Posts Tagged ‘Ameryka’

Nieustannie przez 32 lata była świadkiem ludzkiego szczęścia, ale i tragedii. Przyjęła na swoim brzegu statki z blisko 12 milionami emigrantów, przybywających do Nowego Świata z nieomal każdego zakątka ziemi. Nazywana byłą wyspą mew, ostryg, szubienicy. W końcu stała się wyspą nadziei i łez.

05

Statua Wolności, Nowy Jork, foto. ARS.

Samuel z ulicy Greenwich

Właścicieli nowojorskiej Wyspy Ellis było kilku. Pierwotnie znajdowała się ona we władaniu Indian Lenni Lenape. Wymienili ją oni za towary z Holendrami. Potem nabył ją Samuel Ellis, a po jego śmierci władze federalne Stanu Nowy Jork. W 1965 r. uznano ją za część struktury związanej ze Statuą Wolności pod władzą National Park Service.

Po Samuelu została jej nazwa. Urodził się on w Walii ok 1733 r. Zmarł w Nowym Jorku, w wieku 61 lat. Wyspę nabył z niewiadomego powodu. Nie wykorzystywał jej także w żaden znaczący sposób. Wiadomo, że próbował ją bezskutecznie sprzedać, wraz z takimi przedmiotami jak sanie umieszczając ogłoszenie na łamach „Loudon’s New York Packet”. Pozostała ona jednak we władaniu jego rodziny, do momentu kiedy oddana została rządowi.

Wyspa była siedliskiem mew, miejscem połowów ostryg i ryb, a nieco później egzekucji kryminalistów, w tym piratów. Po oddaniu wyspy rządowi przeznaczona została dla armii. Stworzono na niej Fort Gibson, gdzie składowano amunicję. W końcu powstała tam stację dla emigrantów przybywających do nowojorskiego portu. Wcześniejszy punkt, znajdujący się w Castle Garden, zlikwidowany został m. in. z powodu wykrycia wielu nieprawidłowości, w tym korupcji.

01

Widok Manhattanu od strony Hudson River, Nowy Jork, foto. ARS.

Centrum przyjmowania emigrantów na Ellis Island działało w od 1892 r. do 1924 r. Jego życie zakończyło się wraz z wprowadzeniem wiz. „Prom z Wyspy Ellis odbywa swój ostatni rejs” – zapisał Barry Moreno. Był 1954 r. Opuszczona wyspa popadała w ruinę, aż pojawił się projekt jej odrestaurowania i przystosowania dla zwiedzających. Na jej terenie stworzono Centrum Historii Rodzin Amerykańskich Emigrantów.

Klucz do nowego życia

Wyspa Ellis przyjmowała emigrantów przez 31 lat. Przez jej sale przeszło około 12 milionów ludzi. Podobna placówka znajdowała się przy San Francisco, na zachodnim wybrzeżu, a nazywano ją „Wyspą Anioła”.

Emigracyjna historia nowojorskiej stacji wiązała się z wieloma statkami przybywającymi do nowojorskiego portu. Ich pokłady przepełnione były ludzkimi istotami, płynącymi w różnych (zazwyczaj ciężkich) warunkach, wiele tygodni przez nieznane wody Oceanu. Pełni nadziei, ale bardziej lęku docierali do wymarzonego lądu.

04

Wyspa Ellis, Nowy Jork, foto ARS.

Tam kierowani byli do przygotowanych specjalnie sal, gdzie czekając w kolejkach przyjmowania byli przez urzędników. Po ustaleniu i zapisaniu danych dot.: pochodzenia, czasami zawodu, czy powód przyjazdu trafiali w ręce lekarzy. Ich decyzja była niczym wyrok. Emigrant mógł zostać skierowany na prom, który przewoził go do Nowego Jorku. Mógł też zostać na wyspie na czas leczenia wykrytej choroby lub, w najgorszym przypadku, mógł zostać odesłany do miejsca, z którego przypłynął.

„Klucz może otworzyć świat i może go zamknąć” – pisała o wyspie Ellis Małgorzata Szejnert. Stacja zamknęła amerykańskie wrota nieco ponad 2 procentom osób. Głównie z powodu chorób psychicznych, deformacji fizycznych, kryminalnej przeszłości lub złego prowadzenia się. Byli tam także ci, którzy przybyli do Ameryki na gapę.

Obudzone echo

Barbara Barondess pisała o wyspie, że „była jak Wieża Babel: pełna różnych języków i różnych ludzi, tak pełnych strachu”.

