Posts Tagged ‘rzeźba’

Z jednej strony miał szczęście do protektorów i wielbicieli, z drugiej krytyków i wrogów. Tworzył głównie rzeźby, ale i obrazy, rysunki, meble, tkaniny, sztuki teatralne. Rozwijał rozmaite zainteresowania i odtwarzał fantastyczne wizje. 

Krowy, wierzby, maki

IMG_0863

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Jako Bolesław Biegalski urodził się w Polsce, pod zaborami. Był 1877 r. Rodzice jego, należący do drobnej szlachty wiedli ubogie, acz szczęśliwe, wiejskie życie. Idyllę dzieciństwa przerwała śmierć ojca i brata. „Dwa martwe ciała, ojca i brata, wyryły smutek w mojej pamięci – wspominał artysta – Już żyłem tylko wrażeniem wspomnień tych dni okrutnych, które zmieniły spokój i szczęście w chaos kłopotów nędzy straszliwej”. Miał wówczas 9 lat. Jakiś czas później matka ponownie wyszła za mąż. Artysta zyskał ojczyma, który był podoficerem w wojsku carskim. Mając trzynaście lat stracił i matkę.

Dalsze losy twórcy pisane były niczym bajka. Pierwsze jego artystyczne próby zyskały grono znamienitych protektorów. Ludzie ci – Aleksander Rzewnicki,  Franciszek Rajkowski, Adam Krasiński, Aleksander Świętochowski – nieustannie towarzyszą, wspierają i pomagają artyście. Jeden z protektorów optuje za zmianą nazwiska artysty, aby „brzmiało bardziej chłopsko”. Tak z Bolesława Biegalskiego, powstał Bolesław Biegas.

Artysta z łaski

IMG_0852

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Pierwszą warszawską wystawę wczesnych prac artysty organizuje Aleksander Świętochowski. Przy tej też okazji, pisze apel o pozyskanie dla Biegasa środków na kształcenie. Udało się zyskać fundusze na cztery lata studiów. Artysta udał się do Krakowa. Otworem stanęła przed nim Szkoła Sztuk Pięknych.

Jego nauczycielem został Konstanty Laszczka. Gusta Profesora i ucznia rozeszły się dosyć szybko. Przysłowiowym „gwoździem do trumny” okazała się secesja. Był 1901 r. Kraków. Po Szkole Sztuk Pięknych przechadzali się delegaci przygotowujący Dziesiątą Wystawę Secesji Wiedeńskiej. „Ku zdziwieniu Laszczki i jego uczniów delegaci zapraszają Biegasa do udziału w organizowanej przez siebie wystawie. Niedługo potem otrzymuje on formularz członkowstwa i zostaje pierwszym studentem przyjętym do prestiżowego stowarzyszenia, któremu przewodniczy sam Gustav Klimt” – pisze Xavier Deryng. Dodatkowym efektem było wyrzucenie Biegasa ze Szkoły.

Z Montparnasse

IMG_0855

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Syn marnotrawny wyeliminowany niejako z polskiej sztuki, święcił niemałe triumfy na zachodzie Europy. Wiedeń, Monachium, Berlin. Biegas zostaje polecony do Szkoły Sztuk Pięknych w Paryżu. W stolicy Francji znajduje majętnych protektorów, który traktują artystę jak własnego syna. Baron Henryk Trutschel i jego żona Jadwiga nee Konopacka. Dzięki nim będzie mógł poświęcić się jedynie studiom i sztuce. W szale twórczym, w jaki wpada we Francji, zapomina o formalnościach. Nie przeszkadza to jednak w jego dalszych artystycznych działaniach.

Tworzy sporo rzeźb różnego rodzaju, które wystawia na XVIII Salonie Niezależnych. Krytyka artystyczna zauważa jego osobę. Biegasowi poświęca tekst Laurence Jerrold, pisząc „Jest wielka siła we wszystkich jego pracach, które widziałem”. Specjalny numer o jego rzeźbie wydaje „La Plume”. Biegas jest znany. Wystawy, w których uczestniczy, spotykają się z wielkim zainteresowaniem, a niemal każda recenzja przytacza jego nazwisko. Staje się również powodem skandali artystycznych. W tym tego, dotyczącego obrazu „Wojna rosyjsko-japońska” wystawianego podczas Salonu Niezależnych w 1907 r. Reakcje ostatecznie doprowadzają do zdjęcia pracy. O wydarzeniu pisze większość paryskich dzienników.

