Posts Tagged ‘Kraków’

Ulica Lipowa. Kraków. W salach tamtejszego Muzeum Sztuki Współczesnej wystawa unikatowej, ale bolesnej w brzmieniu sztuki. Zbiór dzieł jednego z najwybitniejszych polskich artystów Władysława Hasiora, widziany z perspektywy świata.

W domu było zimno

706370fa2a_slider

Materiały MOCAK, Kraków.

Waleria Hasior urodziła chłopca będąc panną. Potem wyszła za mąż, za człowieka nie będącego ojcem malca. Mężczyzna ów nie sprawdzał się w roli ojczyma. Szybko pozbył się dziecka z domu. Młody Władysław Hasior sam musiał zadbać o siebie. Jako nastolatek pracował na warsztatach kolejowych i w okopach. Działał bardzo sprawnie w harcerstwie, co okazało się jego deską ratunkową.

Tam właśnie poznał swoją opiekunkę i protektorkę – Marię ze Styczyńskich Butscherową-Długopolską. Ona to wysłała chłopca na naukę do zakopiańskiej Szkoły Przemysłu Drzewnego, która niedługo potem przekształcona została w Państwowe Liceum Technik Plastycznych. Miejscem jego dalszej edukacji stała się Warszawa i tamtejsza Akademia Sztuk Pięknych. Po skończeniu studiów, jako artysta powrócił w rodzinne strony. Dostał wakat nauczyciela w, jakże znajomym, Liceum Technik Plastycznych.

W pogoni za zmysłem

Materiały MOCAK, Kraków.

Materiały MOCAK, Kraków.

Hasior otrzymał stypendium rządu francuskiego i na motorze wyruszył w podróż do Paryża. Był 1959 r. Na miejscu artysta utopił się w sztuce świata. Zwiedzał muzea, galerie, pracowanie. Robił szkice, zdjęcia i notatki, które później opublikował w formie dziennika z podróży.

Pisał m. in.: „najważniejsze Muzeum u Paryżu – Muzeum Człowieka. Wszystkie eksponaty tam zebrane są stworzone przez życie”, a także „inspirowanie się cudzą twórczością to bardzo przyjemna kradzież”. Po wizycie w studio Ossipa Zadkina nakreśli: „to człowiek wyjątkowo serdeczny i budzi zaufanie… o moich rzeźbach wyraża się zbyt pochlebnie”. Niemniej zwiedzanie i odwiedzanie znuży go szybko. „Mam już dość przyglądania się piekielnej wrzawie, jaką się tutaj organizuje wokół handlu przedmiotami niesłusznie nazywanymi dziełami sztuki”. Wracał do Polski przez Włochy. Nieustannie zachwycał się zdobyczami cywilizacji twórców różnorodnych. „Ciemno, mokro, wokół chlupie woda i pachnie rybami… to cudny, bajecznie kolorowy teatr” – napisze o Wenecji. Po powrocie stworzył pracę „Moje złote buty”. Para pozłacanych trzewików, na tle różowego tła z pluszu, a wszystko nakryte szklanym kloszem…

Martwe lalki i świeca

Materiały MOCAK, Kraków.

Materiały MOCAK, Kraków.

Hasior realizował rzeźby, instalacje, sztandary, ceramiki, assemblage, rysunki, kolaże, scenografie. Był artystą wieloznacznym. Jego twórczość budziła zachwyt i przerażenie. Stoi ona na skraju obłędu i nieposkromionej wyobraźni, która zyskała utalentowanego demiurga.    „Hasiorowi udało się ożywić złą, zepsutą materię. Stworzyć z konkretu – iluzję” – pisał na łamach „Nowej Kultury” Jerzy Sztajuda. A publiczność (na jednej z pierwszych warszawskich wystaw artysty) proszona o wpisy do księgi pamiątkowej poza słowami uznania i zadumy – „Na polskim etapie myślenia są to rzeczy rewolucyjne”, „To jest naprawdę sztuka”, „Brak mi słów pochwalnych” – pozostawiła i inny ślad: „Hasior! Bój się Boga”; „Zabierz się chłopie do uczciwej pracy – nie psuj bliźnim humoru”.

a34d0563de_slider

Materiały MOCAK, Kraków.