02

Wyspa Ellis, Nowy Jork, foto ARS.

Emma Corcoran, pracująca tam w roli sekretarki, notowała swoje przemyślenia: „Możesz sobie wyobrazić, jak się wyrusza z dziesięciorgiem dzieci i bez pieniędzy albo może z dwudziestoma pięcioma dolarami, albo coś i przybywa do miejsca, gdzie nie możesz mówić w sowim języku, gdzie nie rozumiesz ani jednego słowa, gdzie możesz się znaleźć w rękach złego człowieka. Myślę, że to wymagało mnóstwa odwagi…”.

Gertrude Slaughter lekarka pracująca na stacji opisywała tragiczne sytuacje, mające miejsce po wprowadzeniu ustawy o limicie wstępu do Stanów Zjednoczonych. „Pięciuset imigrantów z Europy Południowo-Wschodniej – podawała – którzy pozbyli się wszystkiego, co mieli, by zacząć nowe życie na brzegach amerykańskich, a dowiadują się tylko, że są poza kwotą i muszą powrócić. Krzyczeli, wyli, miotali się jak dzikie zwierzęta, łamiąc meble w poczekalni i atakując strażników… To był spektakl budzący litość, a urzędnicy byli bezradni”.

Szczęśliwie zakończony przypadek rodziców wspominał Lee Iacocca – „podróż moich rodziców do Ameryki nie była łatwa. Matka zachorowała na tyfus i spędziła całą drogę w infirmerii na statku. Zanim dopłynęli do Ellis Island, straciła wszystkie włosy, zgodnie z prawem powinna być odesłana do Włoch. Ale mój ojciec był rzutkim wygadanym spryciarzem, który już się nauczył jak radzić sobie w Nowym Świecie. Udało mu się jakoś przekonać urzędników imigracyjnych, że jego nowa żona zapadła jedynie na chorobę morską”.

02

Wyspa Ellis, Nowy Jork, foto ARS.

Inny, bardziej przyziemny, obraz pozostawił ambasador Wielkiej Brytanii A. C. Geddes –„wskutek obecności chronicznego brudu budynki są przesiąknięte mdłym, zastałym smrodem. Jest on całkiem odmienny od ostrego odoru niemytej ludzkości. Oba spotyka się na Ellis Island… Trzydzieści sześć godzin zajęło mi po opuszczeniu wyspy pozbycie się tego aromatu, który owiewał wszystko, co jadłem lub piłem”.

Świadectw jest wiele więcej. Listy, pamiętniki, dokumenty i niesamowite zdjęcia. Wszystko nakreśla obraz marzeń i wszechobecnego przerażenia. Małe historie wielkich podróżników.

„Jak daleko byłbyś w stanie pojechać, aby znaleźć lepsze życie? Co, jeśli podróż trwała by całe tygodnie i odbywała by się w trudnych warunkach? Jeśli odpowiedziałeś „Whatever it takes” („cokolwiek będzie”) wzbudziłeś echo uczuć towarzyszących 12 milionom imigrantów, którzy w latach 1892 do 1954 przeszli przez te, teraz pogrążone w ciszy, sale. Ellis Island dała im możliwość osiągnięcia amerykańskiego snu dla siebie i swoich potomków. Przyjdź posłuchać ich historii” – tak zachęcają do odwiedzenia wyspy jej władze.

03

Wyspa Ellis, Nowy Jork, foto ARS.

BIBLIOGRAFIA
Berman John S., Portraits of America: Ellis Island, New York 2003.
Burns Ric, Sanders James, Ades Lisa, New York an illustrated history, New York 1999.
Szejnert Małgorzata, Wyspa klucz, Kraków 2009 – stąd pochodzą prawie wszystkie cytaty użyte w tekście.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, Nr 7 (70), 16 lutego 2014 r. http://www.vectorpolonii.com/

Helena Modrzejewska, fotografia aktorki. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Helena Modrzejewska, fotografia aktorki. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Modrzejewska, „Vector Polonii”, nr 47 (58), 24/11/2013.

Stworzyła własną, nieśmiertelną legendę. Na talentach, urodzie i tytanicznej pracy zbudowała wielką, międzynarodową karierę. Była wybitną aktorką, niekwestionowaną artystką, ale i żoną, matką, ciotką.           