IMG_0858

Prace Bolesława Biegasa eksponowane w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Foto. ARS

Artysta zmarł w Paryżu. Miał 77 lat. Otaczała go już wówczas mgła zapomnienia.

Lejące się formy
Bolesław Biegas doceniany i szanowany był za swoje nowatorskie rzeźby. Ponadto zajmował się projektowaniem mebli, tkanin. Z mniejszymi sukcesami próbował sił w malarstwie. Był również autorem sztuk teatralnych.

Jego prace stanowiły niejako „punkt zwrotny” sztuki polskiej, który skierował ją ku nowoczesności. Powstające w odmętach zagmatwanej wyobraźni formy, przywodziły na myśl legendy, czy fantastykę rodem ze średniowiecznych opowieści rycerskich. Sztuka Biegasa to „prymitywizm symboliczny”. Jest nieco przestylizowana i przekształcona filozoficznie. Niemniej towarzyszące jej uproszczenie w zupełnie nowatorskiej formie, stanowią o największym walorze.

Tekst ukazał się na łamach „Vectora Polonii”, marzec 2014, http://www.vectorpolonii.com/

 

This slideshow requires JavaScript.

Pionkio z nosem w suficie, wystawa Stasysa Eidrigeviciusa, Galerie Roi Dore, Paryż, 26.04-8.06. 2013 r., [katalog wystawy].

rzezba Pinokio__

Matriały Galerii Roi Dore

Życie Stasysa zdeterminowała sztuka. Bez niej byłby niczym… Myśląc o nieszczęściu myśli o egzystencji bez sztuki. Swoje możliwości szanuje i wykorzystuje z niezwykłym zaangażowaniem, bo to dzięki talentowi pracuje tak jak chce i chadza po artystycznym piedestale. Człowiek miejsca i czasu. Wizjoner z wyobraźnią przestrzenną. Twórca wszechstronny, który realizuje swoje pomysły w różnych technikach i manierach.

Działalność artystyczna Stasysa pełna jest zmiennych. Za każdym zakrętem odkrywa on inny sposób opowiadania. Raz stosuje ożywczą formę, innym razem tylko nową treść. Spod jego rąk wychodzą: ex-librisy, miniatury, plakaty, rysunki, ilustracje, fotografie, maski, projekty scenografii, instalacje, rzeźby. W technice nie ma sobie równych. Uprawia doskonale niemal każdą, w tym: ołówek, atrament, pastel, olej, gwasz, rzeźbę. Stasys największe triumfy święci w sztukach plastycznych, lecz niemałe sukcesy odnosi również w teatrze. To tutaj realizuje się jako aktor, scenograf, reżyser, scenarzysta.

duze obrazy (beda 4 takie)

Materiały Galerii Roi Dore

Styl prac Stasysa zdeterminowany został przez symboliczny sposób opowiadania, który towarzyszył twórcy od samego początku. Karierę zaczynał od małych form graficznych i ex-librisów. Światowy rozgłos zdobył dzięki swoim plakatom i ilustracjom. Te działania dały solidne podstawy do jego dalszego rozwoju artystycznego. „Plakat to mowa skrótu” – przyznaje Stasys, a słowa jego zmieniają się w realne dzieło, gdzie wśród fantazji i zniekształceń przewija się niemal epicka opowieść. Język form krótkich, symbolicznych doprowadzony do perfekcji. Dodatkowo gama wykorzystywanych barw ograniczona do minimum – pełne szarości i brązów barwy ziemi – umożliwia skupienie uwagi tylko na konkretnym przesłaniu.

9. Obraz, pastel, 77x85cm, 1991

Materiały Galerii Roi Dore

Świat rysunków kreowany przez Stasysa jest niezmienny niczym podpis artysty. Choć twórca posługuje się pewnymi utartymi patentami nie powoduje znudzenia. Roztacza fantazyjne, przyciągające wizje. Jego dzieła okupowane są przez zniekształcone postaci mężczyzn, kobiet, ptaków czy krów z małymi, okrągłymi oczkami. Stasysowe twory w różnych pozach, sytuacjach, okraszone atrybutami wciągają w swój baśniowy świat. „Obraz musi przemówić swoją formą, przekonać ciebie – widza…” – wyjaśnia artysta. Ciekawym epizodem w twórczości Stasysa są erotyki. W tych rysunkach toporna forma postaci w miłosnych splotach dzięki delikatnej, czarnej kresce owiana zostaje mgiełką intymności.

