Posts Tagged ‘wystawy’

 

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

Wszystkie prace opierają się na wspólnym mianowniku – „refleksjach”. Tytuł zainspirowany został myślami o podsumowaniach, o czasie na przemyślenia. Dlatego też wybrane na wystawę dzieła to przekrój twórczości Piotra Betleja. Zarówno prace stare, jak i nowe. Z twarzami obcych i autoportrety. Bardzo kolorowe i monochromatyczne. Pełne ekspresji i bardziej statyczne. Zbliżenia i nieco oddalone wizje całości. Wśród płócien olejnych i rysunki.

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

„Moje obrazy są po prostu kontemplacją codziennego życia. Dopiero gdy gotowa jest już koncepcja podejmuję decyzję, której użyć techniki, aby dodać więcej dramatu i piękna do moich obrazów czy rysunków” – mówi artysta. Wizje świata codziennego, zapisywane w różnych formach, zaprezentowane zostały na wystawie w Galerie Roi Dore w pełnej krasie. „Chcieliśmy, aby widz mógł zapoznać się z artystą, nie tylko przez jego prace, ale też przez niejako niego samego w obrazach czy rysunkach. Piotr Betlej to artysta autoportretu, który nabiera formy nie tylko w twarzy, ale i tematyce prac” – mówi Alicja Polap, przedstawicielka Galerii Roi Dore.

Piotr Betlej, rysunek, www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej, rysunek, http://www.piotrbetlej.com

Piotr Betlej urodził się w Polsce w 1972 r. Tam też ukończył edukację plastyczną i rozpoczynał swoje działania jako artysta. Około 2005 r. przeniósł się do Paryża, gdzie pozostał na stałe. W stolicy Francji mieszka i pracuje. Od 2007 r. należy do grupy artystycznej „Emocjonaliści”, którą z USA przewodzi Prof. Lubomir Tomaszewski. Artysta brał udział w wielu wystawach zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Były to pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, a także w Polsce, np. w Muzeum im. K. Pułaskiego w Warce.

 

 

„Refleksje”, wystawa prac Piotra Betleja

Wystawa 11 kwietnia – 17 maja 2014 r.
Galerie Roi Dore
6, Rue Sainte Anastase
75003 Paris – France
+33 1 42 78 54 42
galerie@roidore.com

Reklamy

Paryska Galeria Roi Doré prezentuje drugą odsłonę wystawy noszącej tytuł „Wygnani z raju”. Pierwsza miała miejsce w 2011 r. i prezentowała twórczość różnych artystów. Podobnie jest i tym razem. Wybitne nazwiska twórców o polskim rodowodzie roztaczają wizję wygnania, której interpretacje znaleźć można w dziełach, życiorysach, a czasem jedynie w przemykającej umysł myśli.

Invitation - CHASSÉS DU PARADIS

CHASSÉS DU PARADIS, zaproszenie z 2011 r.

W tym roku autorami prezentowanych prac są: Michał Batory, Józef Bury, Stasys Eidrigevicius, Joanna Flatau, Yarek Godfrey, Halinka Jakubowska, Paweł Jocz, Marian Kasperczyk, Aliska Lahusen, Arika Madeyska, Artur Majka, Ludwika Ogorzelec, Piotr Strelnik, Joanna Wierusz-Kowalska, Hanna Zawa-Cywińska, Witold Zandfos i inni…

To plejada jednych z najlepszych, współczesnych artystów polskich. Najróżniejsze inspiracje, formy artystycznej wypowiedzi, źródła, życiorysy. Wszystko spaja idea wystawy, jaką jest próba znalezienia rajskiego elementu i udokumentowanie momentu jego straty. W założeniu twórców wystawy jest to kraj ojczysty, który zamieniony został na inne miejsce w świecie. Odczytywany w kontekście emigracji – czy to przymusowej, czy dobrowolnej – miał stać się symbolem „raju utraconego”. Niemniej patrząc na osoby artystów dla wielu z nich „wygnanie” stało się impulsem do lepszego życia i rozwinięcia swoich artystycznych umiejętności. Tak więc negatywny wydźwięk wyrazu „wygnanie” w połączeniu z „rajem” poszerza możliwości interpretacyjne dzieł wybitnych polskich artystów prezentowanych w przestrzeniach Galerii Roi Dore. Może to nieśmiałe myśli o odchodzącym czasie młodości lub ważnych osobach, a może zmiany form twórczych czy filozofii przyświecających artystycznym wizjom… „Wygnani z raju” stają się samodzielnym aktem, którego zrozumienie zapisane zostanie w subiektywnym odczuciu widza.

logo Roi DoréNa zakończenie dodać należy, że wystawa to niejako prezent dla Galerii, która świętuje czwarte urodziny. Powstała ona z inicjatywy marszanda i kolekcjonera sztuki Józefa Rudka w paryskiej dzielnicy Le Marais, w marcu 2010 r. Od samego początku promuje twórczość polskich artystów, którzy zapisali w swoim życiorysie epizod emigracyjny lub na stałe zdecydowali się związać z krajem innym niż ojczysty. Dotychczas w galerii zorganizowanych zostało ponad 30 wystaw znanych i mniej znanych twórców, a także wiele spotkań i kulturalnych inicjatyw. Galeria na stałe wpisała się w obraz dzielnicy i paryskiego galeryjnego rynku. Więcej o galerii na stronie http://www.roidore.com

Wystawa „Wygnani z raju”
18 marca do 5 kwietnia 2014 r.
Wernisaż: sobota 15 marca, godz. 18:00

Galeria Roi Doré
6, Rue Sainte Anastase
75003 Paris – France
+33 1 42 78 54 42
galerie@roidore.com
http://www.roidore.com

Powyższy tekst to informacja prasowa dot. wystawy w Galerie Roi Dore.

