Wśród przepytywanych p. Andrzej Prus-Bugayski i ja :). Ciekawe odkrycia związane z Bochnią i tajemnicą Heleny Modrzejewskiej oraz wiele innych faktów z życia jednego z najznamienitszych mostowników światowej sławy – Rudolfa Modrzejewskiego. Zapraszam do lektury – Kronika_3_2015_Modjeski

Paryż kryje w sobie wiele ciekawych miejsc. Zachwycają nie tylko poszczególne dzielnice, małe uliczki, piękna architektura czy wielkie, światowej klasy kolekcje. Proponuje również wachlarz, rozproszonych po mieście małych muzeów, w których skrywane są niezwykłości.

Czternaście szkiełek

IMG_2731W stolicy Francji znajduje się czternaście muzeów, które (zrzeszone, jako instytucje miejskie) zwane są „Paris Musées”, czyli muzeami miejskimi. Wstęp do nich jest darmowy. Czasem odpłatne bywają organizowane tam wystawy czasowe. Zakładane często w miejscach zamieszkania danej postaci, której są poświęcone lub budynkach związanych bezpośrednio z jakimś wydarzeniem, ewentualnie obejmują swym obszarem rejony archeologicznych odkryć.

Wśród nich są placówki, w których odnaleźć można ślady życia i twórczości konkretnych artystów i literatów (Maison de Balzac, Maison de Victor Hugo, Musée Zadkine, Musée Bourdelle). Różne przykłady sztuk plastycznych zobaczyć można zaś w muzeum sztuki azjatyckiej prezentowanej przez Musée Cernuschi, czy Petit Palais będącego siedzibą muzeum sztuk pięknych oraz Musée d’art moderne de la ville de Paris, gdzie prezentowana jest sztuka XX i XXI w.

IMG_0829W ofercie znajdują się także przekrojowo prezentowane obrazy życia z konkretnych okresów historycznych, czy samego miasta. Musée Cognacq-Jay w Hôtel Donon prezentuje zdobycze XVIII w., w tym : biżuterię, ceramikę i meble. Musée Carnavalet, czyli muzeum historii miasta Paryża (będące najstarszą miejską placówką) pokazuje dzieje miasta od czasów najdawniejszych po dzień dzisiejszy. Wśród innych są też: Musée de la vie romantique i Musée du général Leclerc de Hauteclocque et de la Libération de Paris – Musée Jean Moulin. Ponadto – Musée Galliera, pokazujące znaczące dla miasta zajęcie czyli modę. Są również placówki związane  z archeologią, czyli: Katakumby i mieszczące się przy Notre-Dame krypty prezentujące archeologiczne odkrycia zabudowy miasta od czasów antycznych.

Strzeliste kolumny

IMG_0823Międzynarodowa Wystawa Sztuki i Techniki odbywała się w Paryżu w 1937 r.. W budynku powstałym na jej potrzeby obecnie mieści się Musée d’art moderne de la ville de Paris. Jego historia zaczyna się jednak dopiero w latach pięćdziesiątych XX w., kiedy to sale Petit Palais przestały starczać na, coraz liczniejszą, kolekcję nowej sztuki. Wówczas to przekonano władze miasta do stworzenia specjalnego miejsca w Palais de Tokyo. I tak, w 1961 r. otwarto mieszczące się tam do dnia dzisiejszego Muzeum.

Podstawą kolekcji stały się zbiory pozyskane w Petit Palais, a także od kolekcjonerów, takich jak: Emanuele Sarmiento, Mathilde Amos oraz Ambroise Vollard. Pokazywano m. in.: prace Matissea, Bonnarda, Deraina, Légera; meble Chareaua, Arbusa, Ruhlmanna, czy murale Villona. Z biegiem lat kolekcja ulega reorganizacji. Narodowe muzeum sztuki nowoczesnej powstaje w Centrum Georges Pompidou.