1.3 10. Ostatni list, 1992, 120x150cm, olej, plotno

Materiały Galerii Roi Dore

Tworzy zawsze, niezależnie od miejsca w którym przebywa. Impulsem do działania staje się niemal wszystko. I tak niewielka bibułka z paryskiej piekarni leży u źródeł tworzenia przeróżnych masek… Fascynacja operą, wymagania wobec teatru, zwiedzanie wybranych muzeów, wspomnienia z dzieciństwa, wydarzenia polityczne, czy spacery z synem napędzają turbiny inspiracji. Pchany przez twórczego demiurga wypuszcza ze swoich rąk drewniane rzeźby, gipsowe formy i ich mosiężne odlewy; wielkoformatowe, monochromatyczne, abstrakcyjne płótna; cykle fotografii z rodzinnej wsi; piękne pastele czy czarno-białe szkice.

Historia życia Stasysa – tak jak jego sztuka – pełna jest zmieniających się miejsc, obrazów, ludzi, przeżyć, opowieści. Urodził się w jednej z litewskich wsi. Dyplom artystyczny uzyskał w 1973 roku w Instytucie Sztuk Pięknych w Wilnie. Od lat 80 mieszka i pracuje w Polsce.

1. Architekt, pastel, 74x42cm, 1991

Materiały Galerii Roi Dore

Jego sztuka niemal od początku spotyka się z wielkim uznaniem. Dowodem tego są liczne wyróżnienia i nagrody. Stasys jest laureatem: złotego medalu na katowickim Biennale Plakatu, litewskiego Orderu Giedymina, srebrnego medalu Zasłużony Kulturze Gloria Artis, czy „Paszportu” tygodnika „Polityka”.

Największym wyróżnieniem dla twórcy są przychodzące z całego świata zaproszenia na wystawy. Stasys pokazywał dzieła w Japonii, gdzie na największym światowym triennale Echigo-Tsumari Art Triennial zaprezentował pełen rozmachu projekt „Goście”. Bywał również na Litwie, w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i wielu innych miejscach.

Jego ilustracje publikował m. in. „The New York Times”, a książki które zdobił ukazywały się i ukazują na całym świecie. Prace Stasysa w zbiorach posiadają nie tylko polskie muzea ale i Museum of Modern Art w Nowym Jorku, British Museum w Londynie, czy Muzeum Watykańskie.

stasys

Materiały Galerii Roi Dore

W teatrze debiutował przedstawieniem „Biały jeleń”, które w 1993 roku wystawił w Teatrze Studio w Warszawie. Do inscenizacji przygotował scenografię, kostiumy i maski, ponadto zagrał i wyreżyserował całość. W 2009 roku reżyser Jacques Debs stworzył film zatytułowany „Buzkaszi”, w którym Stasysa obsadził w roli malarza. Artysta próbował również sił w performance’ach i happening’ach, aranżowanych np. w Kazimierzu nad Wisłą czy podczas wystawy „Historia i Życie” w Teatrze Studio.

Szybkość i symbolizm to najważniejsze cechy twórczości Stasysa Eidigieviciusa. Artysty, który mimo bogactwa jakie osiągnął pędzi wciąż do przodu niesiony natchnieniem swego demiurga. Doceniany i ceniący. Tworzy dzieła, o których trudno zapomnieć…

Wystawa w paryskiej galerii Roi Dore w dniach od 26 kwietnia do 8 czerwca 2013 roku.

Link do Galerie Roi Dore tutaj.
Oficjalna strona artysty tutaj.

Sposób odczuwania, [w:] Zmysły – zbiorowa wystawa przedstawicieli grypy „Emocjonaliści“, Centrum Łowicka, Dom Kultury dzielnicy Mokotów, Warszawa 2008, [kat. wyst.].

Katalog wystawy „Zmysły”, zb. prywatne.

Na ścianach warszawskiego domu kultury spotyka się dziewięć ludzkich istnień, mieszkających pod dziewięcioma różnymi adresami. Wystawa „Zmysły”, zainicjowana przez malarza Zbigniewa Nowosadzkiego, to kolejny w Polsce pokaz działań „Emocjonalistów”.