„Szkice z kultury – spotkanie w Wojciechem Plewińskim” odbędzie się w krakowskim MOCAKU 20 marca 2014 r., g. 18.

9e6b146755_large

pl.mocak.pl

O inicjatywie, tak piszą organizatorzy: „20 marca o godzinie 18 zapraszamy na spotkanie z Wojciechem Plewińskim, krakowskim fotografem, wieloletnim współpracownikiem tygodnika „Przekrój”. Wydarzenie towarzyszy wystawie „Władysław Hasior. Europejski Rauschenberg?”, której odrębną część stanowi seria 19 fotografii wykonanych przez Wojciecha Plewińskiego w 1962 roku w zakopiańskiej pracowni Władysława Hasiora. Ta prezentacja jest punktem wyjścia tematu spotkania, jakim jest współpraca fotografa z artystami. Zaprezentowane zostaną zdjęcia, portrety i dokumentacja działań artystów sztuk wizualnych, twórców teatru i literatury. Spotkanie poprowadzi Katarzyna Wincenciak.

plewinski priv

Wojciech Plewiński, Niedziela w Dobczycach, fotografia, Galeria Roi Dore.

Wojciech Plewiński (ur. 1928) – krakowski fotografik, związany z tygodnikiem „Przekrój”, autor zdjęć portretowych i reportażowych. Z wykształcenia architekt – w 1955 roku uzyskał dyplom na Politechnice Krakowskiej i równocześnie w tym samym roku został przyjęty do Związku Polskich Artystów Fotografików. Od 1957 roku współpracował z redagowanym przez Mariana Eilego tygodnikiem „Przekrój”, gdzie jako jedyny fotograf zatrudniony był na etacie przez kilkadziesiąt lat. Związany był także z „Tygodnikiem Powszechnym” i Wydawnictwem Muzycznym. Ogromna część jego twórczości to zdjęcia teatralne. Wykonał fotografie do ponad 700 spektakli. Fotografował ludzi krakowskiej kultury i bohemy artystycznej, Piwnicę pod Baranami, happeningi Tadeusza Kantora, portretował muzyków, pisarzy, poetów i malarzy”.

Informacja podawana za stroną www MOCAKU – zobacz tutaj.

MOCAK. Muzeum Sztuki Współczesnej
ul. Lipowa 4
30-702 Kraków
Godziny otwarcia:
wtorek–niedziela 11–19
Tel. +48 12 263 40 00

Oko na Warszawę, „Vector Polonii”, nr 46 (57), 17/11/2013.

Dywany liści rozścielone na chodnikach, szumią. Alejki, chodniki, przejścia podziemne i „zebry” prowadzą wprost w rozpostarte ramiona Kultury. Warszawa kusi jesienną ofertą, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Wystarczy opuścić dom,… 

…a wtedy wpada się „w budowę”. Stolica Polski kipi od zmian w przestrzeni, które nie pozostają niezauważone. Działania, raz bardziej raz mniej udane, rejestruje i analizuje Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Placówka już po raz piąty organizuje festiwal „Warszawa w budowie”. Tegoroczna edycja, powstała we współpracy z Muzeum Historycznym m.st. Warszawy i nosi tytuł „Zawód: Architekt”. „Bohaterami […] są architekci, a tematem ich role społeczne oraz wpływ na wygląd i funkcjonalność współczesnego miasta” – tłumaczą organizatorzy. Wydarzenie trwa od 13 października do 8 grudnia, a przygotowane zostało przez kuratorów: Tomasza Fudala i Stefanie Peter. W ramach festiwalu odbywają się: sesje naukowe, pokazy filmowe, warsztaty, wycieczki, gry miejskie i wiele innych inicjatyw. Organizatorzy wprowadzają widza do świata architektów nie tylko poprzez dyskusję, czy przygotowane ekspozycje. Wpuszczają prosto do wnętrza warsztatów, dzięki inicjatywie „Otwarte pracownie”, udostępniając miejsca pracy warszawskich architektów. Festiwal kontynuuje również „pracę u podstaw” – w ramach zajęć „Archidzieciaki” przewidziano wiele działań skierowane do najmłodszych. Celem samego przeglądu jest wspólne tworzenie „instrukcji obsługi stolicy” tak, aby mieszkańcy zdali sobie sprawę, że ich otoczenie zależy także od nich. Festiwal ma zmuszać do aktywnego działania i zabierania głosu również w sprawach przestrzeni miejskiej. Piąta edycja skoncentrowana na twórcach – architektach odbywa się w specyficznym miejscu – Warszawie. Nowoczesna stolica kraju, a zarazem najbardziej doświadczona przez historię przestrzeń, rodzi szczególne warunki do rozwoju architektury. Dodaje do tego wiele problemów i specyficzny sposób odbioru istniejącej już rzeczywistości. „Warszawa ma za sobą dramatyczną przeszłość, pełną architektonicznych zerwań i zapaści. W jej budowaniu często zawodziła logika, a nowe rozwiązania okazywały się nietrafione lub niefunkcjonalne. Porwana, miejscami nielogiczna tkanka miejska rodzi liczne wyzwania – musimy się nauczyć, jak się w niej odnaleźć i poczuć dobrze” – piszą organizatorzy Festiwalu.