IMG_0834Obecnie w Palais de Tokyo oglądać zaś można prace twórców skupionych wokół grupy „Fluxus”, w tym Jean Dupuy. Ponadto: Wełna, Richter, Riley, Morellet. W tzw. „sekcji historycznej” odkrywać można: Fowizm, Kubizmu, Surrealizm, figuracje, Nowy Realizm. Jest tam wiele innych ruchów i twórców, którzy wywarli znaczący wpływ na obraz światowej sztuki ubiegłego wieku i czasów współczesnych.

Wysokie ogrodzenie

Aby znaleźć ten uroczy, biały budynek, trzeba zboczyć z głównej ulicy i przekroczyć bramę. Musée Zadkine mieści się w prywatnym domu i studio rzeźbiarza, niedaleko Ogrodu Luksemburskiego.

IMG_2726Ossip Zadkine pochodził z Witebska (obecnie na Białorusi). Był znanym rzeźbiarzem, a także grafikiem, malarzem i rysownikiem. Przeniósł się do Paryża, z Londynu. Był 1910 r.. Wkrótce stał się jednym z bardziej znaczących Kubistów. Potem, zafascynowany sztuką prymitywną, zaczął budować własny styl. Jego rzeźby to figury zdeformowane, poprzekładane. Łączą w sobie wszystkie fascynacje artysty. Zwłaszcza kubistyczne rozczłonkowanie i prymitywną formę. Przemyślane, naszpikowane zmysłem obserwacji. Choć chłodne, dzięki prześwitom i podziałom stają się lekkie. „Zamiast bezskutecznie poszukiwać nowych stylów i rozwiązań, rzeźbiarz powinien raczej zmieniać i przeplatać swoje cele. Potem nowość przychodzi do niego z własnej woli” – mawiał artysta. Główne tematy, jakie zajmowały Zadkina jako artystę to: postaci ludzkie, portrety, a także sceny biblijne i mitologiczne oraz tematyka wojenna.

Muzeum jego imienia ufundowane zostało przez żonę rzeźbiarza Valentine Prax. Poza budynkiem przekazała ona na rzecz miasta również prywatną kolekcję, która stała się podstawą zbiorów. Obecnie znajduje się tam około 300 rzeźb, a także prace na papierze (rysunki, fotografie).

Cień arkad

IMG_0827Dzieła innego rzeźbiarza mieści zaś Musée Bourdelle. Placówka znajduje się w prawdziwym atelier należącym niegdyś do Antoine Bourdelle – żyjącego w latach 1861–1929 rzeźbiarz. Wśród około 500 dzieł (głównie rzeźb, obrazów i szkiców) zobaczyć tam można również zgromadzoną przez artystę kolekcję prac z takimi nazwiskami, jak: Carrière, Delacroix, Ingres, czy Rodin. Muzeum, choć może nie porwać współczesnego widza dziełami, zaciekawi z pewnością obrazem życia i warunków w jakich pracował artysta przełomu XIX i XX w.. Ponadto odnaleźć tam można kilka polskich śladów.

Spod ręki Bourdella wyszły: pomnik Adama Mickiewicza i „Epopeja walk Polskich”. Jak wspomina Małgorzata Dąbrowska, w przypadku tego pierwszego dzieła artysta zrzekł się nawet wynagrodzenia. Powodem było m. in. to, że rzeźbiarz zafascynowany był historią i kultura kraju, popierał i wspierał niepodległościowe dążenia Polski. Wśród jego przyjaciół, znajomych znajdowało się wielu Polaków. W 1909 i 1910 r. jego prace prezentowano w Warszawie i Krakowie, gdzie cieszył się wielką popularnością. Wśród uczniów w pracowni artysty wyszukać można wielkie grono pielgrzymujących z Polski, w tym: Władysław Skoczylas, Piotr Hermanowicz czy Jadwiga Bohdanowicz.

IMG_0834Jak głosi informacja na stronie placówki, w muzeum obecnie trwają prace i zostanie ono udostępnione zwiedzającym dopiero na początku 2015 r. Dzieła artysty zobaczyć jednak można zwiedzając Musée d’Orsay, czy poszukując rzeźb w przestrzeni publicznej.