Grupa zrodzona została w Stanach Zjednoczonych, w 1998 roku, z pomysłu rzeźbiarz Lubomira Tomaszewskiego. Podstawą egzystencji artystycznego tygla, stała się idea jaka przyświecała założycielom, a po dzień dzisiejszy stanowi wyznacznik przynależności do zgrupowania. Opiera się ona na twierdzeniach, iż sztuka współczesna straciła swoje fundamenty. Stała się niesamoistnym tworem, który nie potrafi rozbudzić dialogu z widzem. Jak podkreśla Lubomir Tomaszewski – brak natury sztuk, pewnych pierwotnych wartości, przepływu emocji i nastrojów powoduje, iż dzieła sztuki to krótkotrwałe żarty. Sztuka zatraciła człowieka, a bez niego jej egzystencja nie ma najmniejszego sensu.

Ekspozycja „Zmysły” nie obija się o nowe horyzonty. Pokazuje twórczość dziewięciu przedstawicieli „Emocjonalistów”. Jak wyjaśnia kurator wystawy – Zbigniew Nowosadzki – prezentacja własnej twórczości jest potrzebą artysty. To krwioobieg nieustannie pompujący życiodajną krew. Tylko wtedy można zobaczyć siebie w kontekście innych, poczuć związek emocjonalny i skoczyć wyżej dzięki trampolinie rozwoju.

Katalog wystawy „Zmysły”, zb. prywatne.

Na wystawie dzieła prezentują: zanurzona w zmysłowo-bajkowym zapachu pierwotności Julia Ambrose. Z naturalną spontanicznością uchylająca codzienne okno nieskrywanej erotyki Maria Fuks.Delikatnie przemawiająca w kameralnych rzeźbach Renata Komorniczak. Zauroczony kruchością kobiety w samotności obserwującej świat pragnień, marzeń i dramatów Zbigniew Nowosadzki. Chowający za piksele fotografii ekshibicjonizm emocji Mieczysław Rudek. Młody eksperymentator o mocnej wrażliwości na różnorodne media Artur Skowron i jego ojciec Janusz, dotykający dźwięków symbolicznej spontaniczności i szkicowego erotyzmu. Napełniający geometryczne płótna zmysłowością barw Maksymilian Starzec oraz Lubek Tomaszewski wrażliwy i uczciwy eksperymentator, nieustannie szukający rozwiązań dla sztuki.

Zmysły niczym radary odczuwają wiązki światła, struktury, smaki… Niech kształtują estetyczne przeżycia, ukojone w naturze sztuk.

W zgodzie z naturą sztuk, [w:] Bruk. Natura. Emocje. Wystawa międzynarodowej grupy „Emocjonaliści”, kurator: A. Rudek, Warka 2008, bns, [katalog wystawy].

Zaproszenie na wystawę, zb. prywatne.

Nowy Jork, na wskroś nowoczesna galeria. Pewien artysta, narodowości włoskiej, przedstawia sztukę – wypieszczone, eleganckie pudełeczka wypełnione własnymi ekskrementami. Jak głosi legenda, ten szokujący impuls stał się powodem stworzenia grupy artystycznej, która chroniłaby świętość sztuki.

Na tych podstawach, zaczyna się historia „Emocjonalistów”, międzynarodowej grupy artystycznej powstałej w 1998 roku w Stanach Zjednoczonych, z inicjatywy rzeźbiarza – Prof. Lubomira Tomaszewskiego.

Wcześniej, w 1994 roku, artysta współzałożył grupę pod nazwą „In tune with Nature”. Działając wraz z Aleksandrą Nowak (malarką) oraz Kathryn Kollar (choreografem) „zdecydowaliśmy się szukać wspólnego podłoża dla różnych rodzajów sztuki” – wspomina Tomaszewski.

Wernisaż wystawy w Warce, foto. P.S.

Pierwsza grupa, po kilku wspólnych wystawach, w których pojawiały się także pokazy taneczne, zaczęła ewoluować. Powiększała swoje szeregi, gdyż dołączyli do niej: Krzysztof Medyna (muzyk), Józefa Tomaszewska (tkacz), Janek Hausbrandt (fotograf), Ivan Bratko (rzeźbiarz) i Jan Kapera, który opracował filozofię grupy i został obwołany jej „ideologicznym liderem”. Po kilku latach wspólnej pracy, zdecydowano zamienić nazwę na bardziej przystępną. Po analizie kilku propozycji wybrano miano – „Emocjonaliści”, za czym poszły kolejne artystyczne osobowości, jak i poszerzenie filozoficznych przesłanek przyświecających zgrupowaniu.