W galerii przy ul. Mazowieckiej 11a, klasyczną wystawę prezentuje Związek Polskich Artystów Plastyków. Zorganizowana ekspozycja nosi tytuł „Ambasadorowie sztuki”. W ramach projektu zaprezentowano dzieła aż 84 artystów z 10 krajów, w tym: Mariana Kasperczyka, Leszka Żegalskiego, Witolda Pazera, Jana Tutaja. Hasłem przewodnim przyświecającym wystawie jest rola artysty, będący przedstawicielem, tytułowym „ambasadorem” sztuki. Jego działania powinny świadczyć i potwierdzać wielkość prezentowanej przez jego dzieła Muzy. „Wierzę w triumf wyobraźni. A wystawa, którą mam zaszczyt zaprezentować, jest tego dobitnym przykładem” –  podkreśla Prezes ZPAPu Jacek Kucaba. Obrazy i rzeźby prezentowane w galerii przy ul. Mazowieckiej oglądać można do 25 listopada.

Idąc dalej przez „kulturalną” Warszawę, otwierają się drzwi Królikarni. Tamtejsze muzeum, staje się niczym wnętrze futurystycznego statku, a wszystko za sprawą zdania zapisanego przez Stanisława Lema. „Nie minął czas okrutnych cudów” kończące powieść „Solaris” stało się inspiracją do artystycznych interpretacji Zuzanny Janin. Artystka uważa wspominaną książkę za bliźniaczą siostrę” i tworzy na jej podstawie, a także innych dzieł literackich, swoje nowe prace, które oglądać można do 27 listopada.

Jesienna Warszawa wypełniona jest po brzegi wydarzeniami kulturalnymi. Wystawy, spektakle, koncerty, spotkania, promocje… W listopadzie warto wyjść z domu, nie tylko do pracy, szkoły, czy na basen.

Migawka PL, czyli szkic o fotografii polskiej, Mois de la Photo, Galerie Roi Dore, Paris 2012, [katalog wystawy].

Bułhak, Strzemiński, Witkacy, Dłubak, Horowitz, Ciołek, Hartwig, Bąkowski, Kwiek, Rydet, Lachowicz, Kulik, Sikora, Libera, Kozyra… Lista nazwisk sygnujących niezwykłe dzieła to zaledwie fragment plejady polskich artystów zajmujących się różnorodną formą fotografii. Działający w różnych epokach, za pomocą różnorodnych technologii, hołdujący wielorakim ideom i filozofiom artystycznym stanowią dzisiaj o sile polskiej sztuki.

IMG_0900

Foto ARS.

W Polsce fotografia rozwijała się od XIX wieku. Jej początki sięgały mniej więcej 1839 roku, kiedy to talbotypie wykonywał inżynier Maksymilian Strasz z Kielc, autor pierwszego podręcznika o fotografowaniu. Wśród równych mu fotografów wymienić należy dodatkowo: Andrzeja Radwańskiego, Józefa Gloisnera, Moritza Scholtza, czy Marcina Zalewskiego zwanego „ojcem polskiej fotografii” oraz jednego z najwszechstronniejszych – Karola Beyera. Oprócz fotografii artystycznej i zakładowej niezwykle prężnie rozwijała się jej prasowa forma, na polu której królował Konrad Brandel, konstruktor „fotorewolweru”.

Wielkim zwrotem w historii fotografii polskiej był okres międzywojenny związany z działaniami tzw. „awangardy”, a zwłaszcza postacią wybitnego artysty Władysława Strzemińskiego. Wyśmienite eksperymenty na tym polu przeprowadzał z niemałym sukcesem i Stanisław Ignacy Witkiewicz. Tworzył on niezwykłe portrety korzystając m. in. z luster. W tym czasie Polacy przodowali również w sztuce fotomontażu.

Po II wojnie światowej, pomimo niesprzyjających warunków politycznych, następowało powolne odrodzenie. W 1948 roku odbyła się wystawa „Nowoczesna Fotografika Polska”, w której udział wzięli: Jan Bułhak, Edward Hartwig, Leonard Sempoliński i inni. Na nowej scenie pojawiła się postać malarza Zbigniewa Dłubaka, oraz Zdzisława Beksińskiego.