 

Wszystko co robiła było pełne pasji. Małżeństwa, romanse, nauka śpiewu, występy sceniczne, fascynacja religiami Wschodu, aż w końcu stworzenie wspaniałego ogrodu. Kobieta o niezwykłej urodzie, z jakże mocnym charakterem. Choć jej osoba budziła zawiść i oburzenie, była jedną z piękniejszych gwiazd Ameryki i Europy.

Życie przy mężu

Fotografia młodej Madame Ganny Walskiej. Foto. Ganna Walska Lotusland.

Fotografia młodej Madame Ganny Walskiej. Foto. Ganna Walska Lotusland.

Urodziła się w Brześciu Litewskim, jako Hanna Puacz. Był czerwiec, 1887 r. Jej matka zmarła, gdy dziewczynka miała 9 lat. Niedługo potem wysłana została do Warszawy. Ojciec oddał ją na wychowanie do wuja Józefa. Kończąc zaledwie dwadzieścia lat wyszła – po raz pierwszy – za mąż.

Szczęśliwcem był baron Arkadij d’Einghorn, rosyjski oficer i wykładowca. Młoda żona stała się sensacją i wszędzie, gdzie się pojawiała lśniła niczym klejnot. Ten blask, towarzyszył jej przez całe dalsze życie. Wraz z mężem bywała na petersburskich salonach, także tych należących do cara. Jej pierwsze małżeństwo nie trwało jednak długo. Zdradzona przez męża, odeszła. Niemniej nie więdła powoli w roli byłej żony. Czar, który roztaczała i tym razem przyszedł jej z pomocą. Zawsze miała wielu adoratorów. Miewała kochanków. Lista jej mężów rozrastała się. „Wszyscy panowie… szaleli za nią” – pisał Jarosław Iwaszkiewicz.

Ganna Walska w swoim ogrodzie. Foto. Ganna Walska Lotusland.

Ganna Walska w swoim ogrodzie. Foto. Ganna Walska Lotusland.

Kolejne małżeństwo przytrafiło się Walskiej po przyjeździe do Ameryki. Zaledwie po dziesięciu dniach znajomości wyszła za lekarza Josepha Fraenkla. „Świetnie sytuowany, starszy o dwadzieścia lat… okazał się oddanym i szczodrym opiekunem…” – pisała Mariola Szydłowska. Doktor zmarł kilka lat po ślubie, zostawiając żonie spory majątek. Żałoba po nim nie trwała długo.

Trzy miesiące później, podczas podróży do Paryża, wdowa zapoznała Alexandra S. Cochrana. Ten zamożny producent dywanów, niemal od razu się oświadczył. Ona jednak nie przystała szybko na jego propozycję. Ślub odbył się dopiero kilka miesięcy po spotkaniu. Choć małżeństwo nie było udane, okazało się dla Walskiej dobrym posunięciem finansowym. Dwa lata po ślubie, mąż wystąpił o rozwód zostawiając żonie kamienicę w Paryżu i sporą sumę pieniędzy.

Tuż po rozstaniu z trzecim mężem, Walska zaślubiła bogatego rozwodnika Harolda McCormicka. Przy mężu rozwijała skrzydła śpiewaczki, niemniej i to małżeństwo zakończyło się rozwodem. Później wyszła za mąż za naukowca Harryego Grindell-Matthewsa, który zmarł na atak serca. Kolejna ceremonia odbył się w Las Vegas, a wybrankiem był buddysta i nauczyciel jogi Theos Bernard. Z tym ostatnim z mężów, młodszych od niej o kilka lat, rozwiodła się po czterech latach.

02

Ogród Japoński Ganny Walskiej. Foto. Ganna Walska Lotusland.

Deski teatrzyków
Walska nie zważając na trudności i brak możliwości głosowych wkroczyła na osobiście wyznaczoną drogę, którą miała być wspaniała kariera operowa. Chciała koniecznie stać się sławną śpiewaczką. Głównie dzięki własnej wybornej sytuacji finansowej i odpowiednim znajomościom miała wiele okazji, aby pojawiać się na scenie. Niemniej zazwyczaj kończyło się to błahymi uśmiechami lub gwizdami oraz niezwykle częstą, druzgocącą krytyką prasy i znawców tematu. Wojciech Kossak pisał o niej „to po prostu figurantka z Czarnego Kota na Marszałkowskiej”. Nie zważając na niepowodzenia próbowała i występowała z uporem przez wiele, wiele lat.