Helena Modrzejewska przyszła na świat w Krakowie, w 12 dniu października 1840 roku. Jej matka – Józefa Bendowa z domu Misel – wcześnie osierocona, szybko wyszła za mąż za Szymona Bendę. Starszy od niej o 30 lat wybranek z zawodu był kupcem. Po jego śmierci Józefa związała się z Michałem Opidem, który pracował w Senacie Rzeczypospolitej Krakowskiej, zajmował się tłumaczeniami, był studentem filologii i gimnazjalnym nauczycielem. Który z wymienionych panów był ojcem Heleny, nie wiadomo.

Rodzina Józefy Bendowej była liczna. Jak podawał krakowski spis ludności z 1847 roku – wspominany prze biografa artystki Józefa Szczublewskiego – miała ona sześcioro dzieci: Józefa Szymona Bendę, Jana Szymona Bendę, Feliksa Bendę, Helenę Mizel późniejszą Modrzejewską, Józefę Mizel oraz Adolfa. Dzieci wykazywały rozliczne talenty, głównie muzyczne i aktorskie. Synowie z pierwszego małżeństwa, podobnie jak Modrzejewska, grali w teatrze. Jeden z nich – Szymon – był kompozytorem, nauczycielem i grajkiem.

Kostiumy i pamiątki po Helenie Modrzejewskiej. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Kostiumy i pamiątki po Helenie Modrzejewskiej. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Początki kariery na deskach teatru Helena odnotowała na polskich prowincjach. Debiut przypadł podczas występów w Bochni. Później pojawiła się m. in. w: Nowym Sączu, Przemyślu, Rzeszowie. Nazwisko jakim się posługiwała był to pseudonim sceniczny, którego autorem był Gustaw Zimajer. Życiowy partner aktorki. Z nim to miała dwójkę dzieci. Jedno z nich, córeczka, zmarła w dzieciństwie. Natomiast drugie – ukochany syn Rudolf – został wybitnym konstruktorem.

W dalszej karierze aktorka grywała przed publicznością: we Lwowie, Stanisławowie,  Czerniowcach. W 1865 roku powróciła do rodzinnego miasta. W Krakowie występowała w teatrze pod dyrekcją Stanisława Koźmiana. Jak pisał recenzent „Kuriera Warszawskiego” –„przedstawiła się od razu jako artystka, z jaką niełatwo spotkać się i na scenach wielkich stolic, artystka, która przy pracy i pod światłym kierownictwem stanąć może w rzędzie pierwszych. Natura była jej bardzo szczodrą matką: dała jej w wysokim stopniu wszystko, czego artystka koniecznie potrzebuje; dała jej oprócz pięknej powierzchowności, postaci i głosu, najważniejszy dar przenikliwości artystycznej”. Z Krakowa przeniosła się do Warszawy, gdzie odniosła największy sukces. Zyskała kontrakt z Warszawskimi Teatrami Rządowymi i stała się wielką gwiazdą. Tutaj grywała swojego ukochanego Szekspira. Tylko w Warszawie wystąpiła w jego sztukach prawie 100 razy.

Maska przedstawiająca głowę Heleny Modrzejewskiej, autorstwa jej bratanka W. T. Bendy. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Maska przedstawiająca głowę Heleny Modrzejewskiej, autorstwa jej bratanka W. T. Bendy. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Prywatnie Modrzejewska związała się z ziemianinem Karolem Chłapowskim. Wraz z nim i synem wyjechała do Ameryki. Przebywała w Stanach od listopada 1876 roku, gdzie jej kariera z dnia na dzień nabierała tempa. Niedługo po swoim przyjeździe na nowy kontynent, aktorka wzięła udział w pierwszym profesjonalnym przesłuchaniu do California Theatre w San Francisco. Dostała rolę, dzięki czemu drzwi do amerykańskiej kariery stanęły przed nią otworem. W prasie ukazały się określenia „prawdziwe objawienie”, czy porównania do Sarah Bernhardt. Henryk Sienkiewicz napisał, iż wzięła Amerykę szturmem. Wtedy też artystka zaczęła występować pod uproszczoną wersją nazwiska – jako Modjeska.

Jej postać i nazwisko ukazywały się na cygarach, pudełkach z zapałkami, mydłach i perfumach. Suknie czy kapelusze, które nosiła były ponoć odwzorowywane przez inne kobiety. Artystka podróżowała po Ameryce z szerokim wachlarzem repertuaru, pojawiała się również w Europie. Często występowała w Polsce. W 1883 roku otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Pod koniec lat 80 XIX wieku zaczęła tworzenie własnej rezydencji. „Drzewa dębowe, rwące potoki, palmy, węże a nawet lwy, oczywiście lwy kalifornijskie, tzn. pumy” – pisała o swojej posiadłości w Arden artystka. Z teatrem pożegnała się na stałe w 1907 roku.