IMG_0909

Foto. ARS

Lata 70. i 80. przyniosły artystyczny wybuch w dziedzinie fotografii. Działalność rozpoczęły Warsztaty Formy Filmowej w Łodzi, wrocławskie Seminarium Foto-Medium-Art i warszawskie Seminarium. We Wrocławiu triumfy święciła grupa „Permafo”, a w jej szeregach Zbigniew Dłubak oraz Natalia LL (Natalia Lachowicz). Poza nimi działali: Janusz Bąkowski, Zdzisław Jurkiewicz, Andrzej Dłużniewski, czy Leszek Brogowski i Zofia Rydet. Niestety 13 grudnia 1981 roku w kraju wprowadzono stan wojenny, a życie artystyczne zeszło do podziemi. Wśród „klasycyzujących” fotografów działali: Paweł Kwiek, Erazm Ciołek, czy Anna Beata Bohdziewicz, w neoawangardzie natomiast: grupa Łódź Kaliska, Grzegorz Zygier oraz Jerzy Truszkowski, Zbigniew Libera, a także znamienna postać Zofii Kulik. Wielu artystów działało poza granicami kraju m. in.: w Stanach Zjednoczonych, Francji, Australii. Wśród emigracyjnych twórców pojawiały się nazwiska Ryszarda Horowitza, Krzysztofa  Pruszkowskiego, Jagody Przybylak.

W miarę wprowadzenia techniki wideo i polska fotografia uległa jej urokowi. W tej technice wybitne dzieła tworzyła Katarzyna Kozyra dokumentując ludzi np. w łaźni. Wśród czynnych fotografów eksperymentatorów pojawiały się nazwiska: Wojciecha Zawadzkiego, Ewy Andrzejewskiej, czy Bogdana Konopki. W dziedzinie związanej z bardziej użytkowym aspektem sztuki fotograficznej występowali m. in. Tomasz Sikora i Leszek Szurkowski. Także obecnie młodzi polscy artyści doceniają siłę języka fotografii i tu wśród nowej generacji zauważone zostają nazwiska np. Anety Grzeszykowskiej autorki projektu „Untitled Film Stills” z 2006 roku, ponadto Maurycego Gomulickiego, Zbigniewa Rogalskiego czy popularnego malarza Wilhelma Sasnala. Wśród najmłodszych pojawia się natomiast np. postać Irenki Kalickiej.

logo galeriiDokonania artystyczne Polaków w dziedzinie fotografii znajdują własne miejsce. W związku z możliwością jaką daje tegoroczny Miesiąc Fotografii 2012 (Mois de la Photo 2012) paryska Galerie Roi Doré postanowiła zaprezentować kilka polskich nazwisk. W kontekście „Zaczarowanej rzeczywistości” bezboleśnie przenoszącej do innego kontekstu, epoki, kadru zaprezentowane zostaną prace takich artystów jak: Michał Batory, Józef Bury, Roman Cieślewicz, Filip Flatau, Joanna Flatau, Andrzej Haladuda, Bogdan Konopka, Artur Majka, Mieczysław „Mietko” Rudek, Gabriela Morawetz, Stasys Eidrigevicius, Leszek Szurkowski, Krzysztof Zarębski.

Link do Galerii Roi Dore tutaj.

Sposób odczuwania, [w:] Zmysły – zbiorowa wystawa przedstawicieli grypy „Emocjonaliści“, Centrum Łowicka, Dom Kultury dzielnicy Mokotów, Warszawa 2008, [kat. wyst.].

Katalog wystawy „Zmysły”, zb. prywatne.

Na ścianach warszawskiego domu kultury spotyka się dziewięć ludzkich istnień, mieszkających pod dziewięcioma różnymi adresami. Wystawa „Zmysły”, zainicjowana przez malarza Zbigniewa Nowosadzkiego, to kolejny w Polsce pokaz działań „Emocjonalistów”.

Grupa zrodzona została w Stanach Zjednoczonych, w 1998 roku, z pomysłu rzeźbiarz Lubomira Tomaszewskiego. Podstawą egzystencji artystycznego tygla, stała się idea jaka przyświecała założycielom, a po dzień dzisiejszy stanowi wyznacznik przynależności do zgrupowania. Opiera się ona na twierdzeniach, iż sztuka współczesna straciła swoje fundamenty. Stała się niesamoistnym tworem, który nie potrafi rozbudzić dialogu z widzem. Jak podkreśla Lubomir Tomaszewski – brak natury sztuk, pewnych pierwotnych wartości, przepływu emocji i nastrojów powoduje, iż dzieła sztuki to krótkotrwałe żarty. Sztuka zatraciła człowieka, a bez niego jej egzystencja nie ma najmniejszego sensu.

Ekspozycja „Zmysły” nie obija się o nowe horyzonty. Pokazuje twórczość dziewięciu przedstawicieli „Emocjonalistów”. Jak wyjaśnia kurator wystawy – Zbigniew Nowosadzki – prezentacja własnej twórczości jest potrzebą artysty. To krwioobieg nieustannie pompujący życiodajną krew. Tylko wtedy można zobaczyć siebie w kontekście innych, poczuć związek emocjonalny i skoczyć wyżej dzięki trampolinie rozwoju.

Katalog wystawy „Zmysły”, zb. prywatne.

