obecnie na Białorusi). Był znanym rzeźbiarzem, a także grafikiem, malarzem i rysownikiem. Przeniósł się do Paryża, z Londynu. Był 1910 r.. Wkrótce stał się jednym z bardziej znaczących Kubistów. Potem, zafascynowany sztuką prymitywną, zaczął budować własny styl. Jego rzeźby to figury zdeformowane, poprzekładane. Łączą w sobie wszystkie fascynacje artysty. Zwłaszcza kubistyczne rozczłonkowanie i prymitywną formę. Przemyślane, naszpikowane zmysłem obserwacji. Choć chłodne, dzięki prześwitom i podziałom stają się lekkie. „Zamiast bezskutecznie poszukiwać nowych stylów i rozwiązań, rzeźbiarz powinien raczej zmieniać i przeplatać swoje cele. Potem nowość przychodzi do niego z własnej woli” – mawiał artysta. Główne tematy, jakie zajmowały Zadkina jako artystę to: postaci ludzkie, portrety, a także sceny biblijne i mitologiczne oraz tematyka wojenna.

Muzeum jego imienia ufundowane zostało przez żonę rzeźbiarza Valentine Prax. Poza budynkiem przekazała ona na rzecz miasta również prywatną kolekcję, która stała się podstawą zbiorów. Obecnie znajduje się tam około 300 rzeźb, a także prace na papierze (rysunki, fotografie).

Cień arkad

IMG_0827Dzieła innego rzeźbiarza mieści zaś Musée Bourdelle. Placówka znajduje się w prawdziwym atelier należącym niegdyś do Antoine Bourdelle – żyjącego w latach 1861–1929 rzeźbiarz. Wśród około 500 dzieł (głównie rzeźb, obrazów i szkiców) zobaczyć tam można również zgromadzoną przez artystę kolekcję prac z takimi nazwiskami, jak: Carrière, Delacroix, Ingres, czy Rodin. Muzeum, choć może nie porwać współczesnego widza dziełami, zaciekawi z pewnością obrazem życia i warunków w jakich pracował artysta przełomu XIX i XX w.. Ponadto odnaleźć tam można kilka polskich śladów.

Spod ręki Bourdella wyszły: pomnik Adama Mickiewicza i „Epopeja walk Polskich”. Jak wspomina Małgorzata Dąbrowska, w przypadku tego pierwszego dzieła artysta zrzekł się nawet wynagrodzenia. Powodem było m. in. to, że rzeźbiarz zafascynowany był historią i kultura kraju, popierał i wspierał niepodległościowe dążenia Polski. Wśród jego przyjaciół, znajomych znajdowało się wielu Polaków. W 1909 i 1910 r. jego prace prezentowano w Warszawie i Krakowie, gdzie cieszył się wielką popularnością. Wśród uczniów w pracowni artysty wyszukać można wielkie grono pielgrzymujących z Polski, w tym: Władysław Skoczylas, Piotr Hermanowicz czy Jadwiga Bohdanowicz.

IMG_0834Jak głosi informacja na stronie placówki, w muzeum obecnie trwają prace i zostanie ono udostępnione zwiedzającym dopiero na początku 2015 r. Dzieła artysty zobaczyć jednak można zwiedzając Musée d’Orsay, czy poszukując rzeźb w przestrzeni publicznej.

 

Brama szerokiej kamienicy wychodzi na bulwar d’Orléans. Tam właśnie, tuż przy jednym z brzegów Wyspy świętego Ludwika, mieści się siedziba Biblioteki Polskiej i Towarzystwo Historyczno-Literackie. Skarbnica dziejów i jeden z pierwszych przystanków nieomal wszystkich pokoleń emigracji polskiej w Paryżu.

Zachować pamięć

04

Quai d’Orléans i budynek Biblioteki, mieszczącej się pod numerem 6. Foto. ARS.

Wraz z klęską Powstania Listopadowego z Polski wyruszyła fala emigracji politycznej. Jednym z głównych przystanków na mapie stał się Paryż. Miasto lubiane przez pokolenia Polaków i tym razem okazało się doskonałą przystanią dla wygnańców.

Jednym z nich był księże Jerzy Adam Czartoryski. Ten znany działacz i polityk znalazł się w Paryżu z powodu wyroku śmierci, jaki po Powstaniu Listopadowym, wydał na niego car Mikołaj I Romanow. Jak podaje „Polski Słownik Biograficzny”, miał on zostać publicznie ścięty toporem. Osiadłszy we Francji, żywo zaangażował się w życie społeczno-kulturalne, nie przerwał także swej działalności politycznej. Po zakupie budynku Hôtel Lambert, dowodził m. in. tamtejszym konserwatywnym stronnictwem o tej samej nazwie.

Nieco wcześniej, w 1832 roku, powołano do życia Towarzystwo Literackie. Stanowisko pierwszego prezesa złożono w ręce księcia Czartoryskiego. W ciągu następnych lat formacja ulegała najróżniejszym przekształceniom. W ramach Towarzystwa powstały dwa Wydziały: Historyczny i Statystyczny, które w ostateczności przekształciły się w Towarzystwo Historyczno-Literackie. Władza w stowarzyszeniu powierzona została księciu Czartoryskiemu, a wiceprezesem został sam Adam Mickiewicz.

