Archive for the ‘W. T. Benda’ Category

W najnowszym numerze czasopisma Muzeum Niepodległości w Warszawie ukazała się recenzja mojej książki Władysław Teodor Benda. Życie i twórczość polsko-amerykańskiego ilustratora i twórcy masek (wyd. Universitas, 2016). Autorka recenzji dr Jolanta Załęczny jest Kierownikiem Działu Historii i Badań Naukowych Muzeum Niepodległości w Warszawie. Tekst zatytułowany został Amerykański sukces z polskim rodowodem („Niepodległość i Pamięć”, nr 3 (59), 2017).

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst's International (1923), zb. prywatne.

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst’s International (1923), zb. prywatne.

Autorka opisuje recenzowaną książkę jako obraz, z którego „Wyłania się […] portret artysty niezwykłego, autora prac ciekawych i wartościowych. Cytowany przez autorkę Wojciech Morawski nakreślił portret wszechstronnego artysty „o niesłuchanej rozpiętości talentu” (s. 63) i niezwykle ciekawego człowieka, o którego „wielkich zaletach umysłu i serca nie zapomną Ci, co go bliżej znali, cenili i kochali” (s. 63). W zakończeniu autorka zwraca uwagę, że „działania twórcze W.T. Bendy, ale też jego biografia, tworzą niezwykły obraz wydarzeń historycznych, których świadkiem i współtwórcą był artysta. (…) Jego działalność i uznanie, jakim się cieszył, stanowią również dowód na to, że Polacy tworzyli mocarstwo amerykańskie i byli znaczącymi obywatelami tego kraju” (s. 339). Przy tym trzeba pamiętać, że Benda nie zapomniał o swoich polskich korzeniach, a one budowały jego siłę jako artysty i ukazywały siłę Polski”.

Dalej podkreśla rolę, jaką publikacja może odgrywać w rękach pracowników placówek mających w swoich zbiorach dzieła artysty (w tym Muzeum Niepodległości): „Nie bez przyczyny podkreślam tu elementy polskie w twórczości artysty. Są one interesujące z punktu widzenia badań nad losami Polaków poza granicami kraju, a ponadto ten aspekt jest niezwykle ważny przy opracowywaniu plakatów Bendy znajdujących się w zbiorach Muzeum Niepodległości. Książka Anny Rudek-Śmiechowskiej jawi się więc jako lektura obowiązkowa dla pracującego tu muzealnika”.

3

Maska W. T. Bendy. foto ARS

Wspominana recenzja jest recenzją pozytywną, choć powinnam powiedzieć entuzjastyczną – za co niezmiernie dziękuję i przytaczam nieskromnie fragment pochwał: „Walory publikacji podkreślili jej recenzenci, pisząc, że to książka pionierska, ważny głos uzupełniający wiedzę na temat sztuki tworzonej przez Polaków w Stanach Zjednoczonych (prof. Andrzej K. Olszewski) i punkt wyjścia do analizy oddziaływania twórców polskiego pochodzenia na sztukę amerykańską (prof. Jan Wiktor Sienkiewicz). Są jeszcze dwa istotne walory tej publikacji: wspomniany już bogaty wybór ilustracji (czarno-białych w tekście i kolorowych na trzech wkładkach) oraz ciekawa narracja, która sprawia, że książkę – pomimo całego aparatu naukowego – czyta się niemal jak beletryzowaną biografię. Może więc recenzowana publikacja stanowić wzór dla innych autorów biografii oraz cenne źródło wiedzy dla historyków sztuki i badaczy polskich śladów w Ameryce”.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Dziękuję dr Jolancie Załęczny za lekturę mojej książki i podjęty trud napisania recenzji. Bardzo się cieszę mogąc zobaczyć, że W.T. Benda zyskuje popularność w Polsce. Niebawem wystąpię z kontynuacją serii wykładów o artyście. Będę m.in. w Krakowie i może właśnie w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Tymczasem zachęcam do lektury recenzji i samej książki.