Na wystawie dzieła prezentują: zanurzona w zmysłowo-bajkowym zapachu pierwotności Julia Ambrose. Z naturalną spontanicznością uchylająca codzienne okno nieskrywanej erotyki Maria Fuks.Delikatnie przemawiająca w kameralnych rzeźbach Renata Komorniczak. Zauroczony kruchością kobiety w samotności obserwującej świat pragnień, marzeń i dramatów Zbigniew Nowosadzki. Chowający za piksele fotografii ekshibicjonizm emocji Mieczysław Rudek. Młody eksperymentator o mocnej wrażliwości na różnorodne media Artur Skowron i jego ojciec Janusz, dotykający dźwięków symbolicznej spontaniczności i szkicowego erotyzmu. Napełniający geometryczne płótna zmysłowością barw Maksymilian Starzec oraz Lubek Tomaszewski wrażliwy i uczciwy eksperymentator, nieustannie szukający rozwiązań dla sztuki.

Zmysły niczym radary odczuwają wiązki światła, struktury, smaki… Niech kształtują estetyczne przeżycia, ukojone w naturze sztuk.

Malarka rozradowanej chwili, o twórczości Judyty Sobel, „Art&Business”, 10/2008 (216), październik 2008, 70-72.

Władysław Strzemiński przechowywał w swojej pracowni jej obraz – „Akt w czerwonym kapeluszu”. Gdy wyjeżdżała z Polski do Izraela, Profesor oddał dzieło mówiąc: „Powinnaś je pokazywać na każdej zagranicznej wystawie”.

Judyta Sobel przyszła na świat w polskim Lwowie, 25 września 1924 roku. Już, jako dziecko wykazywała umiejętności rysunkowe. Niestety nie dane jej było rozwijać wczesnych talentów. Podczas II wojny światowej, z powodu żydowskiego pochodzenia, los nie oszczędził jej ciężkich doświadczeń.

Po wojnie, w latach 1947-1950, studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi. Była ulubioną uczennicą Władysława Strzemińskiego. W rozmowie z kolekcjonerem i znawcą sztuki – Andrzejem Kendą – Judyta Sobel wspomina: „było nas na roku, w pracowni siedmiu studentów, w tym dwóch moich najbliższych przyjaciół: Antoni Starczewski i Stanisław Fijałkowski. Strzemiński kochał się w mojej koleżance – Hance Orzechowskiej. Hanka była bardzo atrakcyjną mężatką, która na codzień przychodziła do pracowni szalenie elegancko ubrana; natomiast na plenerach chodziła jedynie w trenczu przewiązanym sznurkiem, bez ubrania i żadnej bielizny pod spodem. Byłam kurierem – przekazywałam obojgu listy, które do siebie pisali”.

Na przełomie 1948/49, jako studentka zaledwie II roku, uczestniczyła w „I Wystawie Sztuki Nowoczesnej”, zorganizowanej w Pałacu Sztuki w Krakowie. Znalazła się wśród najlepszych, a więc: Henryka Stażewskiego, Andrzej Wróblewskiego, Alfreda Lenicy i wielu innych znakomitych artystów. Rok 1948 przyniósł artystce udział w dalszych ekspozycjach, m.in. w wystawie organizowanej przez łódzkie Żydowskie Stowarzyszenie Artystów.

W 1949 roku polskie „Zwierciadło” napisało o artystce, że „jest młodą, utalentowaną malarką”. Słowa te podkreślił fakt, iż pod koniec studiów została mianowana, na macierzystej uczelni, asystentką Stefana Wegnera. Niestety stanowisko piastowała niezwykle krótko. Wiosną 1950 roku, po zwolnieniu z pracy Władysława Strzemińskiego, Profesor Stefan Wegner na własną prośbę został odwołany.

W 1951 roku w recenzji jednej z wystaw pisano o Sobel – „znalazła ważne miejsce w polskim malarstwie”, a ona pakowała rzeczy i wyjeżdżała do Izraela. W nowym miejscu, choć z początku nie było jej łatwo, święciła niemniejsze triumfy. Brała udział w licznych wystawach, np. w Artist House w Jerozolimie (1951); Chamarinsky Gallery w Tel-Avivie (1954); Muzeum w Tel-Avivie (1954); Muzeum Sztuki Współczesnej w Haifie (1955); czy ponownie w Muzeum w Tel-Avivie (1956). W 1956 roku otrzymała I Nagrodę Ambasady Izraela w Paryżu, dzięki czemu mogła wyjechać do Europy. W tym czasie uzyskała stypendium Edward A. Norman Foundation, przyznawane przez American Fund for Israel Institutions i wyruszyła (przez Paryż) do Stanów Zjednoczonych. Osiadła na stałe w Nowym Jorku i od razu włączyła się w życie artystyczne miasta. Brała udział w licznych ekspozycjach tak muzealnych, jak i galeryjnych m.in. Muzeum Żydowskie, Nowy Jork (1956); City College, Nowy Jork (1958); Pensylwańska Akademia Sztuk Pięknych (1961); ACA Gallery, Nowy Jork (1962); Jason Gallery, Nowy Jork (1964); Woodstock Artists Assoc., Woodstock (od 1980); Fletcher Gallery, Woodstock (1992).