Sam twórca wyrażał się o swoich poczynaniach z niezwykłą, naturalną głębia myśli. W wywiadzie telewizyjnym „Portret” powiedział: „ten rodzaj działań istnieje od początku, a wynika z… potrzeby, by nadawać przedmiotom i rzeczom inne niż ich codzienne, utylitarne, znaczenie. … Tak jak w ludowych opowieściach funkcjonują latające dywany, siedmiomilowe buty i czapki-niewitki, tak jest i szansa wśród milczących, czekających przedmiotów, że ktoś – artysta – zechce ten przedmiot wziąć do ręki i uruchomić strefę zawartych w nim poetyckich znaczeń”.

Z pewnością na wrażliwość i wyobraźnię artysty wpłynęły krajobrazy jego życiorysu. Dodała mu skrzydeł i motywów twórczość ludowa, dzieła sztuki sakralnej, odwiedzane kościoły. Do tworzenia używał wszystkiego. Od grabi, motyk, poprzez naczynia, narzędzia dentystyczne, po manekiny, części lalek, materiały o różnych kolorach i teksturze. „Przedmioty te – ich kiepska jakość i brzydota – odzwierciedlają całą nędzę polskiego życia na prowincji, jego zgrzebność i tandetę, zły gusty i bylejakość” – podsumowywała Anna Żakiewicz.

Ukłon w stronę świata

30fe2b2738_slider

Materiały MOCAK, Kraków.

Obecnie krakowski MOCAK prezentuje pierwszą, od 40 lat, wystawę indywidualną Hasiora. Tym razem jego twórczość ujęta została w perspektywie nie tylko małego miasteczka Zakopane, ale światowej sceny, na której główną rolę grają sztuki piękne.

„Hasior porównywany jest z Robertem Rauschenbergiem, prekursorem asamblażu i pop-artu. Dzieła obu twórców wykorzystują elementy znalezione, „śmieci symboliczne”, których znaczenie jest zależne od różnych uwarunkowań historyczno-społecznych. […] Obaj korzystają z symboli powszechnych w obrębie ich kultury. U Hasiora odnoszą się one głównie do kwestii historycznych i patriotycznych, u Rauschenberga podążają w kierunku codzienności. Pomimo tego, że technika pracy obu artystów jest podobna” – piszą organizatorzy ekspozycji. Wystawa potrwa do 27 kwietnia 2014 r.

Cytaty [za:] A. Żakiewicz, Władysław Hasior 1928-1999, Warszawa 2005.

Niniejszy tekst opublikowany został na łamach “Vectora Polonii”, marzec 2014 r, http://www.vectorpolonii.com/.

Z jednej strony miał szczęście do protektorów i wielbicieli, z drugiej krytyków i wrogów. Tworzył głównie rzeźby, ale i obrazy, rysunki, meble, tkaniny, sztuki teatralne. Rozwijał rozmaite zainteresowania i odtwarzał fantastyczne wizje. 

Krowy, wierzby, maki

IMG_0863

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Jako Bolesław Biegalski urodził się w Polsce, pod zaborami. Był 1877 r. Rodzice jego, należący do drobnej szlachty wiedli ubogie, acz szczęśliwe, wiejskie życie. Idyllę dzieciństwa przerwała śmierć ojca i brata. „Dwa martwe ciała, ojca i brata, wyryły smutek w mojej pamięci – wspominał artysta – Już żyłem tylko wrażeniem wspomnień tych dni okrutnych, które zmieniły spokój i szczęście w chaos kłopotów nędzy straszliwej”. Miał wówczas 9 lat. Jakiś czas później matka ponownie wyszła za mąż. Artysta zyskał ojczyma, który był podoficerem w wojsku carskim. Mając trzynaście lat stracił i matkę.