Cała recenzja dostępna jest w wersji on-line, w najnowszym numerze czasopisma „Niepodległość i Pamięć”, nr 3 (59), 2017, s. 412-415.

Książka zaś na stronach Wydawnictwa Universitas.

 

 

Reklamy

Portret syryjskiej kobiety o imieniu Zobieda, został narysowany dla „The Century Magazine” w 1913 roku przez W. T. Bendę.r_00184

Dziewczyna siedzi podparta, kieruje swój wzrok prosto na widza. Jej głowę oplata turban, rękę zdobi bransoletka. Twarz nie jest posągowa, okładkowa, jest zwyczajna a zarazem mistyczna, ciekawa, wzbudzająca emocje, wywołująca huragan myśli.

Wydaje mi się nieraz, jakby coś chciała do mnie powiedzieć z ilustracji. Jakby miała zamiar mnie zaczepić, a ja przegapiłam właśnie ten moment.

Praca jest równie subtelna w detalach, jak i samej kresce. Stanowi syntezę możliwości W. T. Bendy i świadectwo jego talentu oraz pewnej magii – przynależnej każdemu wybitnemu artyście – którą roztaczał tworząc swoje dzieła. Nie jest to jego najlepsza ilustracja, ale jest ciekawa, zaczepna.

Więcej można przeczytać w wywiadzie, a jeszcze więcej w książce.

Obszerny wywiad ze mną na temat W. T. Bendy i książki o nim 13 stycznia 2017 roku opublikowała na swojej stronie Joanna Sokołowska-Gwizdka.

„Wspaniała książka o wspaniałym artyście Władysławie Teodorze Bendzie” – reklamuje naszą rozmowę Joanna Sokołowska-Gwizdka, dodając – „Ania historyk sztuki z żyłką detektywistyczną, odkryła i opisała niezwykłą postać ilustratora, malarza, twórcy masek – bratanka Heleny Modrzejewskiej. Książka jest pionierska, bogato ilustrowana, unikalna. […] Gratuluję Ci Aniu samozaparcia, ciężkiej pracy i fenomanalnego efektu!”.

A oto co m.in można przeczytać na „Culture Avenue„:

JSG: Wiele znanych magazynów, wykorzystywało na okładkach ilustracje autorstwa W. T. Bendy. Były to głównie wizerunki kobiet. Czy to właśnie maski oraz okładki top magazynów tak go rozsławiły w Ameryce?

ARŚ: W.T. Benda przede wszystkim był znanym ilustratorem, a uznanym twórcą masek teatralnych stał się dopiero po 1914 roku. Niemniej te dwie różne dziedziny determinowały osiągnięcia artysty. Dodatkowo W.T. Benda był projektantem, scenografem, aktorem, pisarzem, ale i malarzem. Uznanie jakim się cieszył miało związek oczywiście z jego talentem i umiejętnościami technicznymi, ale wiązało się również z tym, że pracował właśnie w Stanach Zjednoczonych i to w okresie tzw. „Złotej Ery Ilustracji Amerykańskiej” i wielkiej popularności rewii.

Wpisał się doskonale w zawód ilustratora. Miał wyczucie do tematów, stylu i estetyki, która wówczas obowiązywała– stąd tak często występujące w jego twórczości czy na okładkach portrety kobiet. Miał również odpowiedni charakter. Współpracował np. z magazynem „McClures”, w redakcji którego nazywany był „czarnym koniem”. Określenie to oznaczało, że można było na nim polegać zlecając mu zadania nawet z dnia na dzień. Wykonywał je rzetelnie, zawsze o czasie, z wielką pasją i profesjonalizmem. Jak chodzi o rewie dużo dało mu to, z jakiej pochodził rodziny (ojciec był muzykiem), ale i to, że miał niezwykłe wyczucie i dar oddawania kobiecego piękna, a także to, że stworzył niespotykane dotychczas maski o specyficznym wyrazie”.