Jednym z najważniejszych jej sukcesów związanych ze sceną, był prowadzony osobiście paryski Theatre des Champs Elysees, którego była właścicielką. Składał się on z filharmonii i sceny dramatycznej, a Walska prowadziła go na światowym poziomie. Kierownikiem orkiestry symfonicznej był Walther Straram, a wśród nazwisk pojawiali się m. in.: Ignacy Jan Paderewski i Artur Rubinstein. Sama wystąpiła na jego deskach zaledwie kilka razy.

Bajeczny świat roślin

Ogród z kaktusami stanowiący fragment Lotusland. Foto. Ganna Walska Lotusland.

Ogród z kaktusami stanowiący fragment Lotusland. Foto. Ganna Walska Lotusland.

Ostatni mąż artystki, wspominany buddysta, namówił Walską do nabycia posiadłości na wzgórzach Santa Barbara. Tam znalazła ona ciepłą przystań, która obecnie jest niezwykle popularnym miejscem. Powód jest nie tyle prosty, co piękny. To ogród botaniczny, który artystka stworzyła z wielką pasją.

Nie jest to zwykłe miejsce. To baśniowa kraina. „Ogród Lotusland nie jest po prostu ekscentrycznym kaprysem, jest czymś więcej, tak jak „Alicja w Krainie Czarów” nie jest tylko książką dla dzieci. Dla Walskiej, rośliny były czymś więcej niż roślinami, były one kolorami do malowania, rodziną do pielęgnowania, znakami kierunkowymi” – pisano na łamach „Los Angeles Times”.

Kraina Walskiej obecnie uważana jest za najcudowniejszy i najciekawszy z ogrodów botanicznych na świecie. W kilku tematycznie podzielonych częściach, odnaleźć można niespotykane kolekcje cyklad, kaktusów czy palm. Wszystko stworzone według przemyślanych projektów i niezwykle fantazyjnych pomysłów. Pełne estetyki i zamiłowania do sztuki i świata. „Lotosland… to żyjące dzieło sztuki…” – oceniał krótko Peter H. Raven.

Ta romantyczna Kraina Lotosu jest niczym pomnik Ganny Walskiej. Jest portretem, tak niezwykłym i pełnym przepięknych ornamentów, jak całe życie jego twórczyni. Miejsce otwarty jest dla zwiedzających.

Jego emigracja zaczęła się od rodzinnej wizyty. W Stanach Zjednoczonych został, aby udowodnić sobie, że nie jest gorszy od Amerykanów. Obecnie jego nazwisko wpisuje się w poczet najważniejszych grafików na świecie. Artysta na swojej liście odnotowuje liczne, ważne zlecenia, głównie związane ze światem muzycznym.

Obiady w towarzystwie

_DSC9023

Foto. Galeria Kordegrda, Warszawa

Stanisław Zagórski należał do młodego środowiska warszawskich grafików lat 50 i 60. Był jednym z przedstawicieli tzw. „polskiej szkoły plakatu”.

Uczęszczał na warszawską Akademię Sztuk Pięknych, na Wydział Grafiki. Jak wspominał, w wywiadzie udzielonym do filmu „Przyjaciele na 33 obroty”, w czasach kiedy studiował, Akademia była ośrodkiem znajdującym się pod silną presją polityczną. Wydział grafiki natomiast, wydawał mu się wolny i pozbawiony zabarwień systemowych. „Mieliśmy wspaniałych profesorów: Henryka Tomaszewskiego, Wojciecha Fangora. Nasze późniejsze sukcesy wynikały z tego, że oni pomogli nam zrozumieć, co jest najistotniejsze w grafice i plakacie” – podsumowywał efekty edukacji Zagórski.