Dalsze losy twórcy pisane były niczym bajka. Pierwsze jego artystyczne próby zyskały grono znamienitych protektorów. Ludzie ci – Aleksander Rzewnicki,  Franciszek Rajkowski, Adam Krasiński, Aleksander Świętochowski – nieustannie towarzyszą, wspierają i pomagają artyście. Jeden z protektorów optuje za zmianą nazwiska artysty, aby „brzmiało bardziej chłopsko”. Tak z Bolesława Biegalskiego, powstał Bolesław Biegas.

Artysta z łaski

IMG_0852

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Pierwszą warszawską wystawę wczesnych prac artysty organizuje Aleksander Świętochowski. Przy tej też okazji, pisze apel o pozyskanie dla Biegasa środków na kształcenie. Udało się zyskać fundusze na cztery lata studiów. Artysta udał się do Krakowa. Otworem stanęła przed nim Szkoła Sztuk Pięknych.

Jego nauczycielem został Konstanty Laszczka. Gusta Profesora i ucznia rozeszły się dosyć szybko. Przysłowiowym „gwoździem do trumny” okazała się secesja. Był 1901 r. Kraków. Po Szkole Sztuk Pięknych przechadzali się delegaci przygotowujący Dziesiątą Wystawę Secesji Wiedeńskiej. „Ku zdziwieniu Laszczki i jego uczniów delegaci zapraszają Biegasa do udziału w organizowanej przez siebie wystawie. Niedługo potem otrzymuje on formularz członkowstwa i zostaje pierwszym studentem przyjętym do prestiżowego stowarzyszenia, któremu przewodniczy sam Gustav Klimt” – pisze Xavier Deryng. Dodatkowym efektem było wyrzucenie Biegasa ze Szkoły.

Z Montparnasse

IMG_0855

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Syn marnotrawny wyeliminowany niejako z polskiej sztuki, święcił niemałe triumfy na zachodzie Europy. Wiedeń, Monachium, Berlin. Biegas zostaje polecony do Szkoły Sztuk Pięknych w Paryżu. W stolicy Francji znajduje majętnych protektorów, który traktują artystę jak własnego syna. Baron Henryk Trutschel i jego żona Jadwiga nee Konopacka. Dzięki nim będzie mógł poświęcić się jedynie studiom i sztuce. W szale twórczym, w jaki wpada we Francji, zapomina o formalnościach. Nie przeszkadza to jednak w jego dalszych artystycznych działaniach.

Tworzy sporo rzeźb różnego rodzaju, które wystawia na XVIII Salonie Niezależnych. Krytyka artystyczna zauważa jego osobę. Biegasowi poświęca tekst Laurence Jerrold, pisząc „Jest wielka siła we wszystkich jego pracach, które widziałem”. Specjalny numer o jego rzeźbie wydaje „La Plume”. Biegas jest znany. Wystawy, w których uczestniczy, spotykają się z wielkim zainteresowaniem, a niemal każda recenzja przytacza jego nazwisko. Staje się również powodem skandali artystycznych. W tym tego, dotyczącego obrazu „Wojna rosyjsko-japońska” wystawianego podczas Salonu Niezależnych w 1907 r. Reakcje ostatecznie doprowadzają do zdjęcia pracy. O wydarzeniu pisze większość paryskich dzienników.

IMG_0858

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Artysta zmarł w Paryżu. Miał 77 lat. Otaczała go już wówczas mgła zapomnienia.

Lejące się formy
Bolesław Biegas doceniany i szanowany był za swoje nowatorskie rzeźby. Ponadto zajmował się projektowaniem mebli, tkanin. Z mniejszymi sukcesami próbował sił w malarstwie. Był również autorem sztuk teatralnych.

Jego prace stanowiły niejako „punkt zwrotny” sztuki polskiej, który skierował ją ku nowoczesności. Powstające w odmętach zagmatwanej wyobraźni formy, przywodziły na myśl legendy, czy fantastykę rodem ze średniowiecznych opowieści rycerskich. Sztuka Biegasa to „prymitywizm symboliczny”. Jest nieco przestylizowana i przekształcona filozoficznie. Niemniej towarzyszące jej uproszczenie w zupełnie nowatorskiej formie, stanowią o największym walorze.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, marzec 2014, http://www.vectorpolonii.com/

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

„Szkice z kultury – spotkanie w Wojciechem Plewińskim” odbędzie się w krakowskim MOCAKU 20 marca 2014 r., g. 18.