Więcej na „Culture Avenue” – POLECAM!

Mam nadzieję, że dzieki wywiadowi dowiecie się Państwo wiecej o naszym rodaku, wybitnym artyście. Polecam również tekst o W. T. Bendzie, który kiedyś ukazałą się na łamach „Vectora Polonii” w Paryżu.

Więcej o samej książce TUTAJ, ksiżkę można nabyć w wydawnictwie UNIVERSITAS.

 

W programie „Halo Polonia” w TVP Polonia, we wtorek 20 grudnia 2016 roku, wyemitowano krótką rozmowę ze mną na temat W. T. Bendy i książki o nim.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Tutaj można zobaczyć rozmowęTVP Polonia (w USA ponoć nie działa…).

Trzy egzemplarze książki rozdano przez FB. Każdy kto chciał otrzymać egzemplarz musiał sprostać zadaniu: „Napiszcie, czemu chcielibyście ta książkę przeczytać. Trzy osoby, które rozwiną najciekawiej tą myśl zostaną nagrodzone”. A oto co pisali widzowie:

Produkcje z Broadwayu kilkakrotnie oglądałam na deskach polskich teatrów muzycznych. Wspaniale byłoby podziwiać elegancję bohemy w malarstwie. Myślę, że lektura tej książki, to tak jakby znaleźć się za kulisami tamtej epoki, odczuwać jej piękno, a jednocześnie panujące niepokoje polityczne” – Anna Grabowska

„Ślicznie poproszę o książkę! Bo w mojej pracy nauczyciela plastyki bardzo bardzo mi się przyda!!! Gdyż przedstawiając dzieciom ilustracje/reprodukcje posiłkuję się książką ( nie nośnikiem elektronicznym)…sama wymyślam tematy w oparciu o twórczość przeróżnych artystów….dzięki tej książce i W. T. Benda do nich dołączy!! Pozdrawiam” – Agata Arcimowicz

W. T. Benda, maska, zb. prywatne, foto ARS.

W. T. Benda, maska, zb. prywatne, foto ARS.

„Pan Władysław Teodor Benda jest pięknym przykładem (niestety mało znanym !) łączącym w sobie wrażliwą duszę artysty i wielkie serce dla sprawy polskiej na obczyźnie. Naprawdę warto bliżej go poznać zarówno jako wspaniałego twórcę jak i człowieka oddanego swojej Ojczyźnie, w tak trudnych dla Niej czasach… Chciałabym bardzo móc przeczytać tę z całą pewnością pasjonującą książkę” – Chiara Mcd 

Chciałbym ją otrzymać, ponieważ temat sztuki i malarstwa jest o tyle ciekawy, że nawiązuje co nieco do „Rancza”, a więc mojego ulubionego serialu… Kusy miał wiele niesamowitych obrazów, ale… to troszkę od niego zacząłem się tym interesować. Jestem ciekaw, co autorka mogłaby powiedzieć o artystach – czy żeby tworzyć muszą pić? (tzn.alkohol) – „Ranczo”. Jak znajdują pomysły na nową sztukę?” – Konrad Chwedczuk

„Piękna okładka i na pewno ciekawa książka” – Marta Bębenek 

Dziękuję za zaproszenie do studia i miłą rozmowę o artyście. Pozdrawiam wszystkich widzów i polecam książkę raz jeszcze.

TVP Polonia na FB.

 

Polski Instytut Studiów nad Sztuką Świata opublikował na swojej stronie taką oto informację:

Polecamy książkę naszej członkini dr Anny Rudek-Śmiechowskiej Władysław Teodor Benda. Życie i twórczość polsko-amerykańskiego ilustratora i twórcy masek…„. Czytaj: http://world-art.pl/

Dziękuję!

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst's International (1923), zb. prywatne.

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst’s International (1923), zb. prywatne.