Obecnie Towarzystwo opiekuje się Biblioteką Polską, która to powstała 24 listopada 1838 roku. Kilkanaście lat po założeniu placówki, generał Władysław Zamoyski zakupił jej obecną siedzibę, czyli kamienicę na Wyspie Świętego Ludwika. Hrabia Zamoyski, również uczestnik Powstania Listopadowego, był działaczem polonii paryskiej, jednym z najbliższych współpracowników księcia Czartoryskiego w Hôtel Lambert.

Depozyty i kolekcje

01

Portret Adama Jerzego Czartoryskiego, fotografia, ok. 1861. Foto. polona.pl, Biblioteka Narodowa.

Biblioteka jest niczym skarbiec Alibaby. W kolekcji placówki znajduje się wiele różnorodnych obiektów. Zbiory, to rezultat darowizn zarówno skierowanych do Towarzystwa Literackiego, jak i samej Biblioteki. Jednymi z najwcześniejszych eksponatów, jak wspomina Anna Czartoryska, były te przekazane przez Aleksandra Rypińskiego, czyli: „16 portretów narodowych” i „12 wizerunków sławnych dam”.  Dalej placówka wzbogacała się darami od Władysława Zamoyskiego, Karola Kniaziewicza, Charlesa de Montalembert, czy kolekcją Muzeum Narodowego im. Wodzińskich z Drezna.

Kolekcja biblioteki to m. in.: autografy królewskie, korespondencja wielu wybitnych Polaków (w tym Adama Mickiewicza), czasopisma, herbarze, olbrzymi – liczący ponad 6200 obiektów – zbiór kartograficzny, z eksponatami z XVI wieku. Oglądać tam również można kilka mebli należących do znanych postaci emigracyjnych, w tym: fotel księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, biurko, przy którym Adam Mickiewicz kończył „Pana Tadeusza” oraz własności Marii Skłodowskiej-Curie.

Salon i Muzeum

03

Wnętrze jednej z sal Biblioteki Polskiej w Paryżu, fotografia, ok. 1939. Foto. polona.pl, Biblioteka Narodowa.

W Bibliotece znajdują się sale poświęcone wybitnym polskim twórcom: Adamowi Mickiewiczowi i Fryderykowi Chopinowi. Pierwsze z Muzeów, powołane zostało do życia przez Władysława Mickiewicza, syna Adama. To niezwykły zbiór rękopisów wieszcza, w tym: ostatni fragment „Dziadów”, listy, dokumenty, czasopisma. Ponadto działa plastyczne: litografie, medale, portrety rodzinne. Są tam również bardziej osobiste pamiątki: pukle włosów, obrączki, gęsie pióro, różaniec. Podobne pamiątki stanowią kanwę Salonu Chopina. Będącego – jak podkreśla Anna Czartoryska – „jedynym miejscem w Paryżu poświęconym pamięci kompozytora”. Można tam zobaczyć: pukle włosów, maskę pośmiertną, fotel należący do kompozytora i wiele innych osobistych pamiątek. Ponadto: rękopisy, autografy muzyczne, medaliony.

Bohema artystyczna

05

Wejście do kamienicy z napisem „Société Historique et Littéraire Polonaise Biblioteka Polska”. Foto. ARS.

W zbiorach Biblioteki odnaleźć można wiele ciekawych i cennych eksponatów stanowiących o polskich artysta plastykach tworzących na emigracji. Wśród nazwisk pojawiają się tacy artyści jak: Olga Boznańska, Bolesław Biegas, Gustaw Gwozdecki, Konstanty Brandel, Jan Ekiert, Leopold Gottlieb, Tadeusz Makowski i wielu innych. Wśród eksponatów znajdują się: rzeźby, obrazy, grafika, fotografie. Choć, jak podkreśla Anna Czartoryska, jest to dosyć przypadkowa kolekcja, należy ona jednak do jednej z najciekawszych, prezentujących jakże bogate i wybitne środowisko polskich twórców emigracyjnych.

Kolekcja Biblioteki, z powodu braku miejsca, nie jest eksponowana w całości. Pokazywana bywa na ekspozycjach czasowych w ramach istniejącego w placówce Muzeum Bolesława Biegasa oraz stanowi depozyty w innych miejscach (Muzeum Narodowe w Gdańsku czy Muzeum d’Orsay w Paryżu).

 

Cytaty i informacje pochodzą m. in. z publikacji: Artyści Polscy w Paryżu. Zbiory Artystyczne Biblioteki Polskiej w Paryżu, red. A. Czartoryska, M. M. Grąbczewska, Gdańsk 2010.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii” – Biblioteka Polska w Paryżu, „VP”, nr 24 (87), 15 czerwca 2014.

W Paryżu trwa wystawa prac na papierze Jana Lebensteina. Do niej wydano katalog z moim tekstem, zatytułowanym „Po drugiej stronie lustra. Lebenstein”.