9e6b146755_large

pl.mocak.pl

O inicjatywie, tak piszą organizatorzy: „20 marca o godzinie 18 zapraszamy na spotkanie z Wojciechem Plewińskim, krakowskim fotografem, wieloletnim współpracownikiem tygodnika „Przekrój”. Wydarzenie towarzyszy wystawie „Władysław Hasior. Europejski Rauschenberg?”, której odrębną część stanowi seria 19 fotografii wykonanych przez Wojciecha Plewińskiego w 1962 roku w zakopiańskiej pracowni Władysława Hasiora. Ta prezentacja jest punktem wyjścia tematu spotkania, jakim jest współpraca fotografa z artystami. Zaprezentowane zostaną zdjęcia, portrety i dokumentacja działań artystów sztuk wizualnych, twórców teatru i literatury. Spotkanie poprowadzi Katarzyna Wincenciak.

plewinski priv

Wojciech Plewiński, Niedziela w Dobczycach, fotografia, Galeria Roi Dore.

Wojciech Plewiński (ur. 1928) – krakowski fotografik, związany z tygodnikiem „Przekrój”, autor zdjęć portretowych i reportażowych. Z wykształcenia architekt – w 1955 roku uzyskał dyplom na Politechnice Krakowskiej i równocześnie w tym samym roku został przyjęty do Związku Polskich Artystów Fotografików. Od 1957 roku współpracował z redagowanym przez Mariana Eilego tygodnikiem „Przekrój”, gdzie jako jedyny fotograf zatrudniony był na etacie przez kilkadziesiąt lat. Związany był także z „Tygodnikiem Powszechnym” i Wydawnictwem Muzycznym. Ogromna część jego twórczości to zdjęcia teatralne. Wykonał fotografie do ponad 700 spektakli. Fotografował ludzi krakowskiej kultury i bohemy artystycznej, Piwnicę pod Baranami, happeningi Tadeusza Kantora, portretował muzyków, pisarzy, poetów i malarzy”.

Informacja podawana za stroną www MOCAKU – zobacz tutaj.

MOCAK. Muzeum Sztuki Współczesnej
ul. Lipowa 4
30-702 Kraków
Godziny otwarcia:
wtorek–niedziela 11–19
Tel. +48 12 263 40 00

Helena Modrzejewska, fotografia aktorki. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Helena Modrzejewska, fotografia aktorki. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Modrzejewska, „Vector Polonii”, nr 47 (58), 24/11/2013.

Stworzyła własną, nieśmiertelną legendę. Na talentach, urodzie i tytanicznej pracy zbudowała wielką, międzynarodową karierę. Była wybitną aktorką, niekwestionowaną artystką, ale i żoną, matką, ciotką.           

Helena Modrzejewska przyszła na świat w Krakowie, w 12 dniu października 1840 roku. Jej matka – Józefa Bendowa z domu Misel – wcześnie osierocona, szybko wyszła za mąż za Szymona Bendę. Starszy od niej o 30 lat wybranek z zawodu był kupcem. Po jego śmierci Józefa związała się z Michałem Opidem, który pracował w Senacie Rzeczypospolitej Krakowskiej, zajmował się tłumaczeniami, był studentem filologii i gimnazjalnym nauczycielem. Który z wymienionych panów był ojcem Heleny, nie wiadomo.

Rodzina Józefy Bendowej była liczna. Jak podawał krakowski spis ludności z 1847 roku – wspominany prze biografa artystki Józefa Szczublewskiego – miała ona sześcioro dzieci: Józefa Szymona Bendę, Jana Szymona Bendę, Feliksa Bendę, Helenę Mizel późniejszą Modrzejewską, Józefę Mizel oraz Adolfa. Dzieci wykazywały rozliczne talenty, głównie muzyczne i aktorskie. Synowie z pierwszego małżeństwa, podobnie jak Modrzejewska, grali w teatrze. Jeden z nich – Szymon – był kompozytorem, nauczycielem i grajkiem.