 

Więcej o książce znajdziesz tutaj, a kupisz tutaj (PL) lub tutaj (US).

 

Pierwsza w historii monografia życia i twórczości, popularnego w latach 20. i 30., polsko-amerykańskiego artysty Władysława Teodora Bendy dostępna w Polsce i USA.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Praca Anny Rudek-Śmiechowskiej nosi tytuł „Władysław Teodor Benda. Życie i twórczość polsko-amerykańskiego ilustratora i twórcy masek”, a została wydana przez Universitas, Krakow 2016 (ISBN: 97883-242-2731-0).

The first ever monograph on the life and works, popular in the 20s and 30s, Polish-American artist Wladyslaw Theodor Benda available in Poland and the USA.

Book written by Anna Rudek-Śmiechowski, titled „Władysław Teodor Benda. Życie i twórczość polsko-amerykańskiego ilustratora i twórcy masek” was published by Universitas, Krakow 2016 (ISBN: 97883-242-2731-0).

KUP/ BUY tutaj (PL) or here (US).

Pierwsza w historii monografia życia i twórczości, popularnego w latach 20. i 30., polsko-amerykańskiego artysty Władysława Teodora Bendy zatytułowana „Władysław Teodor Benda. Życie i twórczość polsko-amerykańskiego ilustratora i twórcy masek” wydana została przez Universitas. 

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Napisana na podstawie doktoratu, żywo i interesująco prowadzi przez biografię wybitnego artysty. Przedstawia meandry pracy ilustratorskiej oraz reprezentuje spektrum działań artysty na polu teatru i tworzenia masek. Co najważniejsze podejmuje próbę analizy i interpretacji twórczości na tle kultury i sztuki bliskich twórcy krajów – Stanów Zjednoczonych i Polski.

W.T. Benda, był wybitnym ilustratorem, twórcą masek teatralnych, malarzem, projektantem, pisarzem, aktorem i społecznikiem. Urodził się w Poznaniu, a żył i tworzył w Nowym Jorku. Do Stanów Zjednoczonych sprowadziła go ciotka Helena Modrzejewska. Artysta zatrudniany był przez największych magnatów rynku prasowego Ameryki, w tym przez samego Randolpha Hearsta. Projektował zarówno okładki, jak i rysunki do tekstów ukazujących się na łamach tak znanych tytułów jak: „Cosmopolitan”, „Ladies’ Home Journal”, „Hearst’s International”, „Scribners”, „McClure’s”, „Poland” i innych.

W. T. Benda, okładka magazynu The Saturday Evening Post, zb. prywatne.

W. T. Benda, okładka magazynu The Saturday Evening Post, zb. prywatne.

Ilustrował wiersze, powieści i opowiadania, takich autorów jak: Willa Cather, Jack London, Sax Romer. Jego nazwisko, jako jedynego Polaka, zaliczane jest do kręgu najsłynniejszych twórców „Złotej Ery Ilustracji Amerykańskiej”.

Wielkie sukcesy zapisał również na polu tworzenia masek. Nazywane „oddychającymi pięknościami” zyskały uznanie na deskach teatrów całego świata – od Ameryki, poprzez Europę, po Azję. Do dzisiaj teatrolodzy i tancerze bazują na wiedzy, teoriach i poglądach artysty związanych z maskami, pantomimą i tańcem.

Artysta był również jednym z ważniejszych członków nowojorskiej bohemy i śmietanki towarzyskiej. Uczeń Roberta Henriego i Edwarda Panfielda. Przyjaciel wydawcy „Vanity Fair” Franka Crowninshielda i Josepha Chapina ze „Scribner’s Magazine”. Bywalec salonów i znajomy gwiazd broadwayowskich rewii – Johna Murraya Andersona, Margaret Severn, Ady Forman, Adolfa Bolma oraz wybitnych przedstawicieli amerykańskiej Polonii – J. I. Paderewskiego, Marceliny Sembrich-Kochańskiej.