Podstawowym założeniem i celem istnienia „Emocjonalistów” jest korzystanie z pierwotnych źródeł sztuk, co oznacza po pierwsze: odnalezienie i czerpanie z natury sztuk oraz, co za tym idzie, prostotę przekazu wywołującą u widza przeżycia emocjonalne.

Piotr Betlej, obrazy olejne, Foto. P.S.

Krytyczny stosunek do wszelkich przejawów nowoczesności – rozumianych, jako awangarda – cechuje się odrzucaniem najnowszych form wyrazu, wszelkich niestandardowych tematów i pomysłów, jak i nadmiaru przeżyć intelektualnych.

Założyciel grupy – Lubomir Tomaszewski, w wywiadzie udzielonym Ewie Bobrowskiej-Jakubowskiej, wyznaje: „XX wiek, to generalny chaos w świecie sztuki […] wraz z pojawieniem się idei „sztuka dla sztuki”, straciła ona swoje podstawowe i najważniejsze cele […] obalone zostało, to, co jest najsilniejszą i najlepszą stroną ludzkiej aktywności – nastroje, uczucia i emocje. […] Dzieła sztuki stały się banalnymi dowcipami […] straciły swój wizualny, plastyczny język – nie mogą istnieć bez komentarzy artystów, czy krytyków”.

Ten swoisty „dewotyzm” głoszony w wypowiedziach Tomaszewskiego, to czysty powrót do tego, co w sztuce klasyczne, czyli najpiękniejsze. Jak głoszą „Emocjonaliści”, dzieła sztuki powinny być tworzone przez ludzi, dla ludzi, muszą wywoływać łzy, uśmiechy i wewnętrzne burze.

Kurator na tle plakatu, foto. P.S.

Tematyka prac należących do formacji artystów, oscyluje pomiędzy pejzażami i wszelkimi innymi formami przyrody, poprzez zurbanizowane otoczenie głównego wątku twórczości grupy, a mianowicie człowieka. Wszystko to, co ludzie konstruują, z czym współżyją, co ich otacza i stanowi o wnętrzu – wyczytać można w dziełach „Emocjonalistów”.

Pod względem artystycznym członkowie grupy, w dużej mierze zajmują się malarstwem, grafiką i fotografią, są wśród nich także rzeźbiarze i tkacze, jest i muzyk. Grupa składa się z wielu, różnorodnych artystów, a liczba członków zmienia się nieustannie. Listę zdobią osobowości tych, którzy mogli zaprezentować swoje prace w Warce, jak również tych, którym nie udało się pojawić m.in. Aleksandra Nowak, Julia Ambrose, czy Ivan Bratko.

Maria Fuks, obrazy olejne, foto. P.S.

Spora część „Emocjonalistów”, to artyści o polskich korzeniach, jednak w szeregach odnaleźć można również Ukraińców i Amerykanów. Artyści rozproszeni są po całym świecie, większość żyje w Stanach Zjednoczonych, ale i we Francji, Niemczech oraz Polsce.

Grupa zdobyła liczną widownie na całym świecie. Pokazy „Emocjonalistów” organizowane są zarówno przez członków, jak i kuratorów zewnętrznych. Dotychczas grupa wystawiała w wielu miejscach w Ameryce i Europie, min. w Clark (Skulski Art Gallery – 1998), Nowym Jorku (np. „Emotionalists and his Friends” II International Chopin and Friends Festival – 2000; „Emotionalism” International Cultures Festival – 2002; „10 years” Kurier + Gallery – 2004; „The Nature of Art” Shtooka Gallery – 2006, „Emotionalism” New Century Artists Gallery – 2007), Connecticut („The Nature of Art-4” Polish American Foundation – 2008), Stamford, Cambridge, Harvard („3 times emotion” Gutman Gallery – 2003),

Wernisaż wystawy, foto. P.S.

a także we Francji, gdzie w 2001 roku prezentowano wystawę „Cheval Emotion” – Maison du Cheval, Haras National de Tarbes; a w 2003 roku pod hasłem „Musique et emotions plastiques” grupa zaprezentowała się w Chateau d’Ars, La Chatre. W 2002 roku w Niemczech obyła się wystawa „Emotionalisten” w Krakauer Turm, Nurnberg, znaczącą była również ekspozycja objazdowa po Polsce, którą prezentowano w 2003 roku w Warszawie, Sandomierzu i Piasecznie.