Kostiumy i pamiątki po Helenie Modrzejewskiej. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Kostiumy i pamiątki po Helenie Modrzejewskiej. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Początki kariery na deskach teatru Helena odnotowała na polskich prowincjach. Debiut przypadł podczas występów w Bochni. Później pojawiła się m. in. w: Nowym Sączu, Przemyślu, Rzeszowie. Nazwisko jakim się posługiwała był to pseudonim sceniczny, którego autorem był Gustaw Zimajer. Życiowy partner aktorki. Z nim to miała dwójkę dzieci. Jedno z nich, córeczka, zmarła w dzieciństwie. Natomiast drugie – ukochany syn Rudolf – został wybitnym konstruktorem.

W dalszej karierze aktorka grywała przed publicznością: we Lwowie, Stanisławowie,  Czerniowcach. W 1865 roku powróciła do rodzinnego miasta. W Krakowie występowała w teatrze pod dyrekcją Stanisława Koźmiana. Jak pisał recenzent „Kuriera Warszawskiego” –„przedstawiła się od razu jako artystka, z jaką niełatwo spotkać się i na scenach wielkich stolic, artystka, która przy pracy i pod światłym kierownictwem stanąć może w rzędzie pierwszych. Natura była jej bardzo szczodrą matką: dała jej w wysokim stopniu wszystko, czego artystka koniecznie potrzebuje; dała jej oprócz pięknej powierzchowności, postaci i głosu, najważniejszy dar przenikliwości artystycznej”. Z Krakowa przeniosła się do Warszawy, gdzie odniosła największy sukces. Zyskała kontrakt z Warszawskimi Teatrami Rządowymi i stała się wielką gwiazdą. Tutaj grywała swojego ukochanego Szekspira. Tylko w Warszawie wystąpiła w jego sztukach prawie 100 razy.

Maska przedstawiająca głowę Heleny Modrzejewskiej, autorstwa jej bratanka W. T. Bendy. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Maska przedstawiająca głowę Heleny Modrzejewskiej, autorstwa jej bratanka W. T. Bendy. Zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce, Chicago. Foto. ARS.

Prywatnie Modrzejewska związała się z ziemianinem Karolem Chłapowskim. Wraz z nim i synem wyjechała do Ameryki. Przebywała w Stanach od listopada 1876 roku, gdzie jej kariera z dnia na dzień nabierała tempa. Niedługo po swoim przyjeździe na nowy kontynent, aktorka wzięła udział w pierwszym profesjonalnym przesłuchaniu do California Theatre w San Francisco. Dostała rolę, dzięki czemu drzwi do amerykańskiej kariery stanęły przed nią otworem. W prasie ukazały się określenia „prawdziwe objawienie”, czy porównania do Sarah Bernhardt. Henryk Sienkiewicz napisał, iż wzięła Amerykę szturmem. Wtedy też artystka zaczęła występować pod uproszczoną wersją nazwiska – jako Modjeska.

Jej postać i nazwisko ukazywały się na cygarach, pudełkach z zapałkami, mydłach i perfumach. Suknie czy kapelusze, które nosiła były ponoć odwzorowywane przez inne kobiety. Artystka podróżowała po Ameryce z szerokim wachlarzem repertuaru, pojawiała się również w Europie. Często występowała w Polsce. W 1883 roku otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Pod koniec lat 80 XIX wieku zaczęła tworzenie własnej rezydencji. „Drzewa dębowe, rwące potoki, palmy, węże a nawet lwy, oczywiście lwy kalifornijskie, tzn. pumy” – pisała o swojej posiadłości w Arden artystka. Z teatrem pożegnała się na stałe w 1907 roku.

Zmarła w Kalifornii, 8 kwietnia 1909 roku. Jej prochy spoczęły w grobie matki, na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.