Czasy warszawskie, to dla artysty okres zabawy w towarzystwie śmietanki miejskiej bohemy, najsłynniejsze lokale (PIW, Kameralna, Bristol), oraz wielkie przyjaźnie i dająca kreatywne efekty współpraca m. in. z Rosławem Szaybo. „Byliśmy młodzi, mieliśmy energie i to, dla mnie, był najlepszy okres mojego życia” – podsumowywał grafik.

Na amerykańskim gruncie

Foto. Galeria Kordegarda

Foto. Galeria Kordegarda, Warszawa

W Stanach Zjednoczonych przebywała siostra bliźniaczka artysty. To na jej zaproszenie przyjechał on do Nowego Jorku z wizytą. Była wiosna. Krótkie odwiedziny trwają nadal. Ciągną się już ponad 50 lat.

Najpierw artysta przeciągnął pobyt w związku z organizowaną przez Polish Institut of Art & Science wystawą jego prac. Potem powziął decyzję o zawojowaniu Ameryki. „Narysowałem kilka prac i nikt ich nie chciał – wspominał – Tę porażkę potraktowałem ambicjonalnie i postanowiłem nie wracać do Polski, zanim nie udowodnię sobie, że nie jestem gorszy od Amerykanów”.

Zaczął od projektowania okładek książek dla Harpers & Row. Dalej, dzięki kontaktom z kraju, udało mu się umówić na spotkanie w sprawie pracy w wydawnictwie płytowym Atlantic Records. Tam otrzymał zlecenie i szansę, którą wykorzystał w pełni. Jako pierwsza, powstała okładka do albumu „The Sheriff” formacji The Modern Jazz Quartet. Za tym ruszyła cała lawina projektów. „Ogólnoświatowy rozgłos zyskał przede wszystkim jako twórca okładek płyt gramofonowych największych gwiazd współczesnej muzyki rozrywkowej i jazzu. Wystarczy wymienić takich gigantów…, jak: Miles Davis, Aretha Franklin, Otis Redding, Duke Ellington, Roland Kirk, Cher czy zespoły Cream, The Modern Jazz Quartet i Velvet Underground” – wyliczał Grzegorz Brzozowicz.

Zagórski pracował dla takich firm fonograficznych, jak: CBS Records, Columbia Records, Polydor. Wśród zleceniodawców były też znane na całym świecie czasopisma – „Time”, „Life”, „New York Magazine” – oraz wydawnictwa: McGraw Hill, Holt, Putnam i inne. „Szczególnie owocna była jego praca nad okładkami do płyt… – podkreślał historyk sztuki Szymon Bojko – tu jego fantazja, umiejętność widzenia szczegółów i kadrowania obrazu znalazły pole do popisu. Projektował okładki do wysoko nakładowych czasopism, …co umacniało jego pozycję w nowym środowisku”.

Zagórski, jako artysta o ugruntowanej pozycji, był również pedagogiem, uczącym w Tyler School of Art w Filadelfii, gdzie prowadził słynną katedrę projektowania graficznego.

Sztuka w pryzmacie

Foto. Galeria Kordegarda, Warszawa

Foto. Galeria Kordegarda, Warszawa

Na działania Zagórskiego, mimo jego polskiego pochodzenia, patrzeć należy z amerykańskiego punktu widzenia. Twórca, uważany za jednego z najlepszych artystów grafików, dzięki dwóm kulturom, w jakich przyszło mu żyć i wzrastać, stworzył własną markę, budującą niemałe sukcesy.

Wielkie znacznie miało miejsce jego działań, jakim stała się Ameryka. Praca na tamtejszym, niezwykle ugruntowanym i ważnym, rynku graficznym dała mu niezwykłe możliwości. To specyficzne środowisko, choć nie jest łatwym do zdobycia, ofiarowuje szczęśliwym zdobywcom szanse i długotrwałe sukcesy. „Zagórski zmuszony był do szybkiego przestawienia się na zupełnie inny tor działania – pisał Szymon Bojko – jako że grafika użytkowa, choćby najbardziej ambitna, należy w Stanach Zjednoczonych do gatunku commercial art i ten fakt wyznacza inny status artysty i inną hierarchię artystyczną”.