Obrazek

A tam m. in.: „Jan Lebenstein był malarzem i grafikiem. Światowe triumfy święcił od początku po kres swojej kariery artystycznej. Niemniej wówczas, jak i obecnie, jego postać stoi gdzieś na uboczu historii. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele.
We wszystkich cechach (formalnych, jak i nieformalnych) jego sztuki znajdują się zupełne przeciwieństwa, stojące obok siebie jak równy z równym. Patrząc na piękno nie sposób pominąć brzydoty, a delikatność przebija się przez brutalność i tak dalej, dalej. Twórczość Lebensteina wykluła się z barwnego umysłu i życiowych doświadczeń. Wszystko to, co ukształtowało jego osobowość w niezwykły sposób odbija się i w dziełach.
Jako klucznik własnej sztuki artysta pozostawił widzowi cały pęk narzędzi, które pozwalają otwierać przeróżne drzwi. W jednym z wywiadów wypowiedział znamienną opinię: „pytanie jest koncepcją dzieła”…”.

Ekspozycja „JAN LEBENSTEIN. IN MEMORIAM” zorganizowana została z okazji 15. rocznicy śmierci artysty ( w 1999 r.) oraz 55. rocznicy przyjazdu do Francji (w 1959 r.). Trwa do 31 lipca 2014 r. w Galerie Roi Dore w Paryżu.

Więcej na stronie Galerie Roi Dore.

 

Życiorys artysty przesiąknięty jest wygnaniem. Wojna. Koniec szczęśliwego domu, gdzie na gitarze grywał ojciec, a rodzeństwo bawiło się w bohaterów czytanych książek. Komunizm. Studia, wystawy, nagrody, a jednak aresztowanie i decyzja o emigracji. Paryż. Miasto pełne wolności i możliwości, ale i samotności istnienia na marginesie dziejów.

Paryski świt
Pani domu, litografia, 1966Choć artysta bardzo związany był z Polską, to historyczne burze skierowały jego statek ku wychodźstwu. Nieomal całe życie spędził w niełatwym państwie, jakim była Francja. Pomimo doświadczania wielkiej samotności oraz braku wymiernych efektów swego międzynarodowego sukcesu, ukochał Paryż. Miasto dawało mu namiastkę wolności, a przede wszystkim wachlarz rozmaitych przeżyć i krajobrazów. Motywy twórczości podnosił wprost z paryskiego bruku. Wszystkie te fascynacje odczytać można w jego dziełach patrząc przez pryzmat wiedzy, ale – co ważniejsze – wyobraźni. „Wiem na pewno, że najciekawsze okresy twórczości zdarzają mi się właśnie wtedy, gdy w intensywny sposób przezywam kontakty ze światem zewnętrznym, gdy uczestniczę w nim” – przyznawał w wywiadzie z Jerzym Stajudą.

1982 - Plakat przeciwko stanowi wojennemuWiadomo, że Lebenstein podziwiał Paryż i wszystko co z nim związane. Jego zakamarki, zakazane rewiry, podwórza, prywatne mieszkania, sofy i codzienności ich właścicieli z różnych stron świata stały się krajobrazem towarzyszącym duszy. Jego siostrzenica – Joanna Żamojdo – wspomina niezwykłą ciekawość wuja, który potrafił snuć opowieści o nieomal każdej paryskiej kamienicy. Chadzał na różnorodne ekspozycje, interesował się nieomal wszystkim. Wielokrotnie przesiadywał w Luwrze, studiując kolekcję i prowadząc zapiski z tych posiedzeń. Był również piewcą nocnego życie miasta.

O codzienności Lebensteina opowiadał Gustaw Herling-Grudziński. Przyjaciel artysty, po kończących się wizytach w siedzibie paryskiej „Kultury”, udawał się zazwyczaj do pracowni artysty, aby tam „posiedzieć w milczeniu przed jego nowymi płótnami, gwaszami, rysunkami”. Panowie bywali również w galeriach i muzeach kontemplując wspólnie różne ekspozycje. Niemniej, jak wspomina Herling-Grudziński, ich paryskie życie nawiązywało również do tradycji bohemy. „Nie gardziliśmy wódką, która ma (a raczej miała) właściwości rozwiązywania języka temu malarskiemu milczkowi, lub co ważniejsze mrukowi” – ujawniał pisarz.

Płótno, tektura, papier
1966 - litografia no 11Na studia artystyczne Lebenstein uczęszczał na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Nauki pobierał m. in. u Artura Nachta-Samborskiego. Debiutował na wystawie zorganizowanej przez Związek Polskich Artystów Plastyków, w 1954 roku. Od tamtej pory stał się jednym z najlepszym artystów młodego pokolenia. Otrzymał Grand Prix na I Biennale Młodych w Paryżu. W ramach nagrody mógł pojechać na stypendium do Francji, gdzie organizowano mu również wystawę. Artysta skorzystał z okazji. W efekcie, od lat 60., pozostawał na emigracji. Zmarł w Krakowie, w maju 1999 roku.