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst's International (1923), zb. prywatne.

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst’s International (1923), zb. prywatne.

 „Po publikacji Szymona Bojki [Z polskim rodowodem. Artyści polscy i amerykańscy polskiego pochodzenia w sztuce Stanów Zjednoczonych w latach 1900-1980, Toruń 2007], ta i podobne do recenzowanego tekstu – prace monograficzne, będą w przyszłości podstawą do opracowań podsumowujących i syntetyzujących obszary zjawisk, które w moim przekonaniu są chyba najciekawsze w tyglu wielonarodowościowego artystycznego środowiska artystycznego w USA – to jest rzeczywistego oddziaływania (lub nie) twórczości artystów polskich i polskiego pochodzenia na sztukę amerykańską, ale również wpływu amerykańskiej plastyki na dzieła twórców przybywających do Stanów Zjednoczonych” – fragment recenzji Prof. dr hab. J. W. Sienkiewicza (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu).

„Książka jest pionierską w swoim temacie. Jest również ważnym głosem uzupełniającym wiedzę w dziedzinie dokumentacji oraz analizy sztuki tworzonej przez Polaków w Stanach Zjednoczonych. Publikacja porusza jeszcze inne, niezbyt popularne tematy, jak: polscy artyści w Ameryce, ilustracja i jej autorzy oraz maski (traktowane raczej jak element przynależny etnografii czy teatrologii, a nie forma sztuki dekoracyjnej)” – fragment recenzji Prof. dr hab. A. K. Olszewskiego (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie).

W. T. Benda w towarzystwie masek, zb. prywatne.

W. T. Benda w towarzystwie masek, zb. prywatne.

„Mówiąc szczerze, jestem pod wielkim wrażeniem tytanicznej pracy Anny Rudek-Śmiechowskiej. Każdy doskonale przemyślany rozdział posiada dodatkowo
wewnętrzny podział. W ten sposób zebrane przez autorkę pogrupowane wiadomości stają się jasne, klarowne i czytelne w odbiorze dla potencjalnego czytelnika. Anna Rudek-Śmiechowska prezentuje, bowiem w publikacji stan badań, biografię artysty oraz jego twórczość osobno pokazując ją od strony Bendy: jako ilustratora i Bendy i jako twórcy masek. To ilustracjom zawdzięczał popularność i rozpoznawalność,
a mimo to wybrał niszową formę sztuki, jaką były maski. Opierały się one na ilustratorskim stylu kreski Bendy, choć ich geneza tkwiła w teatrze. Były to jednak żywe rysunki, pełne emocji, humoru, delikatności i subtelności. Maski były bardzo realistyczne. Zyskały popularność zarówno na balach, w teatrze i w filmach. Autorka prezentuje również twórcze pragnienia artysty, wybory artystyczne i aspekty determinujące jego życie, pokazując, co miało wpływ na ukształtowanie jego wewnętrznej świadomości” – fragment recenzji Beaty Woźniak (Słowem Malowane, 2016).

NAMIARY NA PUBLIKACJĘ

Anna Rudek-Śmiechowska, Władysław Teodor Benda. Życie i twórczość polsko-amerykańskiego ilustratora i twórcy masek, Kraków 2016, ISBN: 97883-242-2731-0, Liczba stron: 376, 200 ilustracji.

KUP/ BUY tutaj (PL) or here (US).

Zapraszam na WYKŁAD:

dr Anna Rudek- Śmiechowska

Wszystkie twarze Bendy. Zarys działalności twórczej polsko-amerykańskiego ilustratora
i twórcy masek teatralnych Władysława Teodora Bendy (1873-1948)

Stowarzyszenie Historyków Sztuki, oddz. Warszawa

adres: Rynek Starego Miasta 27, I p.

data: 25 czerwca 2015 roku (czwartek)

godzina: 17:00

Zaproszenie, wykład A. Smiechowska, 25.06.2015

Jednostka ludzka będąca własnością innego człowieka lub instytucji. Polowania i handel ludźmi, konflikty zbrojne z podbojami, narodziny. Niewolnictwo miało różne źródła. Zawsze jedną definicję. Istniało od czasów antycznych, i choć zmieniało swoje oblicze czy zasięg, nadal występuje.