Zagórski, choć zajęło mu to trochę czasu, odnalazł się w tych realiach doskonale. Tworzył dzieła osadzone na polskich inspiracjach, jednak doskonale wpisane w kulturę i realia amerykańskie. Dzięki niekwestionowanemu talentowi i bogatej wyobraźni, a także dobremu warsztatowi i wytrwałości stał się, i pozostaje, znaczącą postacią wielkiego rynku sztuki komercyjnej, będącego jednym z filarów sztuki światowej.

 

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii” – Sztuka winylu: Stanisław Zagórski, „VP”, nr 26 (89), 29 czerwca 2014.

Najnowsza „Angora” (z tego tygodnia) z moim tekstem w środku. Temat – Modrzejewski ;-).

Brama szerokiej kamienicy wychodzi na bulwar d’Orléans. Tam właśnie, tuż przy jednym z brzegów Wyspy świętego Ludwika, mieści się siedziba Biblioteki Polskiej i Towarzystwo Historyczno-Literackie. Skarbnica dziejów i jeden z pierwszych przystanków nieomal wszystkich pokoleń emigracji polskiej w Paryżu.

Zachować pamięć

04

Quai d’Orléans i budynek Biblioteki, mieszczącej się pod numerem 6. Foto. ARS.

Wraz z klęską Powstania Listopadowego z Polski wyruszyła fala emigracji politycznej. Jednym z głównych przystanków na mapie stał się Paryż. Miasto lubiane przez pokolenia Polaków i tym razem okazało się doskonałą przystanią dla wygnańców.

Jednym z nich był księże Jerzy Adam Czartoryski. Ten znany działacz i polityk znalazł się w Paryżu z powodu wyroku śmierci, jaki po Powstaniu Listopadowym, wydał na niego car Mikołaj I Romanow. Jak podaje „Polski Słownik Biograficzny”, miał on zostać publicznie ścięty toporem. Osiadłszy we Francji, żywo zaangażował się w życie społeczno-kulturalne, nie przerwał także swej działalności politycznej. Po zakupie budynku Hôtel Lambert, dowodził m. in. tamtejszym konserwatywnym stronnictwem o tej samej nazwie.

Nieco wcześniej, w 1832 roku, powołano do życia Towarzystwo Literackie. Stanowisko pierwszego prezesa złożono w ręce księcia Czartoryskiego. W ciągu następnych lat formacja ulegała najróżniejszym przekształceniom. W ramach Towarzystwa powstały dwa Wydziały: Historyczny i Statystyczny, które w ostateczności przekształciły się w Towarzystwo Historyczno-Literackie. Władza w stowarzyszeniu powierzona została księciu Czartoryskiemu, a wiceprezesem został sam Adam Mickiewicz.

Obecnie Towarzystwo opiekuje się Biblioteką Polską, która to powstała 24 listopada 1838 roku. Kilkanaście lat po założeniu placówki, generał Władysław Zamoyski zakupił jej obecną siedzibę, czyli kamienicę na Wyspie Świętego Ludwika. Hrabia Zamoyski, również uczestnik Powstania Listopadowego, był działaczem polonii paryskiej, jednym z najbliższych współpracowników księcia Czartoryskiego w Hôtel Lambert.

Depozyty i kolekcje

01

Portret Adama Jerzego Czartoryskiego, fotografia, ok. 1861. Foto. polona.pl, Biblioteka Narodowa.

Biblioteka jest niczym skarbiec Alibaby. W kolekcji placówki znajduje się wiele różnorodnych obiektów. Zbiory, to rezultat darowizn zarówno skierowanych do Towarzystwa Literackiego, jak i samej Biblioteki. Jednymi z najwcześniejszych eksponatów, jak wspomina Anna Czartoryska, były te przekazane przez Aleksandra Rypińskiego, czyli: „16 portretów narodowych” i „12 wizerunków sławnych dam”.  Dalej placówka wzbogacała się darami od Władysława Zamoyskiego, Karola Kniaziewicza, Charlesa de Montalembert, czy kolekcją Muzeum Narodowego im. Wodzińskich z Drezna.