Dzieła Lebensteina nie są dosłowne. Pełne emocji i wyrafinowania przekazują światu najdziwniejsze, najokrutniejsze i niezwykle fascynujące treści. Estetyczna i wyrafinowana twórczość artysty jest sztuką niełatwego odbioru, sztuką literatów i poetów, sztuką intelektu i uczuć. „Na własny użytek dzielę więc sobie malarstwo inaczej: na dosłowne i zmetaforyzowane. Moje obrazy są metaforami emocjonalnymi. Ich zadaniem jest narzucić widzowi, dobitnie, ale bez taniego wrzasku, przeżycie jakiegoś dramatu emocjonalnego, który staram się pokazać za pomocą spontanicznej przenośni” – mówił w wywiadzie z Zdzisławem Jurkiewiczem.

Tablice pamięci
1966 - Litografia no 9W tym (2014 r.), przypada piętnasta rocznica śmierci Lebensteina. Obecnie jego twórczość można podziwiać na dwóch wystawach w Polsce i we Francji.

Pierwsza, trwająca już od 2 kwietnia, ekspozycja ma miejsce w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Placówka ta posiada jedną z największych kolekcji dzieł artysty. „Na wystawie zobaczymy aż 126 prac – obrazów olejnych, rysunków, litografii i gwaszy. Kolekcję budował konsekwentnie Mariusz Hermansdorfer, dawny dyrektor Muzeum Narodowego. Był zaprzyjaźniony z Janem Lebensteinem, odwiedzał go w Paryżu, a niektóre prace ofiarowane przez artystę, przemycał w bagażu podręcznym” – wspominają organizatorzy. Pokaz, w zamyśle kuratorów będący retrospektywą twórczości artysty, oglądać można do 10 sierpnia.

Druga z wspominanych ekspozycji trwać będzie od 22 maja w Galerie Roi Dore. W ramach „Jan Lebenstein. In Memoriam” – jak głosi tytuł wystawy – zobaczyć będzie można prace na papierze. M. in. pokazanych zostanie 15 litografii z Galerii Lambert, które prezentowane były w tym słynnym miejscu w 1973 r. Celem wystawy jest przypomnienie, ale także zapoznanie światowej publiczności z tym wybitnym, polskim artystą. A ponadto, jak wspominają organizatorzy „zamierzeniem wystawy jest zaprezentowanie Jana Lebensteina jako artysty i człowieka, żyjącego i tworzącego na emigracji. Szczególnie interesujące są dla nas trwałe ślady, które zostawiła jego sztuka na terenie Paryża oraz w świecie ilustratorskim”.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, Nr 21 (84), 25.05.2014, www.vectorpolonii.com.

O paryskiej wystawie – www.roidore.com

Mówi się, że jej twórczość to malarstwo intelektualne. Sama przyznawała się do realizmu, surrealizmu i abstrakcji. „Arika Madeyska jest małym mistrzem sztuki wieku XX” – napisał o artystce Wiesław Banach. A ona tłumaczyła, z wrodzoną nieśmiałością, że obraz „powinno się… brać takim, jakim jest”.

Niezależność żony

02

Arika Madeyska, obraz na płótnie. Foto. dzięki uprzejmości córki artystki.

Z Polski wyjechała w 1966 r. Jej celem był Paryż. Otrzymała stypendium (sto dolarów miesięcznie), które miało jej umożliwić podróż i roczny pobyt w mieście. „A ponieważ miałam kłopoty z mężem i chciałam od niego odejść, postanowiłam tu zostać” – przyznała Elżbiecie Dzikowskiej.

Madeyska urodziła się w Warszawie, gdzie jej rodzina zamieszkała w związku z pracą ojca inżyniera. Matka – Wartuga Rozalia Unaniec – była przedstawicielką szlachty ormiańsko-gruzińsko-tureckiej, ojciec zaś – Władysław Orłowski – pochodził rodziny posługującej się herbem Lubicz. Artystka trzykrotnie wychodziła za mąż. Miała jedną córkę – Honoratę.

Arika Madeyska w jednej z paryskich kawiarni. Foto. dzięki uprzejmości córki artystki.

Arika Madeyska w jednej z paryskich kawiarni. Foto. dzięki uprzejmości córki artystki.

W latach 1948-1953 uczęszczała do Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Pięknych w Sopocie. Studiowała pod kierunkiem Artura Nachta-Samborskiego, Jacka Żuławskiego i Józefa Wnukowa. W Polsce, jak i za granicą, twórczość jej była ceniona niemal od początku. Zarówno wystawy, jak i laury pokrywały jej skronie wielokrotnie. M. in. brała udział w warszawskim Arsenale z 1955 r., pokazywała prace w Genewie czy Paryżu. W ostatnim z miast związała całe swoje życie.

