Posts Tagged ‘Warszawa’

W najnowszym numerze czasopisma Muzeum Niepodległości w Warszawie ukazała się recenzja mojej książki Władysław Teodor Benda. Życie i twórczość polsko-amerykańskiego ilustratora i twórcy masek (wyd. Universitas, 2016). Autorka recenzji dr Jolanta Załęczny jest Kierownikiem Działu Historii i Badań Naukowych Muzeum Niepodległości w Warszawie. Tekst zatytułowany został Amerykański sukces z polskim rodowodem („Niepodległość i Pamięć”, nr 3 (59), 2017).

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst's International (1923), zb. prywatne.

W. T. Benda, okładka magazynu Hearst’s International (1923), zb. prywatne.

Autorka opisuje recenzowaną książkę jako obraz, z którego „Wyłania się […] portret artysty niezwykłego, autora prac ciekawych i wartościowych. Cytowany przez autorkę Wojciech Morawski nakreślił portret wszechstronnego artysty „o niesłuchanej rozpiętości talentu” (s. 63) i niezwykle ciekawego człowieka, o którego „wielkich zaletach umysłu i serca nie zapomną Ci, co go bliżej znali, cenili i kochali” (s. 63). W zakończeniu autorka zwraca uwagę, że „działania twórcze W.T. Bendy, ale też jego biografia, tworzą niezwykły obraz wydarzeń historycznych, których świadkiem i współtwórcą był artysta. (…) Jego działalność i uznanie, jakim się cieszył, stanowią również dowód na to, że Polacy tworzyli mocarstwo amerykańskie i byli znaczącymi obywatelami tego kraju” (s. 339). Przy tym trzeba pamiętać, że Benda nie zapomniał o swoich polskich korzeniach, a one budowały jego siłę jako artysty i ukazywały siłę Polski”.

Dalej podkreśla rolę, jaką publikacja może odgrywać w rękach pracowników placówek mających w swoich zbiorach dzieła artysty (w tym Muzeum Niepodległości): „Nie bez przyczyny podkreślam tu elementy polskie w twórczości artysty. Są one interesujące z punktu widzenia badań nad losami Polaków poza granicami kraju, a ponadto ten aspekt jest niezwykle ważny przy opracowywaniu plakatów Bendy znajdujących się w zbiorach Muzeum Niepodległości. Książka Anny Rudek-Śmiechowskiej jawi się więc jako lektura obowiązkowa dla pracującego tu muzealnika”.

3

Maska W. T. Bendy. foto ARS

Wspominana recenzja jest recenzją pozytywną, choć powinnam powiedzieć entuzjastyczną – za co niezmiernie dziękuję i przytaczam nieskromnie fragment pochwał: „Walory publikacji podkreślili jej recenzenci, pisząc, że to książka pionierska, ważny głos uzupełniający wiedzę na temat sztuki tworzonej przez Polaków w Stanach Zjednoczonych (prof. Andrzej K. Olszewski) i punkt wyjścia do analizy oddziaływania twórców polskiego pochodzenia na sztukę amerykańską (prof. Jan Wiktor Sienkiewicz). Są jeszcze dwa istotne walory tej publikacji: wspomniany już bogaty wybór ilustracji (czarno-białych w tekście i kolorowych na trzech wkładkach) oraz ciekawa narracja, która sprawia, że książkę – pomimo całego aparatu naukowego – czyta się niemal jak beletryzowaną biografię. Może więc recenzowana publikacja stanowić wzór dla innych autorów biografii oraz cenne źródło wiedzy dla historyków sztuki i badaczy polskich śladów w Ameryce”.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Okładka książki, wyd. Universitas 2016.

Dziękuję dr Jolancie Załęczny za lekturę mojej książki i podjęty trud napisania recenzji. Bardzo się cieszę mogąc zobaczyć, że W.T. Benda zyskuje popularność w Polsce. Niebawem wystąpię z kontynuacją serii wykładów o artyście. Będę m.in. w Krakowie i może właśnie w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Tymczasem zachęcam do lektury recenzji i samej książki.