Kolekcja biblioteki to m. in.: autografy królewskie, korespondencja wielu wybitnych Polaków (w tym Adama Mickiewicza), czasopisma, herbarze, olbrzymi – liczący ponad 6200 obiektów – zbiór kartograficzny, z eksponatami z XVI wieku. Oglądać tam również można kilka mebli należących do znanych postaci emigracyjnych, w tym: fotel księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, biurko, przy którym Adam Mickiewicz kończył „Pana Tadeusza” oraz własności Marii Skłodowskiej-Curie.

Salon i Muzeum

03

Wnętrze jednej z sal Biblioteki Polskiej w Paryżu, fotografia, ok. 1939. Foto. polona.pl, Biblioteka Narodowa.

W Bibliotece znajdują się sale poświęcone wybitnym polskim twórcom: Adamowi Mickiewiczowi i Fryderykowi Chopinowi. Pierwsze z Muzeów, powołane zostało do życia przez Władysława Mickiewicza, syna Adama. To niezwykły zbiór rękopisów wieszcza, w tym: ostatni fragment „Dziadów”, listy, dokumenty, czasopisma. Ponadto działa plastyczne: litografie, medale, portrety rodzinne. Są tam również bardziej osobiste pamiątki: pukle włosów, obrączki, gęsie pióro, różaniec. Podobne pamiątki stanowią kanwę Salonu Chopina. Będącego – jak podkreśla Anna Czartoryska – „jedynym miejscem w Paryżu poświęconym pamięci kompozytora”. Można tam zobaczyć: pukle włosów, maskę pośmiertną, fotel należący do kompozytora i wiele innych osobistych pamiątek. Ponadto: rękopisy, autografy muzyczne, medaliony.

Bohema artystyczna

05

Wejście do kamienicy z napisem „Société Historique et Littéraire Polonaise Biblioteka Polska”. Foto. ARS.

W zbiorach Biblioteki odnaleźć można wiele ciekawych i cennych eksponatów stanowiących o polskich artysta plastykach tworzących na emigracji. Wśród nazwisk pojawiają się tacy artyści jak: Olga Boznańska, Bolesław Biegas, Gustaw Gwozdecki, Konstanty Brandel, Jan Ekiert, Leopold Gottlieb, Tadeusz Makowski i wielu innych. Wśród eksponatów znajdują się: rzeźby, obrazy, grafika, fotografie. Choć, jak podkreśla Anna Czartoryska, jest to dosyć przypadkowa kolekcja, należy ona jednak do jednej z najciekawszych, prezentujących jakże bogate i wybitne środowisko polskich twórców emigracyjnych.

Kolekcja Biblioteki, z powodu braku miejsca, nie jest eksponowana w całości. Pokazywana bywa na ekspozycjach czasowych w ramach istniejącego w placówce Muzeum Bolesława Biegasa oraz stanowi depozyty w innych miejscach (Muzeum Narodowe w Gdańsku czy Muzeum d’Orsay w Paryżu).

 

Cytaty i informacje pochodzą m. in. z publikacji: Artyści Polscy w Paryżu. Zbiory Artystyczne Biblioteki Polskiej w Paryżu, red. A. Czartoryska, M. M. Grąbczewska, Gdańsk 2010.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii” – Biblioteka Polska w Paryżu, „VP”, nr 24 (87), 15 czerwca 2014.

„Między „high-” i „low culture”: o filantropii w USA.

„W obliczu cięć budżetów publicznych na kulturę zawsze powstaje pytanie o możliwość przerzucenia, choćby częściowego, obowiązku finansowania na sektor prywatny. Europejczycy z tęsknotą spoglądają wówczas za ocean i zastanawiają się, jak czerpać z amerykańskich praktyk. Zapominają, że prywatne finansowanie kultury wynika przede wszystkim ze względów historycznych, nie z doraźnie adaptowanych rozwiązań…”

Tekst Kamili Lewandowskiej przeczytać można na: kulturasieliczy.pl

„Warunki jego podróży były niezwykle trudne, kilka razy cudem uniknął śmierci, czy to błądząc po pustyni, czy to broniąc się przed atakami dzikich zwierząt, czy wreszcie tonąc w spienionych wodach rzeki Kasai. Tylko dzięki niezwykłemu hartowi ducha ostatecznie zakończył sukcesem wyprawę, realizując jednocześnie swoje życiowe marzenie. Sam nigdy książki nie napisał – nie zdążył. Zmarł rok po powrocie do kraju na zapalenie płuc, będące powikłaniem licznych chorób tropikalnych”.