Marność miłości

Madeyska to malarką, która tworzyła również makaty i collage. Jednak jej głównym zajęciem była konserwacja dzieł sztuki. Pracę w tej dziedzinie podjęła dopiero we Francji, z powodów czysto pragmatycznych. Gdy przyjechała na stypendium okazało się, że zaoferowana suma nie wystarcza na podstawowe wydatki. Przez chwilę była sprzątaczką, jednak szybko nabyła umiejętności konserwatorskie i pracowała m. in. przy renowacji sufitu w podparyskim pałacu Fontainebleau. Niestety zajęcie to, pomimo iż pozwalało jej uzyskiwać środki finansowe, nie przynosiło żadnej satysfakcji. „Konserwacja, to była ciężka praca fizyczna, nic dziwnego, że jej nienawidziła” – mówiła córka.

Arika Madeyska - szkice z Nowego Jorku. Foto dzięki uprzejmości córki artystki.

Arika Madeyska – szkice z Nowego Jorku. Foto dzięki uprzejmości córki artystki.

Ciekawa świata podróżniczka, o niezwykłej wrażliwości i delikatności, zdominowana onieśmieleniem. Wystawiała nieustannie na całym nieomal świecie (Polska, Stany Zjednoczone, Brazylia). Mimo to jej twórczość osnuta została mgłą zapomnienia. „W dalszym ciągu nie jestem znana, bo nie czynię żadnego wysiłku by było inaczej. A wysiłek winien być szalony, charakter zaś z żelaza. I siła przebicia” – usprawiedliwiała się Madeyska. Córka powiedziała o matce –„typowa artystka-boheme”. Widziała ją również jako dzielną, ale za mało przebojową.

01

Artystka w paryskiej pracowni. Foto dzięki uprzejmości córki artystki.

Przyjaciele i znajomi artystki zgodnie wspominają Madeyską jako osobę pełną życia, towarzyską, ciekawą świata. „Miała niezwykły temperament życiowy. Tyle rzeczy ją interesowało, tyle robiła projektów!” – mówiła Krystyna Letouzey. Honorata Madeyska-Jonquiere wspominała o paryskich, niedzielnych włóczęgach z matką, która „ciągnęła mnie na siłę…, żeby <się przejść>”. A chadzała w najróżniejsze zakamarki miasta. Muzea, galerie, pchle targi, antykwariaty, księgarnie, podwórka, pasaże, kina, teatry. Ale i kawiarenki, tak niezmiennie i głęboko wpisane w krajobraz Paryża. Siedząc przy małym, zapewne okrągłym, stoliku popijała mocne expresso i patrzyła… Na ludzi, ptaki, bruk, niebo. Na ten ciekawy świat.

W doskonałości

Malował i rysowała. Miasta, budynki, martwe natury, portrety, akty… ale przede wszystkim koła, koła, koła. „Kręcę się ciągle w koło” – przyznała Elżbiecie Dzikowskiej – dodając, że „forma okrągła jest najdoskonalsza i można ją bez przerwy eksploatować na nowo. Maluję na niej nie to co widzę, ale co już widziałam”.

04

Spowite w brązy kompozycje owalne Ariki Madeyskiej. Foto dzięki uprzejmości córki artystki.

Fascynacja tą, a nie inną figurą geometryczną, przyszła wraz z wizytą w domu Wassily’ego Kandinsky’ego. Odwiedzając pewnego razu żonę malarza, artystka zauważyła „obrazy kół”, które wywarły na niej niezapomniane wrażenie. Od tamtej pory stały się nieomal obsesją Madeyskiej. Tworzyła z nich pełne smaku, estetyki i delikatności kompozycje. Subtelnych płócien dopełniały – dobierane z niezwykłym wyczuciem i talentem – kolory. Do tych eterycznych wizji artystka dodawała jednak swoją niezwykłą życiową siłę, uzupełniając je kreskami i zadrapaniami.

Arika przy sztaludze lata 60

Artystka przy pracy, lata 60. Foto dzięki uprzejmości córki artystki.

Na tle abstrakcji niezwykle odmienne jest jej malarstwo przedstawieniowe. Na pierwszy rzut oka nieco prymitywne, zwykłe kolorowe domki, pejzaże. Niemniej kryją w sobie coś niepokojącego, niedopowiedzianego. Nie ma tam „prawdziwego” życia, tła z chmurkami. Owoce i kwiatki w wazonach w doskonałych, mięsistych barwach przesycone są jakimś chłodem. Portrety pozbawione wspomnień i osobowości, które zdawało by się powinny wyzierać z oczu modela. Czarne kreski tworzące obraz Manhattanu czy Brooklynu mimo zwięzłości, emanują niezwykłym czarem.

  • Powyższy artykuł ukazał się na łamach gazety „Vector Polonii”, maj 2014.
  • Bibliografia:
    1. Wiesław Banach, Madeyska, red.: Wiesław Banach, Ewa Kasprzak, katalog wystawy, Muzeum w Sanoku, Sanok 2006 (http://muzeum.sanok.pl/sklep/product.php?id_product=34).
    2. Dzikowska Elżbieta, Polacy w sztuce świata…, Warszawa.
    3. Oficjalna strona artystki: madeyska.com

 

 

 

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

Wszystkie prace opierają się na wspólnym mianowniku – „refleksjach”. Tytuł zainspirowany został myślami o podsumowaniach, o czasie na przemyślenia. Dlatego też wybrane na wystawę dzieła to przekrój twórczości Piotra Betleja. Zarówno prace stare, jak i nowe. Z twarzami obcych i autoportrety. Bardzo kolorowe i monochromatyczne. Pełne ekspresji i bardziej statyczne. Zbliżenia i nieco oddalone wizje całości. Wśród płócien olejnych i rysunki.