Cała recenzja dostępna jest w wersji on-line, w najnowszym numerze czasopisma „Niepodległość i Pamięć”, nr 3 (59), 2017, s. 412-415.

Książka zaś na stronach Wydawnictwa Universitas.

 

 

Reklamy

Oko na Warszawę, „Vector Polonii”, nr 46 (57), 17/11/2013.

Dywany liści rozścielone na chodnikach, szumią. Alejki, chodniki, przejścia podziemne i „zebry” prowadzą wprost w rozpostarte ramiona Kultury. Warszawa kusi jesienną ofertą, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Wystarczy opuścić dom,… 

…a wtedy wpada się „w budowę”. Stolica Polski kipi od zmian w przestrzeni, które nie pozostają niezauważone. Działania, raz bardziej raz mniej udane, rejestruje i analizuje Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Placówka już po raz piąty organizuje festiwal „Warszawa w budowie”. Tegoroczna edycja, powstała we współpracy z Muzeum Historycznym m.st. Warszawy i nosi tytuł „Zawód: Architekt”. „Bohaterami […] są architekci, a tematem ich role społeczne oraz wpływ na wygląd i funkcjonalność współczesnego miasta” – tłumaczą organizatorzy. Wydarzenie trwa od 13 października do 8 grudnia, a przygotowane zostało przez kuratorów: Tomasza Fudala i Stefanie Peter. W ramach festiwalu odbywają się: sesje naukowe, pokazy filmowe, warsztaty, wycieczki, gry miejskie i wiele innych inicjatyw. Organizatorzy wprowadzają widza do świata architektów nie tylko poprzez dyskusję, czy przygotowane ekspozycje. Wpuszczają prosto do wnętrza warsztatów, dzięki inicjatywie „Otwarte pracownie”, udostępniając miejsca pracy warszawskich architektów. Festiwal kontynuuje również „pracę u podstaw” – w ramach zajęć „Archidzieciaki” przewidziano wiele działań skierowane do najmłodszych. Celem samego przeglądu jest wspólne tworzenie „instrukcji obsługi stolicy” tak, aby mieszkańcy zdali sobie sprawę, że ich otoczenie zależy także od nich. Festiwal ma zmuszać do aktywnego działania i zabierania głosu również w sprawach przestrzeni miejskiej. Piąta edycja skoncentrowana na twórcach – architektach odbywa się w specyficznym miejscu – Warszawie. Nowoczesna stolica kraju, a zarazem najbardziej doświadczona przez historię przestrzeń, rodzi szczególne warunki do rozwoju architektury. Dodaje do tego wiele problemów i specyficzny sposób odbioru istniejącej już rzeczywistości. „Warszawa ma za sobą dramatyczną przeszłość, pełną architektonicznych zerwań i zapaści. W jej budowaniu często zawodziła logika, a nowe rozwiązania okazywały się nietrafione lub niefunkcjonalne. Porwana, miejscami nielogiczna tkanka miejska rodzi liczne wyzwania – musimy się nauczyć, jak się w niej odnaleźć i poczuć dobrze” – piszą organizatorzy Festiwalu.

W galerii przy ul. Mazowieckiej 11a, klasyczną wystawę prezentuje Związek Polskich Artystów Plastyków. Zorganizowana ekspozycja nosi tytuł „Ambasadorowie sztuki”. W ramach projektu zaprezentowano dzieła aż 84 artystów z 10 krajów, w tym: Mariana Kasperczyka, Leszka Żegalskiego, Witolda Pazera, Jana Tutaja. Hasłem przewodnim przyświecającym wystawie jest rola artysty, będący przedstawicielem, tytułowym „ambasadorem” sztuki. Jego działania powinny świadczyć i potwierdzać wielkość prezentowanej przez jego dzieła Muzy. „Wierzę w triumf wyobraźni. A wystawa, którą mam zaszczyt zaprezentować, jest tego dobitnym przykładem” –  podkreśla Prezes ZPAPu Jacek Kucaba. Obrazy i rzeźby prezentowane w galerii przy ul. Mazowieckiej oglądać można do 25 listopada.