W 1998 roku prace artystki pokazane zostały w Polsce, podczas „I Wystawy Sztuki Nowoczesnej, 50 lat później” w Galerii Starmach w Krakowie. Kilka lat później, ponownie uwzględniono jej osobę, podczas dwóch odsłon wystawy „Nowocześni a Socrealizm”, odbywającej się, w 2000 roku, w warszawskiej Galerii Zachęta i krakowskiej Galerii Starmach. Prace Judyty Sobel spotkać można w wielu kolekcjach muzealnych i prywatnych, m.in.: Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Sztuki Współczesnej w Haifie, w Stowarzyszeniu Artystów Izraelskich (Tel-Aviv), Galerii Sztuki Sheldon Swope (Sheldon Swope Art Gallery) w Terre Haute oraz w Muzeum Sztuki w Ein Harod (Izrael).

Artystka zajmuje się głównie malarstwem olejnym, dodatkowo akwarelą, rysunkiem i grafiką. Formalnie w jej twórczości wyróżnić można dwa, najważniejsze okresy. Pierwszy z nich, to studia, podczas których znajdowała się pod wielkim i niegasnącym wpływem Władysława Strzemińskiego. Drugi, którego apogeum przypada na lata 50. i 60., to wyzwolenie w stronę indywidualnej twórczości, lecz opartej na światowych kierunkach sztuki XX wieku. W 1948 roku w recenzji jednej z wystaw Ephraim Kaganowski pisał o Sobel: „Niektóre z jej prac pokazują wpływ awangardowej szkoły Władysława Strzemińskiego; w pracach tych artystka wydaje się być związana restrykcyjnymi zasadami w/w szkoły i konsekwentnie wykazywaną niemocą w wyrażaniu samej siebie”. W artykule autor podkreślał jednocześnie niezwykły talent i kiełkujące możliwości tworzenia własnej sztuki. Jego słowa stały się proroctwem.

Artystka wypracowała własny styl oparty na światowych trendach. Twórczość niezwykle kobieca wypełniona jest emocjonalnością, pięknym kolorem i romantyzmem. Przesycona życiem, obraca się wokół tematów codziennych zapisanych w martwych naturach, wnętrzach czy krajobrazach. Główną cechą budującą jej twórczość, podkreślaną przez lata w wypowiedziach recenzentów i krytyków, stał się kolor. Niezwykłe emocjonalne wyczucie barw, stanowi najwyższą wartość jej sztuki. Wzorując się na twórczości Henri Matissea i kubizmie – głównie w ujęciu Georgesa Braquea, uległa również urokom postimpresjonistów. Malarka „rozradowanej chwili” – określona tak przez Erikę Dyche, zatrzymuje to, co codzienne i rzeczywiste, aby przetworzyć w piękno artystycznej poezji. Romantyzm ten nie wpływa na zaniechanie technicznych aspektów dzieł. Jak podkreśla Jonah Fisher – „Jehudith Sobel jest malarką dojrzałego talentu, który jest mistrzem jej sztuki, zarówno z respektem dla techniki, jak i idei”. Judyta (Jehudith) Sobel o twórczości mówi krótko: „Tylko emocjonalne ujęcie świata przez artystę może stworzyć dzieło pełnowartościowe, które pobudzi widza do rozmyślań i spowoduje w nim przeżycia takie, jakie pragnie wywołać autor”.

We wrześniu działa artystki zobaczyć można na pierwszej w Polsce, indywidualnej wystawie organizowanej w Desa Unicum w Warszawie.

W zgodzie z naturą sztuk, [w:] Bruk. Natura. Emocje. Wystawa międzynarodowej grupy „Emocjonaliści”, kurator: A. Rudek, Warka 2008, bns, [katalog wystawy].

Zaproszenie na wystawę, zb. prywatne.

Nowy Jork, na wskroś nowoczesna galeria. Pewien artysta, narodowości włoskiej, przedstawia sztukę – wypieszczone, eleganckie pudełeczka wypełnione własnymi ekskrementami. Jak głosi legenda, ten szokujący impuls stał się powodem stworzenia grupy artystycznej, która chroniłaby świętość sztuki.

Na tych podstawach, zaczyna się historia „Emocjonalistów”, międzynarodowej grupy artystycznej powstałej w 1998 roku w Stanach Zjednoczonych, z inicjatywy rzeźbiarza – Prof. Lubomira Tomaszewskiego.

Wcześniej, w 1994 roku, artysta współzałożył grupę pod nazwą „In tune with Nature”. Działając wraz z Aleksandrą Nowak (malarką) oraz Kathryn Kollar (choreografem) „zdecydowaliśmy się szukać wspólnego podłoża dla różnych rodzajów sztuki” – wspomina Tomaszewski.

Wernisaż wystawy w Warce, foto. P.S.

Pierwsza grupa, po kilku wspólnych wystawach, w których pojawiały się także pokazy taneczne, zaczęła ewoluować. Powiększała swoje szeregi, gdyż dołączyli do niej: Krzysztof Medyna (muzyk), Józefa Tomaszewska (tkacz), Janek Hausbrandt (fotograf), Ivan Bratko (rzeźbiarz) i Jan Kapera, który opracował filozofię grupy i został obwołany jej „ideologicznym liderem”. Po kilku latach wspólnej pracy, zdecydowano zamienić nazwę na bardziej przystępną. Po analizie kilku propozycji wybrano miano – „Emocjonaliści”, za czym poszły kolejne artystyczne osobowości, jak i poszerzenie filozoficznych przesłanek przyświecających zgrupowaniu.