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

„Moje obrazy są po prostu kontemplacją codziennego życia. Dopiero gdy gotowa jest już koncepcja podejmuję decyzję, której użyć techniki, aby dodać więcej dramatu i piękna do moich obrazów czy rysunków” – mówi artysta. Wizje świata codziennego, zapisywane w różnych formach, zaprezentowane zostały na wystawie w Galerie Roi Dore w pełnej krasie. „Chcieliśmy, aby widz mógł zapoznać się z artystą, nie tylko przez jego prace, ale też przez niejako niego samego w obrazach czy rysunkach. Piotr Betlej to artysta autoportretu, który nabiera formy nie tylko w twarzy, ale i tematyce prac” – mówi Alicja Polap, przedstawicielka Galerii Roi Dore.

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej urodził się w Polsce w 1972 r. Tam też ukończył edukację plastyczną i rozpoczynał swoje działania jako artysta. Około 2005 r. przeniósł się do Paryża, gdzie pozostał na stałe. W stolicy Francji mieszka i pracuje. Od 2007 r. należy do grupy artystycznej „Emocjonaliści”, którą z USA przewodzi Prof. Lubomir Tomaszewski. Artysta brał udział w wielu wystawach zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Były to pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, a także w Polsce, np. w Muzeum im. K. Pułaskiego w Warce.

 

 

„Refleksje”, wystawa prac Piotra Betleja

Wystawa 11 kwietnia – 17 maja 2014 r.
Galerie Roi Dore
6, Rue Sainte Anastase
75003 Paris – France
+33 1 42 78 54 42
galerie@roidore.com

Z jednej strony miał szczęście do protektorów i wielbicieli, z drugiej krytyków i wrogów. Tworzył głównie rzeźby, ale i obrazy, rysunki, meble, tkaniny, sztuki teatralne. Rozwijał rozmaite zainteresowania i odtwarzał fantastyczne wizje. 

Krowy, wierzby, maki

IMG_0863

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Jako Bolesław Biegalski urodził się w Polsce, pod zaborami. Był 1877 r. Rodzice jego, należący do drobnej szlachty wiedli ubogie, acz szczęśliwe, wiejskie życie. Idyllę dzieciństwa przerwała śmierć ojca i brata. „Dwa martwe ciała, ojca i brata, wyryły smutek w mojej pamięci – wspominał artysta – Już żyłem tylko wrażeniem wspomnień tych dni okrutnych, które zmieniły spokój i szczęście w chaos kłopotów nędzy straszliwej”. Miał wówczas 9 lat. Jakiś czas później matka ponownie wyszła za mąż. Artysta zyskał ojczyma, który był podoficerem w wojsku carskim. Mając trzynaście lat stracił i matkę.

Dalsze losy twórcy pisane były niczym bajka. Pierwsze jego artystyczne próby zyskały grono znamienitych protektorów. Ludzie ci – Aleksander Rzewnicki,  Franciszek Rajkowski, Adam Krasiński, Aleksander Świętochowski – nieustannie towarzyszą, wspierają i pomagają artyście. Jeden z protektorów optuje za zmianą nazwiska artysty, aby „brzmiało bardziej chłopsko”. Tak z Bolesława Biegalskiego, powstał Bolesław Biegas.

Artysta z łaski

IMG_0852

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Pierwszą warszawską wystawę wczesnych prac artysty organizuje Aleksander Świętochowski. Przy tej też okazji, pisze apel o pozyskanie dla Biegasa środków na kształcenie. Udało się zyskać fundusze na cztery lata studiów. Artysta udał się do Krakowa. Otworem stanęła przed nim Szkoła Sztuk Pięknych.

Jego nauczycielem został Konstanty Laszczka. Gusta Profesora i ucznia rozeszły się dosyć szybko. Przysłowiowym „gwoździem do trumny” okazała się secesja. Był 1901 r. Kraków. Po Szkole Sztuk Pięknych przechadzali się delegaci przygotowujący Dziesiątą Wystawę Secesji Wiedeńskiej. „Ku zdziwieniu Laszczki i jego uczniów delegaci zapraszają Biegasa do udziału w organizowanej przez siebie wystawie. Niedługo potem otrzymuje on formularz członkowstwa i zostaje pierwszym studentem przyjętym do prestiżowego stowarzyszenia, któremu przewodniczy sam Gustav Klimt” – pisze Xavier Deryng. Dodatkowym efektem było wyrzucenie Biegasa ze Szkoły.