Idąc dalej przez „kulturalną” Warszawę, otwierają się drzwi Królikarni. Tamtejsze muzeum, staje się niczym wnętrze futurystycznego statku, a wszystko za sprawą zdania zapisanego przez Stanisława Lema. „Nie minął czas okrutnych cudów” kończące powieść „Solaris” stało się inspiracją do artystycznych interpretacji Zuzanny Janin. Artystka uważa wspominaną książkę za bliźniaczą siostrę” i tworzy na jej podstawie, a także innych dzieł literackich, swoje nowe prace, które oglądać można do 27 listopada.

Jesienna Warszawa wypełniona jest po brzegi wydarzeniami kulturalnymi. Wystawy, spektakle, koncerty, spotkania, promocje… W listopadzie warto wyjść z domu, nie tylko do pracy, szkoły, czy na basen.

Sposób odczuwania, [w:] Zmysły – zbiorowa wystawa przedstawicieli grypy „Emocjonaliści“, Centrum Łowicka, Dom Kultury dzielnicy Mokotów, Warszawa 2008, [kat. wyst.].

Katalog wystawy „Zmysły”, zb. prywatne.

Na ścianach warszawskiego domu kultury spotyka się dziewięć ludzkich istnień, mieszkających pod dziewięcioma różnymi adresami. Wystawa „Zmysły”, zainicjowana przez malarza Zbigniewa Nowosadzkiego, to kolejny w Polsce pokaz działań „Emocjonalistów”.

Grupa zrodzona została w Stanach Zjednoczonych, w 1998 roku, z pomysłu rzeźbiarz Lubomira Tomaszewskiego. Podstawą egzystencji artystycznego tygla, stała się idea jaka przyświecała założycielom, a po dzień dzisiejszy stanowi wyznacznik przynależności do zgrupowania. Opiera się ona na twierdzeniach, iż sztuka współczesna straciła swoje fundamenty. Stała się niesamoistnym tworem, który nie potrafi rozbudzić dialogu z widzem. Jak podkreśla Lubomir Tomaszewski – brak natury sztuk, pewnych pierwotnych wartości, przepływu emocji i nastrojów powoduje, iż dzieła sztuki to krótkotrwałe żarty. Sztuka zatraciła człowieka, a bez niego jej egzystencja nie ma najmniejszego sensu.

Ekspozycja „Zmysły” nie obija się o nowe horyzonty. Pokazuje twórczość dziewięciu przedstawicieli „Emocjonalistów”. Jak wyjaśnia kurator wystawy – Zbigniew Nowosadzki – prezentacja własnej twórczości jest potrzebą artysty. To krwioobieg nieustannie pompujący życiodajną krew. Tylko wtedy można zobaczyć siebie w kontekście innych, poczuć związek emocjonalny i skoczyć wyżej dzięki trampolinie rozwoju.

Katalog wystawy „Zmysły”, zb. prywatne.

Na wystawie dzieła prezentują: zanurzona w zmysłowo-bajkowym zapachu pierwotności Julia Ambrose. Z naturalną spontanicznością uchylająca codzienne okno nieskrywanej erotyki Maria Fuks.Delikatnie przemawiająca w kameralnych rzeźbach Renata Komorniczak. Zauroczony kruchością kobiety w samotności obserwującej świat pragnień, marzeń i dramatów Zbigniew Nowosadzki. Chowający za piksele fotografii ekshibicjonizm emocji Mieczysław Rudek. Młody eksperymentator o mocnej wrażliwości na różnorodne media Artur Skowron i jego ojciec Janusz, dotykający dźwięków symbolicznej spontaniczności i szkicowego erotyzmu. Napełniający geometryczne płótna zmysłowością barw Maksymilian Starzec oraz Lubek Tomaszewski wrażliwy i uczciwy eksperymentator, nieustannie szukający rozwiązań dla sztuki.

Zmysły niczym radary odczuwają wiązki światła, struktury, smaki… Niech kształtują estetyczne przeżycia, ukojone w naturze sztuk.