Podstawowym założeniem i celem istnienia „Emocjonalistów” jest korzystanie z pierwotnych źródeł sztuk, co oznacza po pierwsze: odnalezienie i czerpanie z natury sztuk oraz, co za tym idzie, prostotę przekazu wywołującą u widza przeżycia emocjonalne.

Piotr Betlej, obrazy olejne, Foto. P.S.

Krytyczny stosunek do wszelkich przejawów nowoczesności – rozumianych, jako awangarda – cechuje się odrzucaniem najnowszych form wyrazu, wszelkich niestandardowych tematów i pomysłów, jak i nadmiaru przeżyć intelektualnych.

Założyciel grupy – Lubomir Tomaszewski, w wywiadzie udzielonym Ewie Bobrowskiej-Jakubowskiej, wyznaje: „XX wiek, to generalny chaos w świecie sztuki […] wraz z pojawieniem się idei „sztuka dla sztuki”, straciła ona swoje podstawowe i najważniejsze cele […] obalone zostało, to, co jest najsilniejszą i najlepszą stroną ludzkiej aktywności – nastroje, uczucia i emocje. […] Dzieła sztuki stały się banalnymi dowcipami […] straciły swój wizualny, plastyczny język – nie mogą istnieć bez komentarzy artystów, czy krytyków”.

Ten swoisty „dewotyzm” głoszony w wypowiedziach Tomaszewskiego, to czysty powrót do tego, co w sztuce klasyczne, czyli najpiękniejsze. Jak głoszą „Emocjonaliści”, dzieła sztuki powinny być tworzone przez ludzi, dla ludzi, muszą wywoływać łzy, uśmiechy i wewnętrzne burze.

Kurator na tle plakatu, foto. P.S.

Tematyka prac należących do formacji artystów, oscyluje pomiędzy pejzażami i wszelkimi innymi formami przyrody, poprzez zurbanizowane otoczenie głównego wątku twórczości grupy, a mianowicie człowieka. Wszystko to, co ludzie konstruują, z czym współżyją, co ich otacza i stanowi o wnętrzu – wyczytać można w dziełach „Emocjonalistów”.

Pod względem artystycznym członkowie grupy, w dużej mierze zajmują się malarstwem, grafiką i fotografią, są wśród nich także rzeźbiarze i tkacze, jest i muzyk. Grupa składa się z wielu, różnorodnych artystów, a liczba członków zmienia się nieustannie. Listę zdobią osobowości tych, którzy mogli zaprezentować swoje prace w Warce, jak również tych, którym nie udało się pojawić m.in. Aleksandra Nowak, Julia Ambrose, czy Ivan Bratko.

Maria Fuks, obrazy olejne, foto. P.S.

Spora część „Emocjonalistów”, to artyści o polskich korzeniach, jednak w szeregach odnaleźć można również Ukraińców i Amerykanów. Artyści rozproszeni są po całym świecie, większość żyje w Stanach Zjednoczonych, ale i we Francji, Niemczech oraz Polsce.

Grupa zdobyła liczną widownie na całym świecie. Pokazy „Emocjonalistów” organizowane są zarówno przez członków, jak i kuratorów zewnętrznych. Dotychczas grupa wystawiała w wielu miejscach w Ameryce i Europie, min. w Clark (Skulski Art Gallery – 1998), Nowym Jorku (np. „Emotionalists and his Friends” II International Chopin and Friends Festival – 2000; „Emotionalism” International Cultures Festival – 2002; „10 years” Kurier + Gallery – 2004; „The Nature of Art” Shtooka Gallery – 2006, „Emotionalism” New Century Artists Gallery – 2007), Connecticut („The Nature of Art-4” Polish American Foundation – 2008), Stamford, Cambridge, Harvard („3 times emotion” Gutman Gallery – 2003),

Wernisaż wystawy, foto. P.S.

a także we Francji, gdzie w 2001 roku prezentowano wystawę „Cheval Emotion” – Maison du Cheval, Haras National de Tarbes; a w 2003 roku pod hasłem „Musique et emotions plastiques” grupa zaprezentowała się w Chateau d’Ars, La Chatre. W 2002 roku w Niemczech obyła się wystawa „Emotionalisten” w Krakauer Turm, Nurnberg, znaczącą była również ekspozycja objazdowa po Polsce, którą prezentowano w 2003 roku w Warszawie, Sandomierzu i Piasecznie.

Niniejsza wystawa przedstawiająca dokonania grupy „Emocjonalistów” zatytułowana została „Bruk, natura, emocje”. Krótka kompilacja rzeczowników, w zamyśle autora zawrzeć miała to, co dla artystycznej formacji najważniejsze, czyli to, co staje się tematem dzieł sztuki oraz to, co jest sztandarem ich twórców.

Sztuka to przeżycie, więc zanurzmy się w uczuciach…

Poniższy tekst okrutnie zredagowany ukazał się w „Nowym Dzienniku”: Warszawska galeria na Manhattanie, „Przegląd Polski” (dodatek literacko-społeczny „Nowego Dziennika“), Nowy Jork, 28 grudnia 2007, s. 9.