Niniejsza wystawa przedstawiająca dokonania grupy „Emocjonalistów” zatytułowana została „Bruk, natura, emocje”. Krótka kompilacja rzeczowników, w zamyśle autora zawrzeć miała to, co dla artystycznej formacji najważniejsze, czyli to, co staje się tematem dzieł sztuki oraz to, co jest sztandarem ich twórców.

Sztuka to przeżycie, więc zanurzmy się w uczuciach…

Trzynastu młodych w Warce, „Sztuka.pl – Gazeta Antykwaryczna“, Kraków, wrzesień 2007, nr 9 (138), s. 112.

Sztuka.pl, 2007

Stany Zjednoczone, to jedno z najpopularniejszych miejsc na Ziemi, gdzie ciągną niekończące się pielgrzymki twórczych umysłów. Znaczącą grupą, która od wieków rozwija artystyczną bohemę Ameryki, są Polacy. Obraz tego środowiska, to mozaika szkiełek w kalejdoskopie, nieskończona ilość możliwości i kolorowych układów.

Próbę przybliżenia artystycznego świata, istniejącego tysiące mil od Polski, podjęło Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego w Warce. Od 1 lipca do 3 września, w dwóch salach starego dworku, oglądać można wystawę zatytułowaną „Młoda Polska” w USA.

Niewielka, bo zbudowana na zaledwie 32 pracach ekspozycja, to prospekt przedstawiający portrety współczesnych artystów. Przygotowana wystawa stanowi zbiorowy przegląd młodego pokolenia Polaków tworzących w USA. Prezentuje tych twórców, do których udało nam się dotrzeć i którzy odpowiedzieli na nasze zaproszenie – przyznaje pomysłodawczyni i organizatorka ekspozycji Iwona Stefaniak, dyrektor Muzeum. W Warce zaprezentowano klasyczne płótna, fotografie, ilustracje, rysunki, akwarele, ale i trójwymiarowe instalacje. W wystawie udział wzięło trzynaście osób.

Anita Flejter zajmuje się malarstwem, grafiką i konserwacją dzieł sztuki. Prace ruchome, jak błysk światła, przepełnia aspekt osobisty i znaczny ładunek emocjonalny. Opisuję mój świat dziełami sztuki, ponieważ nie znam odpowiednich słów – twierdzi Flejter.

Zupełnie inny format sztuki pokazuje Natalia Leśniak. Trójwymiar, forma na płaszczyźnie i collage, to trzy główne fascynacje młodej artystki. Dążąc do uzyskania sposobu na porozumienie ze współczesnym światem, wykorzystuje osiągnięcia ludzkości: popkulturę, gry komputerowe i zabawki.

Kasia Polkowska tworzy sztukę lekką i dziewczęcą, jednak przesiąknięta nostalgią i „dorosłością”. W najnowszych pracach Polkowskiej zobaczyć można zainteresowanie architekturą (głównie Meksyku), w surrealistycznym ujęciu.

Edward Wolowski, Amerykanin z polskimi korzeniami, to znany na scenie amerykańskiej i polskiej artysta – obserwator. Tworzy własny rodzaj sztuki sytuacyjno-socjologicznej, opartej na paradoksach społecznych. Zafascynowany polską hipokryzją, obecnie poszerza twórczość o aspekty amerykańskie.

Na wystawie prace zaprezentowali również: Agnieszka Cichy, Inga Folta, Klara Landrat, Natalia Leginowicz, Adam Łapiński, Patrycja Maciesz, Piotr Panszczyk, Stefan Sierhej i Artur Skowron.

Nie ma między nimi wiążącej nici ideowej, czy tematycznej. Wspólny jest kraj pochodzenia. Jedno też mają zajęcie – sztukę. Niektórzy tworzą hobbistycznie, innym udało się powiązać pasje z pracą.

Wystawa „Młoda Polska” w USA, to mieszanka osobowo – twórcza dająca ciekawy, choć niepełny obraz dokonań młodych artystów w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie, stała się możliwością zaznaczenia istnienia mało znanym lub zupełnie nie odkrytym twórcom, przypominając o istnieniu polskiego świata sztuki w dalekiej Ameryce.