Z Montparnasse

IMG_0855

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Syn marnotrawny wyeliminowany niejako z polskiej sztuki, święcił niemałe triumfy na zachodzie Europy. Wiedeń, Monachium, Berlin. Biegas zostaje polecony do Szkoły Sztuk Pięknych w Paryżu. W stolicy Francji znajduje majętnych protektorów, który traktują artystę jak własnego syna. Baron Henryk Trutschel i jego żona Jadwiga nee Konopacka. Dzięki nim będzie mógł poświęcić się jedynie studiom i sztuce. W szale twórczym, w jaki wpada we Francji, zapomina o formalnościach. Nie przeszkadza to jednak w jego dalszych artystycznych działaniach.

Tworzy sporo rzeźb różnego rodzaju, które wystawia na XVIII Salonie Niezależnych. Krytyka artystyczna zauważa jego osobę. Biegasowi poświęca tekst Laurence Jerrold, pisząc „Jest wielka siła we wszystkich jego pracach, które widziałem”. Specjalny numer o jego rzeźbie wydaje „La Plume”. Biegas jest znany. Wystawy, w których uczestniczy, spotykają się z wielkim zainteresowaniem, a niemal każda recenzja przytacza jego nazwisko. Staje się również powodem skandali artystycznych. W tym tego, dotyczącego obrazu „Wojna rosyjsko-japońska” wystawianego podczas Salonu Niezależnych w 1907 r. Reakcje ostatecznie doprowadzają do zdjęcia pracy. O wydarzeniu pisze większość paryskich dzienników.

IMG_0858

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Artysta zmarł w Paryżu. Miał 77 lat. Otaczała go już wówczas mgła zapomnienia.

Lejące się formy
Bolesław Biegas doceniany i szanowany był za swoje nowatorskie rzeźby. Ponadto zajmował się projektowaniem mebli, tkanin. Z mniejszymi sukcesami próbował sił w malarstwie. Był również autorem sztuk teatralnych.

Jego prace stanowiły niejako „punkt zwrotny” sztuki polskiej, który skierował ją ku nowoczesności. Powstające w odmętach zagmatwanej wyobraźni formy, przywodziły na myśl legendy, czy fantastykę rodem ze średniowiecznych opowieści rycerskich. Sztuka Biegasa to „prymitywizm symboliczny”. Jest nieco przestylizowana i przekształcona filozoficznie. Niemniej towarzyszące jej uproszczenie w zupełnie nowatorskiej formie, stanowią o największym walorze.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, marzec 2014, http://www.vectorpolonii.com/

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Znany jako malarz i ojciec nieszczęśliwego syna. Rzadko kojarzony z fotografią, która była jego partnerką niemal od dzieciństwa. Zdzisław Beksiński i jego czarno-białe fotografie tworzą wybitny duet opowiadający porywające historie.

Najmłodsze pstryknięcia

Niektóre prace fotograficzne Beksińskiego, to tylko negatywy. Znajdują się w zbiorach muzealnych i nigdy jeszcze nie ujrzały ciemni (czy raczej papieru). Artysta zajął się tym rodzajem sztuki, już na studiach. A z aparatem paradował od najmłodszych lat. Najpierw tworzył dzieła, na których dokumentował rzeczywistość, a potem uzewnętrzniał własne wizje artystyczne. Z fotografią zerwał zanurzając się bez pamięci w malarstwie i rzeźbie, a było to pod koniec lat 50.

„Fotografowałem bodajże od 1940 roku. Gdzieś od początku wojny ojciec dał mi swój stary aparat. To była icoretta Zeissa, taki mieszkowy aparat 6×6 cm. […] Choć fotografowałem dużo nie miało to charakteru twórczości. Fotografowałem kolegów, sytuacje, jakie się zdarzały. Czołgi z żołnierzami, nawet lotniska” – wspominał artysta.

Oprócz fotografii artystycznej, zajmował się fotografią dokumentalną i takimi odmianami zajęcia jak makrofotografia, mikrostruktury czy pseudo-reportaż. Jego modelką często bywała żona Zofia, a miejscem które zapisywał rodzinny Sanok.

Obecnie Beksiński zaliczany jest do grupy najlepszych fotografików polskich z lat 50. Jego dzieła nie należą do łatwych i prostych w odbiorze. To obrazy, które uciekają. Nagie pośladki, biust, dłonie, oko. Elementy ukryte za rekwizytami jak ściana, krzesło, cień… Nic nie wypowiedziane wprost. Wszystko schowane tak, aby widz sam mógł dopisać historię zdarzenia. To także mury, błotniste drogi, powiększone fragmenty struktur. Zapis szczegółowy wybranych elementów romantycznego pejzażu. Swoje dzieła nazywał „antyfotografią”.

„Krytyka, akcentując nowatorski sposób potraktowania fotografii, klasyfikowała artystę przede wszystkim jako twórcę awangardowego. Beksiński nigdy nie traktował tego medium jako środka utrwalającego rzeczywistość, dokumentującego istniejący zewnętrznie i obiektywny świat, ale jako osobistą kreację tego świata poprzez właściwą sobie ekspresję” – pisała Dorota Szomko-Osękowska.