03

Ogłoszenie dot. handlu niewolnikami, Lexington, 1853. Foto: abagond.wordpress.com

Polowanie na ludzi

Prowadząc obserwacje na Karaibach Krzysztof Kolumb notował uwagi na temat możliwości wykorzystania miejscowej ludności jako niewolników. Uważał ich za spokojnych i bojaźliwych, o tendencjach poddańczych. Swoje przemyślenia opierał na znanym sobie, powszechnym w Europie, schemacie społecznym i przyzwyczajeniu do doskonale rozwiniętego handlu ludźmi, który znał choćby z Afryki, czy Wysp Kanaryjskich.

Niewolnictwo znane było w Europie już od czasów antycznych zarówno w Grecji, jak i Rzymie. Z tego okresu pochodzą potwierdzone źródła dot. takiego działania. Głównym źródłem były konflikty zbrojne, dostarczające jeńców wojennych.

Źródła angielskiego słowa „Slave” („Niewolnik”) upatruje się w nazwie etnicznej grupy „Słowian”, która z kolei zapożyczona została z greki. Wykorzystanie jej, na oznaczenie „niewolników”, wiązało się z walkami Cesarstwa Rzymskiego, prowadzonymi ok. IX w. Wówczas wielu Słowian dostawało się do niewoli, z której sprzedawano ich dalej do pracy. Sama nazwa „Słowianie” natomiast znaczyła „ludy mówiące dużo”, „narody słowne”, „narody gadatliwe”.

Jednak popyt na tanią siłę roboczą spowodował zmianę w rozumieniu oraz w źródłach pozyskiwania niewolników. Powstały zawody łowcy i handlarza ludźmi. Złapany człowiek stawał się rzeczą, narzędziem pracy, pozbawioną praw własnością kupującego pana. Niewolników traktowano różnie, głównie w zależności od umiejętności jakie posiadali i środowiska, domu do jakiego trafiali. W najgorszych warunkach żyli ci związani z plantacjami i hodowlą zwierząt. Niewolnicy zajmowali się głównie służbą domową, a także wykonywaniem czynności związanych z rolnictwem, górnictwem, usługami (handlem), a także rzemiosłem. Cenieni byli kucharze, fryzjerzy i pedagodzy. Wraz z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego niewolnik zmienił się w poddanego.

Synonimem niewolnictwa i jego powszechnym symbolem stały się jednak Stany Zjednoczone. Po odkryciu Nowego Świata rozpoczęto masowy wywóz niewolników z wybrzeży Afryki. Jak podaje encyklopedia PWN – w okresie od początku XVI w. do połowy  XIX w. wywieziono do Ameryki ok. 15 mln Afrykańczyków. W 1790 r. było tam ok. 900.000 niewolników, a w 1860 r. już 4 mln. Ludzi pozyskiwano wówczas już nie tylko z Afryki, ale i Brazylii czy Kuby. Dlatego też XIX w. uznawany jest za czas największego rozkwitu niewolnictwa.

Ogłoszenia w prasie

01

Niewolnik z ranami po biczowaniu, John Taylor Album, ok. 1861-65. Foto: Wikipedia.