Więcej Fundacja im. Kazimierza Nowaka.

W Paryżu trwa wystawa prac na papierze Jana Lebensteina. Do niej wydano katalog z moim tekstem, zatytułowanym „Po drugiej stronie lustra. Lebenstein”.

Obrazek

A tam m. in.: „Jan Lebenstein był malarzem i grafikiem. Światowe triumfy święcił od początku po kres swojej kariery artystycznej. Niemniej wówczas, jak i obecnie, jego postać stoi gdzieś na uboczu historii. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele.
We wszystkich cechach (formalnych, jak i nieformalnych) jego sztuki znajdują się zupełne przeciwieństwa, stojące obok siebie jak równy z równym. Patrząc na piękno nie sposób pominąć brzydoty, a delikatność przebija się przez brutalność i tak dalej, dalej. Twórczość Lebensteina wykluła się z barwnego umysłu i życiowych doświadczeń. Wszystko to, co ukształtowało jego osobowość w niezwykły sposób odbija się i w dziełach.
Jako klucznik własnej sztuki artysta pozostawił widzowi cały pęk narzędzi, które pozwalają otwierać przeróżne drzwi. W jednym z wywiadów wypowiedział znamienną opinię: „pytanie jest koncepcją dzieła”…”.

Ekspozycja „JAN LEBENSTEIN. IN MEMORIAM” zorganizowana została z okazji 15. rocznicy śmierci artysty ( w 1999 r.) oraz 55. rocznicy przyjazdu do Francji (w 1959 r.). Trwa do 31 lipca 2014 r. w Galerie Roi Dore w Paryżu.

Więcej na stronie Galerie Roi Dore.

 

Fundacja Kościuszkowska (The Kosciuszko Foundation, Inc.) zaprasza polskich naukowców i artystów do starania się o stypendia Fundacji na wyjazdy do USA w roku akademickim 2015/16.

tkf logoStypendia przeznaczone są na prowadzenie badań naukowych i wykładów oraz doskonalenie warsztatu artystycznego dla osób znajdujących się różnych etapach kariery, również dla doktorantów i początkujących artystów. Nie ma żadnych limitów wiekowych i ograniczeń w odniesieniu do dziedziny lub dyscypliny nauki oraz obszarów działalności artystycznej. Kandydaci muszą posiadać co najmniej tytuł zawodowy magistra lub lekarza medycyny.

Warunkiem starania się o pomoc finansową Fundacji jest zaproszenie od instytucji amerykańskiej, przesłanie odpowiednich dokumentów oraz pomyślne przejście przez proces rekrutacyjny. Stypendia przeznaczone są wyłącznie dla obywateli polskich na stałe zamieszkałych w Polsce. Od tej reguły nie ma żadnych wyjątków.

Fundacja Kościuszkowska z siedzibą w Nowym Jorku, założona w roku 1925, działa na rzecz pogłębiania więzi między Polską i Stanami Zjednoczonymi poprzez programy edukacyjne oraz wymianę kulturalną i naukową. Na stypendia dla polskich i amerykańskich studentów, doktorantów, naukowców i artystów oraz promocję kultury i nauki polskiej w Ameryce Fundacja przeznacza rocznie około 1 miliona dolarów.

Szczegółowe informacje na temat Fundacji oraz zasad składania podań o stypendia znajdują się na stronie: http://www.thekf.org (SCHOLARSHIPS – Exchange Program to the United States).

Nieprzekraczalny termin składania dokumentacji: 15 października 2014.

The Kosciuszko Foundation
Przedstawicielstwo w Polsce
ul. Nowy Świat 4 lok.118
00-497 Warszawa
email: warsaw@thekf.org