Skonstruowany świat

Beksiński urodził się w 1929 r. w Sanoku. Studiował architekturę w Krakowie. Ponownie zamieszkał w rodzinnym mieście, gdzie m. in. projektował karoserie w fabryce autobusów Autosan. Potem przeprowadził się do Warszawy, gdzie żył i pracował aż do 2005 r. Został zamordowany we własnym mieszkaniu.

Od najmłodszych lat uprawiał sztukę. Jako chłopiec rysował akty, które służyły mu za towar wymienny. Jeden z takich rysunków przechwycony został przez szkolnego katechetę. Napiętnował on twórcę wygłaszając z ambony prorocze zdanie, przytaczane w książce  Magdaleny Grzebałkowskiej: „jest tu jeden między wami, który robi takie wstrętne rysunki! Ty, synu, umrzesz a twoje ohydne rysunki gorszyć będą jeszcze pokolenia”.

Był głównie malarzem i rzeźbiarzem, także fotografikiem, pod koniec życia interesował się i tworzył grafiki komputerowe. Choć sztuka Beksińskiego nie należy do łatwych, jest niezwykła i zachwycająca. Mroczno trupie krajobrazy. Zapisy strumienia myśli własnej wyobraźni. Zatopienie w często jednostajnych kolorach. Wszystko to nabiera znaczenia w różnych interpretacjach, niekoniecznie zamierzonych przez artystę.

Niniejszy tekst opublikowany został na łamach „Vectora Polonii”, marzec 2014 r, http://www.vectorpolonii.com/.

Paryska Galeria Roi Doré prezentuje drugą odsłonę wystawy noszącej tytuł „Wygnani z raju”. Pierwsza miała miejsce w 2011 r. i prezentowała twórczość różnych artystów. Podobnie jest i tym razem. Wybitne nazwiska twórców o polskim rodowodzie roztaczają wizję wygnania, której interpretacje znaleźć można w dziełach, życiorysach, a czasem jedynie w przemykającej umysł myśli.

Invitation - CHASSÉS DU PARADIS

CHASSÉS DU PARADIS, zaproszenie z 2011 r.

W tym roku autorami prezentowanych prac są: Michał Batory, Józef Bury, Stasys Eidrigevicius, Joanna Flatau, Yarek Godfrey, Halinka Jakubowska, Paweł Jocz, Marian Kasperczyk, Aliska Lahusen, Arika Madeyska, Artur Majka, Ludwika Ogorzelec, Piotr Strelnik, Joanna Wierusz-Kowalska, Hanna Zawa-Cywińska, Witold Zandfos i inni…

To plejada jednych z najlepszych, współczesnych artystów polskich. Najróżniejsze inspiracje, formy artystycznej wypowiedzi, źródła, życiorysy. Wszystko spaja idea wystawy, jaką jest próba znalezienia rajskiego elementu i udokumentowanie momentu jego straty. W założeniu twórców wystawy jest to kraj ojczysty, który zamieniony został na inne miejsce w świecie. Odczytywany w kontekście emigracji – czy to przymusowej, czy dobrowolnej – miał stać się symbolem „raju utraconego”. Niemniej patrząc na osoby artystów dla wielu z nich „wygnanie” stało się impulsem do lepszego życia i rozwinięcia swoich artystycznych umiejętności. Tak więc negatywny wydźwięk wyrazu „wygnanie” w połączeniu z „rajem” poszerza możliwości interpretacyjne dzieł wybitnych polskich artystów prezentowanych w przestrzeniach Galerii Roi Dore. Może to nieśmiałe myśli o odchodzącym czasie młodości lub ważnych osobach, a może zmiany form twórczych czy filozofii przyświecających artystycznym wizjom… „Wygnani z raju” stają się samodzielnym aktem, którego zrozumienie zapisane zostanie w subiektywnym odczuciu widza.

logo Roi DoréNa zakończenie dodać należy, że wystawa to niejako prezent dla Galerii, która świętuje czwarte urodziny. Powstała ona z inicjatywy marszanda i kolekcjonera sztuki Józefa Rudka w paryskiej dzielnicy Le Marais, w marcu 2010 r. Od samego początku promuje twórczość polskich artystów, którzy zapisali w swoim życiorysie epizod emigracyjny lub na stałe zdecydowali się związać z krajem innym niż ojczysty. Dotychczas w galerii zorganizowanych zostało ponad 30 wystaw znanych i mniej znanych twórców, a także wiele spotkań i kulturalnych inicjatyw. Galeria na stałe wpisała się w obraz dzielnicy i paryskiego galeryjnego rynku. Więcej o galerii na stronie http://www.roidore.com

Wystawa „Wygnani z raju”
18 marca do 5 kwietnia 2014 r.
Wernisaż: sobota 15 marca, godz. 18:00

Galeria Roi Doré
6, Rue Sainte Anastase
75003 Paris – France
+33 1 42 78 54 42
galerie@roidore.com
http://www.roidore.com

Powyższy tekst to informacja prasowa dot. wystawy w Galerie Roi Dore.