W amerykańskiej prasie już w XVIII w. odnaleźć można ogłoszenia, niejako listy gończe, dotyczące ucieczek niewolników z majątków ziemskich. I tak np. „Virginia Gazette” w październiku 1736 r. opublikowała tekst o poszukiwaniu zbiegłego Roberta Crosona. Jego wiek określano na 26 lat, a wygląd opisywano dosyć pobieżnie wspominając o średnim wzroście, bladej cerze i ostrym nosie. Dokładnie natomiast odtwarzano jego strój: brązowe bryczesy i skarpety, kamizelkę w niebiesko-białe paski i białą koszulę. W ogłoszeniu wspomniano, iż został on ujęty nieco wcześniej w Charles-City County, gdzie zaprzeczał temu iż jest sługą, za co został ukarany chłostą. Na znalazcę Crosona czekała nagroda w wysokości 10 szylingów. Ogłoszeń takowych odnaleźć można znacznie więcej. Obecnie służą one antropologom i historykom do tworzenia obrazu społeczeństwa minionych wieków.

Niewolnik człowiekiem

02

Ogłoszenie o ucieczce niewolnika, „Virginia Gazette”, 1736. Foto: 2.vcdh.virginia.edu

Godność ludzka, siłą przetrwania i pragnienie wolności stały u podstaw samotnych ucieczek, wielkich powstań ale także dążeń do powszechnego zniesienia niewolnictwa. Pierwsze ruchy w tym zakresie zaczęły się już w XVIII w. kiedy to częściowy zakaz wprowadzono w koloniach francuskich. W 1833 r. Wielka Brytania uchwaliła zniesienie niewolnictwa na terenie kolonii, 15 lat później wprowadziła je Francja. W Stanach Zjednoczonych niewolnictwo zlikwidowano dopiero w wyniku wojny secesyjnej.

Całkowity zakaz handlu ludźmi przyniósł jednak dopiero XX w. Uchwały Ligi Narodów z 1926 r., Deklaracja praw człowieka ONZ z 1948 r. i wiele więcej. Niewolnictwo i handel ludźmi istnieje jednak nadali i rozwija się na dużą skalę. W Polsce organizacją, która zajmuje się sprawami związanymi z takimi procederami, jest np. Fundacja La Strada (http://www.strada.org.pl/).

Tekst ukazał się na łamach gazety „Vector Polonii”, nr 6 (69), 09 lutego 2014. http://www.vectorpolonii.com/

Zobacz więcej na:

Bibliografia
Tony Horwitz, Podróż długa i dziwna. Drugie odkrycie Nowego Świata, Warszawa 2011.
Krzysztof Kolumb, Pisma, tłum. A. L. Czerny, Warszawa 1970.
Encyklopedia PWN, wersja on-line (http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/3947597/niewolnictwo.html, 2014)

Artysta przy pracy nad maskami, zdjęcie opublikowane w „Theatre Magazine”, 1921, Zb. prywatne. Foto ARS.

Artysta przy pracy nad maskami, zdjęcie opublikowane w „Theatre Magazine”, 1921, Zb. prywatne. Foto ARS.

Mistrz zerkający zza maski, „Vector Polonii”, 23/11/2013.

Niemal każdy Amerykanin czytający krajowe gazety i przeglądający magazyny znał jego ilustracje. Maski tworzone jego ręką ozdabiały i urozmaicały występy rewiowe. Jego meble i fryzy prezentowane były na wielu wystawach, a sam artysta należał do nowojorskiej śmietanki lat 20 i 30, XX wieku.        

Władysław Teodor Benda urodził się w Poznaniu. Był 1873 r. Jego korzenie rodzinne, od strony ojca, związane były z rodziną Heleny Modrzejewskiej, dla której był bratankiem. Po kądzieli pochodził z poznańskiej rodziny kupców o nazwisku Sikorscy.

Jak podają rodzinne legendy już od dziecinnych lat wykazywał niezwykły talent plastyczny. Pierwsze profesjonalne kroki w tym kierunku poczynił w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie (obecna ASP) pod opieką: Władysława Łuszczkiewicza i Izydora Jabłońskiego. Od 1894 r. przebywał z Wiedniu, gdzie kontynuował naukę w prywatnej szkole Heinricha Strehblowa.