Ściana stała się elementem pożądania. Powodem kontaktów i wymiany. Celem do zdobycia, który tworzy dalszą legendę. Pod koniec roku w nowojorskiej Rental Gallery, warszawska galeria Raster zaprezentuje prace czterech artystów.

Rolą galerii sztuki jest pokazywanie, dlatego aby istnieć potrzebuje przestrzeni. Ulicy, billboardu, sali. Ze zdobyciem takiego miejsca nie ma większego kłopotu, pojawia się on najczęściej w momencie otwierania kopert z rachunkami… Rzadko kiedy właściciele galerii mogą pozwolić sobie na otwarcie filii w jakimś innym miejscu. Pokazują więc w muzeach, na targach oraz wynajmując lokale.

Tej ostatniej inicjatywie wychodzi na przeciw Rental Gallery, której działalność polega na czasowym odsprzedawaniu przestrzeni wystawowej, galeriom z całego świata. Jak zapowiadają właściciele, taki charakter przedsięwzięcia ma na celu ułatwienie wymiany artystycznej pomiędzy Nowym Jorkiem i resztą globu. Dajemy galeriom możliwość zaprezentowania się nowojorskiej publiczności, bez potrzeby i problemów wynikających z wynajmowania lokalu na dłuższy czas. Rental nie wpływa na rodzaj, czy tematykę prezentowanych wystaw. Wyznacza terminy i oddaje przestrzeń ścian i podłóg. Pozostałe aspekty w rękach wynajmującego.

W tym roku, z możliwości zajęcia nowojorskiego lokalu skorzystała polska galeria, której codzienna siedziba mieści się na ul. Hożej w Warszawie. Pierwsza wizyta Rastra w Nowym Jorku nosi tytuł „Raster haircut”. Większość dzieł prezentowanych na wystawie została stworzona specjalnie na potrzeby amerykańskiego pokazu. Media w jakich ujawniają się działania artystyczne, to głównie fotografia i malarstwo.

Zamysł całości ekspozycji opiera się na elemencie identyfikacji międzyludzkiej, którym w tym przypadku są włosy. Detalowi temu wyznaczono dwa podstawowe znaczenia. Pierwsze, jako rzecz zwykła, codzienna, przynależna (prawie) każdemu człowiekowi. Drugie bardziej abstrakcyjne, odnoszące się do włosów tworzących fryzurę. Jej ułożenie i wygląd staje się wizytówką, sposobem na rozpoznanie i wpisanie do odpowiedniej grupy społecznej. Taka rola przypisana włosom stała się dla kuratorów wystawy „Raster haircut” formą prezentacji Galerii. Jak przyznają organizatorzy, ekspozycja jest próbą opisu naszej artystycznej tożsamości…, ale przede wszystkim właściwy nam sposób patrzenia… jest więc po prostu fryzjerskim lustrem, w którym jak na dłoni widać dokonujący się proces: powoli wyłaniający się z chaosu sens, obietnicę nowego porządku. Tak więc pierwszy pokaz Rastra w Nowym Jorku, opiera się na ogólnej prezentacji możliwości, jak i swoistego światopoglądu ludzi tworzących niepowtarzalny wymiar i klimat galerii.

Aktu strzyżenia dokonują czterej artyści: Rafał Bujnowski, Aneta Grzeszykowska, Przemek Matecki i Jan Smaga. Wszyscy współpracują  z Rastrem od dłuższego czasu.

Rafał Bujnowski studiował grafikę, na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, był także członkiem Grupy Ładnie. Artysta tworzy obrazy, wideo, obiekty i akcje. „Rafał Bujnowski to jeden z najbardziej radykalnych i inteligentnych malarzy współczesnych” – reklamuje artystę Raster.

Aneta Grzeszykowska ukończyła studia na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Od 1999 r. wraz z Janem Smagą tworzy wspólne projekty artystyczne. Działa głównie w fotografii, której tematyka koncentruje się na człowieku i jego tożsamości.

Jan Smaga podobnie jak jego partnerka, ukończył te same studia i również zajmuje się fotografią. Korzystając z tego rodzaju twórczości poszerza klasyczną formę o możliwości współczesnej techniki komputerowo – montażowej.

Przemek Matecki studiował w Zielonej Górze, na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jego sztuka łączy w sobie wytwory kultury masowej z klasycznym malarstwem. „Biorąc za punkt wyjścia wydzieliny i śmieci (również w sensie dosłownym) współczesnej kultury wizualnej i materialnej, Matecki wytwarza malarskie byty – obrazy, obiekty, instalacje” – piszą o artyście kuratorzy.

Symbioza Rastra i Rental potrwa miesiąc, do 13 stycznia 2008 roku. Bez wątpienia stanowić będzie ciekawą przygodę artystyczną. Aczkolwiek budzi się obawa, czy atak okaże się skuteczny. Raster przygotował doborowy oddział artystów, jednak skomplikowana struktura pomysłu, może wzbudzać zniechęcenie. Pamiętać należy również o tym, że Nowy Jork jest jak dno oceanu, aby zobaczyć to co się chce należy widzieć dokładnie gdzie zanurkować. Jedno jest pewne Polscy artyści znów wychodzą w świat, już nie tylko jako emigranci.

Wystawa czynna do 13 stycznia 2008. Rental, 120 East Broadway (6th floor), Nowy Jork.