Zmarła w Kalifornii, 8 kwietnia 1909 roku. Jej prochy spoczęły w grobie matki, na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Foto. ARS

Foto. ARS

Rycerz z węglem w dłoni. Szkic o wojennych plakatach W. T. Bendy, “Vector Polonii”, nr 40 (51), 6/10/2013.

Plakat, jako forma artystycznej wypowiedzi, był wytworem XIX wieku. Od zarania pełnił funkcję reklamową, propagandową. Różnił się jedynie większym lub mniejszym nasyceniem walorów artystycznych. Formalnie rozróżniano dwa rodzaje tego typu materii: afisz i plakat. Pierwszy z nich wywodził się z Francji i oznaczał ogłoszenie tekstowe, drugi natomiast z Niemiec i był formą grafiki.

Przez wiele lat twórcami tych form byli ilustratorzy. Plakaty uważane były za wytwór rzemieślniczy, a nie dzieło sztuki. Degradowane bywały również, jako czysto użytkowe. „Rysownictwo […] poza kilku zbieraczami nikogo nie interesuje” – pisał gorzko, artysta malarz i twórca plakatów Antonii Gawiński. Na wartości i popularności zaczęły nabierać dopiero w XX wieku.

Foto. ARS

Foto. ARS

Jednym z wartych zainteresowania twórców plakatów był Polak – Władysław Teodor Benda, żyjący i działający w Stanach Zjednoczonych słynny artysta ilustrator, twórca masek teatralnych, malarz, pisarz, aktor, bratanek Heleny Modrzejewskiej. W dorobku twórczym artysty odnaleźć można szesnaście plakatów, których powstanie związane było z dwoma światowymi konfliktami zbrojnymi.

W czasie I wojny światowej artysta tworzył afisze dla: organizacji zajmujących się pomocą dla Polski: komitetem Marceli Sembrich-Kochańskiej – American Polish Relief Committee oraz Ignacego Jana Paderewskiego – Polish Victims Relief Fund oraz Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, czy Young Women’s Christian Association. Był również autorem plakatów rekrutacyjnych do Armii Polskiej i amerykańskiej. Za działalność patriotyczną w czasie I wojny światowej otrzymał order Polonia Restituta. W czasie II wojny światowej stworzył jedenaście autorskich plakatów dla stworzonych w ramach Rady Polonii Amerykańskiej – Komitetów Pomocy (Polish War Relief).

Dziełami W. T. Bendy były głównie plakaty związane z działalnością pomocową i niepodległościową dla Polski. Ich treść wiązała się ściśle z niegasnącą od wieków potrzebą odzyskania utraconej niepodległości. W tekstach, które towarzyszyły przedstawieniom plastycznym, W. T. Benda hołdował amerykańskiej tendencji zwracania się bezpośrednio do widza, np. plakat dla Czerwonego Krzyża zaopatrzony został w zdanie „You can help”. Najciekawszymi z dzieł z tej dziedziny sztuki, są plakaty przedstawiające husarię. Pełne ekspresji, patosu, przemawiają niezwykle wymownie za wielkością i siłą dręczonego wojną kraju. Symbolika stosowana przez artystę oraz skromność plastyczna – ograniczona do węgla lub ołówka, ewentualnie dwóch kolorów – oraz perfekcja grania światłocieniem zapewniała czytelny i prosty przekaz zawartych w pracach treści.

Foto. ARS

Foto. ARS

Większość z sygnowanych przez W. T. Bendę dzieł znajduje się w zbiorach: Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie, Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce w Nowym Jorku, Muzeum Polskiego w Chicago oraz Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku. W Polsce plakat odnaleźć można w Centralnej Bibliotece Wojskowej w Warszawie. Część plakatów znajduje się w kolekcjach prywatnych na terenie Polski i Stanów Zjednoczonych.

Artykuł powstał na podstawie przygotowywanej rozprawy doktorskiej „Twórczość artystyczna Władysława Teodora Bendy (1873-1948), jako zapis polsko-amerykańskiej historii”, pisanej pod opieką Prof. dr hab. A. K. Olszewskiego na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Zobacz i zaprenumeruj “Vector Polonii” – http://vectorpolonii.com/