W. T. Benda, maska, zbiory prywatne. Foto. ARS.

W. T. Benda, maska, zbiory prywatne. Foto. ARS.

Pod koniec XIX wieku wyruszył wraz z całą rodziną (dwiema siostrami, ojcem i prawdopodobnie matką) do Stanów Zjednoczonych. W Nowym Świcie przyjęła ich w swojej rezydencji ciotka Modrzejewska. Od tamtej pory artysta związał swoje życie ze sztuką i Ameryką. Studiował w Hopkins Institute of Art San Francisco i próbował swoich sił jako ilustrator. Około 1903 r. osiedlił się w Nowym Jorku. Kontynuował nauki w Art Students League oraz The Chase School. W 1911 r. przyjął obywatelstwo amerykańskie. Dziewięć lat później wstąpił w związek małżeński z Irlandką Romolą Campbell, z którą miał dwie córki – Eleonorę i Basię.

W. T. Benda wykazywał wiele umiejętności artystycznych, był nie tylko ilustratorem, ale i malarzem, twórcą masek, projektantem i rzeźbiarzem, a także publicysta i pisarzem oraz aktorem. Jako ilustrator należał do czołówki twórców tzw. „Złotej Ery Ilustracji Amerykańskiej”. Jego dzieła zdobiły takie magazyny jak: „Scribner’s”, „Century Magazine”, „Cosmopolitan”, „Life”, „Liberty”, „Redbook”, „Saturday Evening Post”, „Hearst Magazine”, „American”, „Outlook” i wiele, wiele innych. Rysunki pojawiały się również w książkach i reklamach. Ponadto artysta tworzył propagandowe plakaty, które służyły do rekrutacji podczas obydwóch wojen światowych, zarówno w Europie (Francji) jak i Ameryce.

W. T. Benda, maska, zbiory prywatne. Foto. ARS.

W. T. Benda, maska, zbiory prywatne. Foto. ARS.

W związku z tworzonymi portretami pięknych i niezwykle tajemniczych kobiet nazywany był „mistrzem lirycznego piękna”. „Kobiecy urok to nieuchwytna jakość, to ciężko dostrzegalne niuanse cech i ekspresji, które inspirują do stworzenia ponętnych panien z zadziwiającymi, przelotnymi uśmiechami” – przyznawał w jednym z wywiadów. Olbrzymi sukces odniósł W. T. Benda dokonując wskrzeszenia tradycji tworzenia masek teatralnych. Nazywane „oddychającymi pięknościami” zyskały uznanie i podziw całego świata. Era masek zaczęła się w 1914 r., kiedy to powstała pierwsza z nich, przeznaczona na bal maskowy. Niedługo potem dzieła te wkroczyły z rozmachem na deski rewii i łama magazynów. Fotografie modelek w maskach prezentowały m. in. „Vanity Fair” i „Vogue”. Autorskie hasło o maskach opracował artysta dla „Encyklopedii Britannica”, stworzył również książkę – „Masks”, wydaną w 1944 r. – w całości poświęconą historii tych dzieł i własnej technice ich wykonywania. Tworzenie masek traktował artysta jako „osobliwy rodzaj rzeźby”.

W. T. Benda zmarł na skutek rozległego ataku serca w 1948 r., przed wystąpieniem w Newark Public School of Fine and Industrial Art w New Jersey. Upadając na podłogę trzymał w ręku jedno ze swoich „papierowych dzieci”.

Dorobek artystyczny zacnego twórcy znajduję się głównie w Stanach Zjednoczonych. Wiele dzieł należy do prywatnych kolekcjonerów, ale i do nowojorskich Fundacji Kościuszkowskiej i Stowarzyszenia Weteranów oraz Muzeum Polskiego w Chicago. W Polsce można je odnaleźć m. in. w Muzeum Narodowym w Poznaniu i Centralnej Bibliotece Wojskowej w Warszawie.

Więcej informacji o artyście w tekście z „Archiwum Emigracji”: https://smiechowska.wordpress.com/2010/08/31/wtb/