Fragmenty mozaiki, [w:] „Młoda Polska” w USA, katalog wystawy w Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego w Warce, 1 lipca – 3 września 2007, bns, [katalog wystawy].

Zaproszenie na wystawę

Kuszący różnymi błyskotkami mityczny raj, wolność, niegasnąca swoboda twórcza, najlepsza droga kariery, istniejący rynek sztuki, rozwój ale i ucieczka. Stany Zjednoczone, to nadal najpopularniejsze na ziemi miejsce dla twórczych umysłów. Znaczącą grupą, która od wieków rozwija bohemę amerykańską są Polacy. Ich obraz, to mozaika szkiełek w kalejdoskopie, czyli nieskończona ilość możliwości i kolorowych nie odkrytych układów.

Najmłodszą, polską scenę artystyczną w USA opisać można w różnoraki sposób. W zależności od emigracyjnego pochodzenia w społeczności tej pojawiają się: klasyczni emigranci, Amerykanie z polskimi korzeniami, osoby, które do dziesiątego roku życia przybyły za Ocean z rodzicami, czy urodzeni już w nowym kraju – Polscy Amerykanie.

Wernisaż wystawy w Warce, foto. A.S.

Ich wykształcenie i pozycja, tak jak wiek, czy osiągnięcia są bardzo różne. Jedno, co łączy te specyficzne osobowości, to brak zgrupowania i jedności. Kolonie wyznacza się obecnie tylko umownie, jako obszar zamieszkania, głównie związany z danym miastem, czy nawet stanem.

Sposobem na zaistnienie w pierwotnym środowisku narodowym, a później może i na szerszej scenie stają się znajomości, polonijne spotkania, czy przynależność do istniejących już stowarzyszeń artystycznych. Wbrew pozorom, stanowi to drogę ciężką i często prowadzącą do martwego punktu. Taka specyfika środowiska uwarunkowana jest charakterem kraju jakim są Stany Zjednoczone.

Muzeum w Warce, foto. A.S.

Artyści często wybierają drogę projektanta graficznego czy ilustratora, aby osiągnąć godziwy poziom egzystencji i nie zerwać ze sztuką. Innym, udaje się wejść w struktury akademickie lub konserwatorskie, pozostali muszą przekształcić działania artystyczne w hobby.

Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego w Warce odważyło się na ryzykowne przedsięwzięcie, którego celem jest pokazanie polskiej, najmłodszej sceny artystycznej. Skupione wokół tej koncepcji działania przysporzyły wiele kłopotów i trudności, lecz w rezultacie doprowadziły do całkiem ciekawej ekspozycji.

Piknik Vivat Pułaski!, foto. P.S.

Trzynaście nazwisk, trzynaście historii, trzynaście charakterów i trzynaście poziomów twórczych. Przy artystach wybuchających talentem i możliwościami, na wystawie pokazują swoje prace „emeryci martwych natur”, technicznie wyszkoleni twórcy, jak również „noworodki”, które dopiero co poszukują własnej sztuki. Pojawiają się dzieła nierówne: wyborne artystycznie, ale i mniej ciekawe. Wystawa prezentuje klasyczne płótna, fotografie, ilustracje, jak również nowoczesne media. Ekspozycja niewielka, przyczynia się jednak znacząco do przypomnienia o istnieniu rodzimej sztuki, także setki mil poza Polską.

Piknik Vivat Pułaski!, foto. P.S.

Stany Zjednoczone stanowią nierozerwalną część historii naszego kraju. Polacy tworzyli i tworzą państwowość, historię i kulturę Stanów Zjednoczonych. Wszyscy, którzy podejmują odważną decyzje o emigracji, nawet kiedy wsiąkną głęboko w nowe środowisko, czy są już rodzimymi mieszkańcami, pozostają Polakami. Znaczącym staje się dla nich, zwłaszcza dla artystów, zainteresowanie płynące z ojczystego kraju.

Warka w Warce, foto. P.S.

Ekspozycja w Warce daje możliwość zaprezentowania się osobom, które niejednokrotnie stawiają pierwsze kroki w swoim artystycznym życiu. Poza tym, umożliwia zapisanie się w świadomości ludzkiej, a tym samym w historii, co dla człowieka żyjącego w tak specyficznym miejscu jak USA, jest nieocenione.